wtorek, 20 stycznia 2009

Dla odpornych, cz.I

Czy wiecie, że w Polsce istnieje "nerkobiznes"? Jego ofiarami padaja z reguły ludzie młodzi, a czasem dzieci.
Dwudziestojednoletnia studentka T.T. nie powróciła po studenckiej imprezie w Olsztynie. Jej zwłoki odnaleziono w maju 2006 roku, a ich sekcja wykazała, że wycięto jej obie nerki i to z chirurgiczną precyzją. Nie udało się ani wykryć sprawców ani motywów ich działania i śledztwo umorzono po kilku miesiącach.
Podobnie było z zaginionym w niewyjaśnionych okolicznościach szesnastoletnim D.Z, mieszkańcem Olsztyna, którego zmasakrowane zwłoki przypadkowo odnalezli robotnicy w czasie remontu drogi. Nastolatkowi wycięto równiez obie nerki oraz serce a ślady wskazywały na profesjonalizm osoby usuwającej te narządy.
Policja postawiła hipotezę, że obie ofiary zginęły z rąk tych samych osób i że ich zgon był związany z pobraniem narządów. Sprawa była tak bulwersująca, że nakazono wszystkim milczenie aż do momentu wyjaśnienia całej prawdy. Ale do dziś sprawa pozostaje niewyjaśniona.
W kwietniu 2008 roku na biurko naczelnika warszawskiego zarządu CBŚ trafiła notatka pewnego policjanta, z rozmowy przeprowadzonej z pewnym lekarzem spod Warszawy. Ów lekarz twierdził, że w znanej mu klinice w województwie mazowieckim maja miejsce nielegalne pobrania narządów do przeszczepów. Sprawę gruntownie sprawdzono, okazało się, że ów lekarz jest skłócony z właścicielem tej wskazanej przez niego kliniki.
CBŚ zaczęło rozptrywać możliwość,że celowo podano im fałszywy trop, by odwrócić uwage od tych, którzy rzeczywiście zajmują sie tym procederem. Dowodem, że taki proceder istnieje mogą być zeznania osób przesłuchiwanych w latach 2006 - 2008 przez policjantów spod Warszawy.
Pierwsza z nich była 24-letnia A.N. napadnięta póznym wieczorem na pustej drodze, która wracała z pracy do domu. Poszkodowana poczuła silne uderzenie w głowę i straciła przytomność.Ocknęła się kilkanaście godzin pózniej w przydrożnym rowie, czując potworny ból.
Wezwani lekarze zauważyli na jej plecach szwy, a wykonane badanie USG wykazało , że jedna nerka jest usunięta. Podobne zeznania składał 16-letni M.G., ktorego napadnięto w jednej z podwarszawskich wsi. Też poczuł wpierw uderzenie w głowę, stracił przytomność, ocknął się
w przydrożnym rowie, czując ogromny ból. Badanie wykazało, że usunięto mu lewą nerkę.
Nieco wiecej szczegółów poznano dzięki tragedii małego, ośmioletniego P.W spod Warszawy. Był wieczór 2007 roku, wakacje.Na boisku obok szkoły chłopczyk grał w piłkę z kolegami.W pewnej chwili zatrzymał się obok nich samochód, z którego wyskoczył, wysoki, barczysty mężczyzna,
który złapał Piotrusia i wrzucił do auta, które ruszyło z piskiem opon. Następnego dnia ludzie idący na mszę do kościoła znalezli chłopca w przydrożnym rowie. Tylko dzięki sprawnej interwencji lekarzy dziecko przeżyło. Niestety od tej pory boi sie wychodzić z domu, ma nocne koszmary.
Mieszkankę Warszawy, 20-letnią J.S poznany na dyskotece młody, przystojny mężczyna zabawiał kilka godzin. Po jednym drinku dziewczyna straciła przytomność. Obudziła sie w czystej pościeli w pokoju hotelowym. Zauważyła na plecach zeszyta ranę, jak po operacji. Badania lekarskie wykazały, że usunięto jej nerkę.
Sprawców nie wykryto, śledztwo umorzono.
Przedstawiciele Europolu i Interpolu, którzy współpracują z polskimi policjantami przy ściganiu najgrozniejszych przestępstw, mówią że Polska przoduje w niechlubnej statystyce państw europejskich, w których dokonuje się nielegalnego pobierania narządów. W materiałach operacyjnych przewijają się równiez ceny za narządy. Są to kwoty ok. 50 tys. dolarów za nerkę i 120 tys. dolarów za serce. Tkanki i szpik mają odpowiednio niższą cenę.
Jeżeli przyjąć, że w całej Polsce w 2008 roku dokonano 30 nielegalnych pobrań organów, to okazuje się, że bandyci zarobili na tym procederze ok. 2 mln. dolarów.
W Paryżu, w maju 2007 roku policja zatrzymała Marokańczyka, któremu zarzucano handel narkotykami oraz bronią. Chcąc złagodzic wymiar kary, zatrzymany składał bardzo obszerne zeznania, w których przewijał się motyw handlu organami. Niestety wielu szczególów nie zdążył wyjawić, gdyż zmarł w kilka tygodni po złożeniu zeznań.
Od dwóch lat policje krajów europejskich wspóldziałają przy rozpracowywaniu grup przestępczych handlujących ludzkimi organami.
Za tydzień poznamy zeznania rosyjskiego przemytnika, który przebywa w więzieniu w północnej Polsce, brał udział w handlu organami, a skazany jest teraz za zupełnie inne przestępstwa.
na podst.tyg.Angora.
autor L.Szymowski

