sobota, 4 kwietnia 2015

Przyjazń i kochanie- cz.IX

I znów wszystko wróciło do normy.
Pożegnanie było bardzo czułe, Sandra oficjalnie oświadczyła Andrzejowi i jego rodzicom,
że postąpi zgodnie z zasadą:  "gdzie ty  Kajus, tam ja, Kaja".
Rodzice Andrzeja byli bardzo wzruszeni, a przyszły teść zapewnił ją, że zawsze
będzie mogła liczyć na ich pomoc i opiekę.
Ze swej strony ojciec  Andrzeja prosił, by Sandra zmobilizowała  własnego wujka do
wizyty u lekarza, bo to wszystko nie wygląda dobrze i czas może tu mieć wielkie
znaczenie.
I Sandra, wraz z ciocią zaczęły wiercić wujkowi dziurę w brzuchu by wreszcie udał się
do lekarza.
Po wielu badaniach i konsultacjach, kilogramach antybiotyków, okazało się, że to
sprawa nowotworowa, a nie ostre zapalenie  ślinianki. W planie była operacja, potem
naświetlania. Operacja był trudna, pousuwano węzły chłonne, uszkodzono nieco
nerwów. Naświetlania dały ostry efekt popromienny, a wujek miał żal do swej  żony i
siostrzenicy, że go wypchnęły na tę operację.
W maju przyjechał do Polski ojciec Andrzeja -sam bo Andrzej miał egzaminy.
Skontaktował się z Sandrą, przywiózł dla niej kilometrowy niemal list od Andrzeja,
jakieś kobiece drobiazgi od swej żony a od siebie ręcznie kutą srebrną bransoletkę.
Odwiedził też  wujka Sandry i bardzo był zaniepokojony jego zdrowiem - nie wyglądało
to dobrze.
Po tygodniu pobytu  wyjechał z  powrotem. W czasie całego pobytu niemal codziennie
widywał się z Sandrą.Wyraził też chęć poznania jej matki, więc zaprosiły go do siebie
na kolację.Wyraził swój podziw dla rodziców Sandry wobec podjętej przed laty ich
decyzji o zachowaniu jedności rodziny- stwierdził, że on nie jest pewien czy umiałby
tak postąpić. Te kilka słów bez wątpienia miały wielki wpływ na matczyną opinię
o przyszłym teściu Sandry.
Po wizycie tak się nim zachwycała, że Sandra kilka razy zwróciła jej uwagę, że ma
zamiar wyjść  za jego syna, a nie za niego.
Na początku  czerwca świat zelektryzowała "wojna  sześciodniowa" wywołana
właściwie przez Egipt, który zablokował ruch izraelskich statków po Zatoce Akaba.
W ciągu sześciu zaledwie dni Izraelskie wojska pokonały sprzymierzone siły arabskie.
Egipt utracił na rzecz Izraela Synaj, Jordania Zachodni Brzeg Jordanu, Syria- Wzgórza
Golan. Jerozolima stała się na powrót stolicą Izraela.
Kraje Demokracji Ludowej jednym, zgodnym  głosem z ZSRR potępiły Izrael.
Wujek powiedział do Sandry - wiesz, zaczęło "bulgotać", szykują się zmiany, ale nie
będą one dobre. Dobrze, że już nie pracuję dla PRL-u, bo zaczną się teraz "podgryzania"
i "wygryzania ze stanowisk". Ale to już poza mną.
I pamiętaj co  ci mówiłem- nie daj się wciągnąć  w jakieś polityczne dyskusje.
W walkach o władzę najłatwiej jest posłużyć się młodzieżą, ją łatwo zmanipulować.
I coś ci doradzę - zawsze słuchaj tego co mówi twój przyszły teść - ten człowiek ma
szósty zmysł - umie wiele rzeczy przewidzieć i w mgnieniu oka znalezć najlepsze
wyjście z sytuacji. Dzięki temu kilka razy ocalił  życie sobie i tym, którzy z nim byli.
Sandra bardzo  to przeżywała, bo ojciec Andrzeja  został właśnie skierowany do Kairu.
Andrzej natomiast miał pozostać nadal w Europie, na uczelni.
Jesienią  przyjechał Andrzej . Po tygodniu dołączył do niego ojciec. Poprosił Sandrę,
by wyciągnęła swą metrykę z USC i w jak najkrótszym czasie wzięła ślub z Andrzejem.
Pamięta, gdy wziął jej rękę, ucałował jej dłoń i powiedział- jeśli nadal go kochasz
to mi zaufaj, tak będzie dobrze.
I Sandra zaufała - po 30 dniach od daty złożenia dokumentów odbył się ich ślub.
 Na ślubie byli rodzice Andrzeja, jej mama i wujek z ciocią Basią.
Teść załatwił błyskawiczne tłumaczenie świadectwa  ślubu oraz jej różnych dokumentów.
Sandra nigdy nie dowiedziała się jakim cudem dostała wizę austriacką, którą Andrzej już
też posiadał.
Z Polski wyjechała w styczniu 1968 roku. A w grudniu, przed wyjazdem dowiedziała
się, że profesor, który miał być jej promotorem został zwolniony z Uniwersytetu.
 Ale Sandra i Andrzej bardzo krótko  mieszkali w Austrii. Gdy on skończył studia
zamieszkali w Szwajcarii.  Sandra gorączkowo uczyła się języka.
Dość szybko zdecydowali się na dziecko i na świat przyszedł śliczniutki blondynek.
W dwa i  pół roku pózniej przybył drugi  chłopczyk. Przy trzeciej ciąży cała rodzina
była pewna, że urodzi się dziewczynka - nic z tego, to trzecie to też był chłopak.
Teść Sandry dotrzymał swej obietnicy - w 1971 roku  wyemigrowali  z Polski i
też zamieszkali w Szwajcarii.  Teściowie na równi kochali swego syna, jego żonę i
swe wnuki. Zawsze służyli pomocą, nie tylko finansową. Gdy w wieku 69 lat teść
umarł, Sandra rozpaczała tak, jakby umarł jej własny ojciec.
Do Polski Sandra przyjeżdżała  najwyżej raz w roku, by spotkać się z matką.
Matka wyszła po raz drugi za mąż. Ojciec Sandry ożenił się z.... Hiszpanką i miał
dwójkę dzieci. Raz na dwa lata Sandra z dziećmi, mężem i teściową odwiedzała
ich w Hiszpanii.
Wujek Sandry umarł w 1990 roku.Ciocia Basia ma dziś 85 lat i świetnie sobie
radzi.
Sandra wciąż narzeka, że jej   synowie za nic nie garną się do zakładania rodziny.
Ilekroć się  widzimy mówi - może i nie miałam ciekawego życia, ale za to byłam
i jestem szczęśliwa.
                                                         KONIEC

2 komentarze:

  1. Czytając prawdziwe historie, często zadaję sobie pytanie: czy własnie tak bym postąpiła? Próbuję postawić się na miejscu kilku osób występujących w tym opowiadaniu. Rózne mam z tych rozmyślań odpowiedzi, ale własnie tymi innymi decyzjami róznią się losy ludzi. Bardzo ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, ja jestem z natury nieufna, chociaż podobno stwarzam wrażenie osoby ufnej.
    Nie wiem czy tak bym zaufała swemu teściowi. Co prawda ja też niemal "z marszu" wyszłam za mąż, ale nie wyjeżdżałam za granicę w chwilę potem.

    OdpowiedzUsuń