środa, 1 kwietnia 2015

Przyjażń i kochanie- cz.IV

Z przepytywaniem rodziców Sandra wstrzymała się do niedzieli.
W samo południe zaproponowała, że zmieli kawę i może się wszyscy razem napiją
świeżej, dobrej kawy. Mama wyciągnęła  jakieś kruche herbatniki z marmoladą.
Mieląc kawę Sandra pomyślała- zaraz zacznie  się u nas Dziki Zachód.
Ja kontra oni. Tyle tylko, że tu chyba nikt nie wygra- ani oni, ani ja. Przez moment
chciała nawet nie wszczynać tej rozmowy, ale z drugiej strony nie można pewnych
spraw odkładać w nieskończoność.
Do zmielonej kawy dodała 2  ziarenka ziela angielskiego, 1 gozdzik, kawałek kory
cynamonowca i odrobinę cukru, wszystko zalała wodą i szybko zagotowała.
Kawa pachniała znakomicie. A co to za święto dziś- zainteresował się tata.
Żadne - odpowiedziała Sandra. Ja tylko chciałabym się dowiedzieć kiedy będzie
wasza sprawa rozwodowa i czy ja będę musiała na niej być jako świadek.
Bo prawdę mówiąc to ja nic z tego nie rozumiem- zupełnie nie wiem czemu się
rozwodzicie.
W pokoju  zrobiło się bardzo cicho, tylko zegar tykał jakoś głośno i miarowo.
Mama odchrząknęła i powiedziała - gdy ludzie się nie kochają to się rozwodzą,
to przecież normalne.
Sandra spojrzała na matkę, potem na ojca i zapytała- to wy się nie kochacie?
Od kiedy? Odbiło  wam na starość, czy jak? Macie kryzys wieku średniego?
Mama wstała od stołu i zaczęła wokół niego chodzić- tata milczał, jakby stracił
mowę.
Wreszcie mama z powrotem usiadła, wypiła kilka łyków kawy i cicho powiedziała-
od dawna się nie kochamy, chyba nigdy się nie kochaliśmy, tylko nam się zdawało,
że łączy nas miłość.
No tak- skonstatowała beznamiętnie Sandra - nie kochacie się od dawna i teraz, na
starość bierzecie rozwód. Wiesz, to jest śmieszne, od początku do końca.
A może raczej smutne- dodała po chwili.
Masz rację, to smutne - odezwał się milczący dotąd ojciec.
Ale ty byłaś "w drodze" i najlepsze co mogłem zrobić to ożenić się z  twoją mamą.
Byłem nieodpowiedzialnym młokosem - nie ja pierwszy i nie ostatni. Z Twoją
mamą zdradziłem dziewczynę, z którą wtedy chodziłem. Uroda twojej mamy
zaczarowała mnie kompletnie.
Oboje byliśmy nieodpowiedzialni, a potem wydawało mi się, że nasza miłość do
dziecka spowoduje, że się pokochamy. Ale tak się nie stało. Ciebie kochaliśmy
oboje, ale siebie wzajemnie  - nie. Córeczko, my już dawno jesteśmy po rozwodzie,
ale nie chcieliśmy byś była pozbawiona na co dzień jednego z rodziców i czekaliśmy
z rozstaniem się aż dojdziesz do pełnoletności. Bo rozwód  otrzymaliśmy gdy
miałaś  pięć lat.
Mama dopiła szybko kawę, i wyszła z pokoju, mówiąc, że musi się położyć bo ją
rozbolała głowa.
Sandra siedziała nieco oszołomiona, wreszcie wydusiła z siebie- tato, mam w to
wszystko uwierzyć? W to, że mnie kochacie to nie wątpiłam ani przez moment,
zawsze przy mnie byliście, ale przecież czuję się oszukana, wiesz?
Może dlatego, że nie powiedzieliście mi od razu, o wszystkim a tylko o tym, że się
rozwodzicie.A mnie to nurtowało i w końcu o tym, że już jesteście po rozwodzie
dowiedziałam się od cioci Basi, a nie od was.
Wiemy, dzwoniła do nas- powiedział ojciec. No ale teraz, gdy już wszystko wiesz
będziemy musieli przeorganizować nasze  życie.
Tato, a mogę ci zadać niedyskretne pytanie? Bo skoro już tyle rzeczy wiem o was,
to powiedz mi - masz jakąś kobietę, z którą teraz będziesz?
Tata uśmiechnął się  smutno - a czy ty myślisz, że ja miałem czas na szukanie  sobie
jakiejś kolejnej kobiety? Widzisz przecież jak pózno wracam z pracy i że często
muszę jeszcze popracować w domu.
Poza tym trudno wiązać się z kimś na "ćwierć etatu" - każda kobieta chce by wybrany
przez nią mężczyzna był   stale przy niej a nie przy drugiej kobiecie  i dziecku.
Jeśli wiąże się z  typowym rozwodnikiem to zakłada, że z byłą żoną będzie się
spotykał sporadycznie, np. raz na tydzień lub dwa,  a nie, że nadal będzie z nią
mieszkał.
Wiesz tato, to piękne ale i straszliwie głupie to co zrobiliście ze swoim życiem
przez nadmiar odpowiedzialności. Życie pod jednym dachem z kimś kogo się nie
kocha to.... gdybym gdzieś o tym czytała, myślałabym, że to fikcja. A wy nawet nigdy
się nie kłóciliście!
Kłóciliśmy się, ale tak, byś tego nie słyszała. Poza tym lubimy się, szanujemy, mamy
podobne poglądy i się przyjaznimy. Ale sama przyjazń to trochę za mało by być parą.
Wiesz, pójdę teraz do mamy, pewnie szlocha w poduszkę.
Ojciec poszedł do sypialni, a Sandra bawiła się pustym kubkiem  analizując to
wszystko, co usłyszała. Była tym wszystkim zdumiona, zaskoczona, zła  na siebie, że
przez moment miała złe mniemanie o własnych rodzicach.
Nie zdawała sobie dotychczas sprawy z tego, że życie jest bardzo skomplikowane a
zwłaszcza stosunki pomiędzy kobietą a mężczyzną.
Wiele jej koleżanek miało rozwiedzionych rodziców - niektóre na tym "wygrywały",
bo cały czas toczyła się w ich rodzinie  bezpardonowa walka rodziców o  ich uczucia.
Była to walka na zabawki, pieniądze, ciuchy, wakacje. Niektóre  miały dwóch
tatusiów, dwie mamy i dodatkowy komplet dziadków i babć. Tym to Sandra nawet
zazdrościła - te jej koleżanki krążyły pomiędzy nowymi domami ojca i matki,
dziadkowie też sobie je wzajemnie wyrywali. Miały  swój pokój w każdym z  czterech
miejsc. Sandra zazdrościła im tych podwójnych dziadków - u niej ocalała tylko
jedna, za to  bardzo chora babcia ze strony mamy.
Ale były też koleżanki, które niemal wcale nie widywały ojca, który założył nową rodzinę.
Nie widywały, bo przeciwna była tym spotkaniom pozostawiona żona lub ta nowa żona.
A czasem obydwie.
c.d.n.












4 komentarze:

  1. Zaskakujące zachowanie i życie rodziców Sandry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właściwie to powinno się szanować takich rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że rodzice Sandry byli wysokiej kultury. Współczuję im wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy zauważyłyście, że dzieci bez względu na wiek bardzo zle znoszą rozwód rodziców? Nawet wtedy, gdy są dorosłe. Rodzice drugiej z moich koleżanek rozeszli się gdy ona miała 25 lat - i też była zrozpaczona.

    OdpowiedzUsuń