anabell

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Bardzo bogate zwierzęta

Najbogatszym zwierzęciem świata jest Gunter IV, owczarek niemiecki. Jest on właścicielem nieruchomości w USA, na Bahamach, w Niemczech i we Włoszech, szacowanych ogółem na 90 milionów funtów.
Gunter IVmajątku dorobił się na obrocie nieruchomościami, ale często kupuje i sprzedaje rózne spółki. Przez jakis czas figurował jako wydawca włoskiej gazety "L'Unita".
Wiosną 2008 roku Gunter IV został wytropiony przez włoską policję finansową jako nr 1. na czarnej liście obywateli wyprowadzających swe pieniądze do "rajów podatkowych".Owczarek zdeponował w banku w Lichtensteinie rekordowa sumę 400 milionów euro. Dobrego imienia psa zaciekle broni jego patron- Maurizio Mian, farmakolog z Pizy, on to bowiem podszywa się pod Guntera IV. Sprytny farmakolog przejął swego czasu f-mę Karlotta Ltd, której donatorką była pewna ekscentryczna Niemka. Zmarła ona w 1992 roku, pozostawiając w spadku 60 milionów funtów, z czego część przypadła f-mie, a część Gunterowi III, synowi jej wiernego towarzysza życia- owczarkowi Gunterowi II. Gunter IV zaś przejął spadek po swym ojcu, Gunterze III,
a dzięki zdolnościom biznesowym Marurizio Mian pomnożył ten majątek.
Drugie miejsce w rankingu najzamożniejszych zwierząt przypadło pewnemu pudelkowi z Nowego Jorku. Toby Rimes jest spadkobiercą swego dalekiego krewnego, który otrzymał w 1931 roku 20 milionów dolarów . Był to spadek po panu, prawniku. Opiekunowie pudelka okazali sie ludzmi utalentowanymi biznesowo i powiększyli ów majątek do 65 milionów.
Trzeci na liście to szympans Kalu.
Jego smutne życie (był przywiązany do drzewa za domem argentyńskiego konsula generalnego) odmieniła żona australijskiego pływaka Franka O'Neila, Patricia.
Kalu bardzo pokochał swa nową panią, a ona odwzajemniła to uczucie i pod nieobecność męża zapisała szympansowi w testamencie 40 milionów funtów, oraz farmę i rezydencję w Australii. Mąż nie dostał ani pensa.
Na czwartym miejscu są: pies chihuahua Frankie, oraz koty: Ani i Pepe Le Pew. Zwierzęta otrzymały w spadku po 1/3 willi w San Diego oraz 10 milionów euro w gotówce.
Na piątym miejscu znalazła się labradorka Flossie, obdarowana posiadłością wartą 4,5 miliona euro. Jest to nagroda za uratowanie życia swej pani, aktorce Drew Barrymore i jej męzowi.
Gdy wybuchł w domu pożar labradorka pobiegła na piętro i szczekaniem oraz drapaniem w drzwi obudziła swych państwa, umożliwiając im ucieczke z domu.
Szóstą pozycję zajmuje terierka maltańska Trouble z kwotą 12 milionów dolarów.
Siódme miejsce ma kot Tinker, z kwotą 400 tysięcy funtów odziedziczoną po śmierci swej pani -Margaret Layne.
Pozycję ósmą okupują dwa mieszańce collie, Tina i Kate. Ich właścicielka zapisała im swój dom w Peasedown niepodal Bath i 450 tysięcy funtów.
Żółw Silverstone i kilka kotów, ukochane zwierzęta właścicielki słynnej londyńskiej księgarni, Christiny Foyle, zajmują dziewiąte miejsce z odziedziczonym domem w Essex i kwotą 100 tysięcy funtów dla opiekuna zółwia.
Dziesiątkę najbogatszych zwierząt zamyka inwentarz królowej Elzbiety II. Juz teraz zadbała o los 150 krów rasy aberdeen angus, 200 owiec, gromadki kóz, świń, kur, kaczek, królików i dwóch papużek, rezydentów zamku i farmy Mey. Darowizna opiewa na 3 miliony funtów, co oznacza, że na każde zwierzę przypada 8 tysięcy funtów.
To miło poczytać o tym, ze są ludzie, którzy dbają, by po ich śmierci los ich pupili nie uległ pogorszeniu. Jednocześnie przychodzą mi na myśl te setki psów w Polsce, które są przez ludzi wyrzucane z domu w momencie gdy zaczynaja być dla swych właścicieli kłopotem - wyjazd na wakacje lub ciąża niewysterylizowanej suki. Co roku, gdy zaczynaja się wakacje, na moim osiedlu pojawiaja się zdesperowane, bezpańskie, porzucone psy. Biegają po osiedlu szukając na prózno swych właścicieli, którzy w ten sposób pozbywają sie kłopotu. Od kilku lat ośrodki wypoczynkowe zezwalają na pobyt z psem, opłata wynosi od 15 do 30 zł za dobę. Mozna równiez oddac zwierzę do specjalnego hotelu, gdzie oplata wynosi 50 zl za dzień pobytu. I naprawdę, niech mi nikt nie tłumaczy,ze to wynik cięzkiej sytuacji materialnej. To zwykła bezmyślność . Biorąc do domu psa nalezy liczyć sie z kosztami, pies to droga inwestycja. W skali całego roku utrzymanie niezbyt duzego psa, nawet gdy nie choruje, to wydatek ok. 200 zł miesięcznie. Oprócz pieniędzy trzeba jeszcze swemu czworonogowi poświęcic choć trochę uwagi i nie zostawiać go na 10 godzin samego w domu. Jeśli nie stać nas na takie "poświęcenie" - nie bierzmy psa, szkoda zwierzaka.

sobota, 17 stycznia 2009

Przyznaje się.....

Moi kochani blogowi goście!
Siódmego stycznia zostałam babcią, ślicznego, maleńkiego chłopczyka. Oczywiście jest śliczny, nie tylko dlatego, że to mój wnuczek. Pierwsze fotki zostały zrobione 4 godziny po sprowadzeniu go na świat i poniewaz nie był malec umęczony - wyglądał ślicznie. Spędzil ze swoja mamą (moja córką) 4 dni w szpitalu, a ja właściwie od pierwszej chwili ciągle jestem czymś zaskakiwana.
Po pierwsze - przy zabiegu towarzyszył córce mąż. Po drugie- po czterech godzinach od zabiegu cała rodzinka została przeniesiona do własnego pokoju. Młoda mama miała wybór - dziecko 24 godziny przy niej, lub cały dzień z nią a noc w pokoju dziecięcym.
Sala noworodków podzielona na kilka pokoi i na odrębne boksy. Wyobrazcie sobie, że tamtejsze "noworodkowe" pielęgniarki noszą dzieciaczki na rękach, gdy te małe stworzenia płaczą. Dla mnie szok- pamiętam nieustanny wrzask niemowląt, gdy ja korzystałam z usług szpitala połozniczego.
Oczywiście świezo upieczony tata siedział od świtu do nocy z żoną i maleństwem, poza tym był szkolony w pokoju dziecięcym jak przewijać dziecko.
Szpital zapewniał wszystkim pacjentkom regularne ubranka dziecięce na pobyt w szpitalu, pampersy przystosowane dla noworodków, oraz bielizne osobistą kobietom i wszelkie niezbędne akcesoria. Jeszcze przed przyjęciem na oddzial uprzedzali, że wszystko jest na miejscu i żeby nic pacjentki nie przynosiły z domu.
Nie da się ukryć, że noworodek ubrany w kolorowy kaftanik i śpioszki, prezentuje sie znacznie lepiej od takiego owiniętego w szpitalny powijak , w którym prezentuje się jak miniaturowa mumia.
Na drugi dzień po powrocie córki do domu, przyszła z wizyta pielęgniarka i przez pierwsze 2 miesiące będzie przychodziła co drugi dzień. Jest to o tyle cenne, że ona na bieżąco udziela matce porad co do pielęgnacji dziecka, poza tym kontroluje wagę dziecka i stan matki, warunki domowe niemowlęcia, doradza we wszystkich sprawach.
Z tego co sie dowiaduję, wiele sie zmieniło w dziedzinie pielęgnacji noworodków i niemowląt.
Żadnych codziennych kąpieli w wodzie - dziecko ma być kąpane raz na 2 tygodnie. Ewentualne zabrudzenia usuwa sie specjalnymi chusteczkami.
Paznokietki - po raz pierwszy będą obcięte po ukończeniu 2 miesięcy. Ja musiałam (drżąc z nerwów) obcinać zaraz po przyjściu z dzieckiem do domu.
Pierwszy spacer - na pierwszy, regularny spacer dziecko zostało wyprowadzone w 8 dniu życia, bo była świetna pogoda - +2, słońce, bezwietrznie. Mało sobie nie zwichnęłam szczęki ze zdziwienia. Ja rodziłam córkę w lipcu, więc na pierwszy spacer mogłam wyjść juz po 14 dniach.
Karmienie - oczywiście tzw. "na żądanie", średnio wypada 5 karmień na dobę. Godziny "rózne, rózniste". Mały tyran je około 2 w nocy, potem jest kochany i daje rodzicom pospać az do 10 rano i to właściwie oni go budzą.
Pokarm - czyli mleko matki. Po raz pierwszy się dowiedziałam, że w temp. pokojowej może bez uszczerbku dla swej jakości stać do 6 godzin. W lodówce - 3 dni. Mozna go równiez zamrazać.
Jezeli niemowlę ma wysuszoną błonę śluzową noska (wtedy kicha, ale bez śluzu) nalezy wpuścic mu do noska po kropelce mleka mamy. Ma ono właściwości nawilzająco- kojące.
Dziś córka rozczuliła mnie do łez pytaniem, jak sobie kobiety radziły , gdy nie było pampersów. Czy tamte pieluchy to były możliwe do wyprania? Wysłuchawszy mojej opowieści
stwierdziła, że to jednak były ciężkie czasy dla matek.
I jeszcze jedno - u niej można prać rzeczy niemowlęce w kazdym proszku do prania.
Spieszę wyjaśnić, że córka nie rodziła w prywatnej klinice a w szpitalu Uniwersyteckim. Nie była na prawach specjalnej pacjentki. Wszystkie miały takie warunki.
No coz, świat się zmienia, wygląda na to, że jakoś mocno uciekł mi do przodu.
anabell

czwartek, 15 stycznia 2009

Prognozy ;))

Postanowiłam jeszcze troche pożartować, a co mi tam, w najgorszym razie pomyślicie, że codzienne oglądanie TVN 24 spowodowało u mnie pewne zaburzenia.
Otóż wpadły mi w ręce prognozy astrologiczne dla Polski sporządzone przez najlepszego z polskich astrologów, Piotra Piotrowskiego. Podbudowałam się jak rzadko. A oto i one:
1. Polska przygotowuje się obecnie do zmian zakrojonych na wielką skalę. Będą one porównywalne tylko z początkiem lat 90, kiedy nastąpiła transformacja ustrojowa i wszyscy musieliśmy nauczyć się żyć w zupełnie nowej rzeczywistości. Nadchodzące zmiany będą nie tylko trwałe ale i nieodwracalne.
2.Pomimo ekonomicznych niepokojów rząd Donalda Tuska będzie się miał równie dobrze, jak przez cały 2008 rok.
3.PiS okres świetności ma dawno za sobą a od sierpnia do pażdziernika szykuje się potężny kryzys w partii. Będzie chodziło o przywództwo w ugrupowaniu, a także o strategię polityczną, która przez swą schematyczność okaże się wyjątkowo nieskuteczna.
4. W horoskopie Lecha Kaczyńskiego trudno obecnie dostrzec pomyślne układy planet. Wszystko psuje URAN, który znajduje się w koniunkcji z KSIEŻYCEM, co oznacza, że stać prezydenta na szaleńcze zrywy, nieraz zupełnie nie przemyślane, z drugiej zaś strony podejmuje on próbę samodzielnego kierowania własną karierą polityczną. Tak czy inaczej, planetarna siła Urana z reguły owocuje kompletnie chaotycznymi działaniami, zapowiada porażki, zaskakujący zwrot wydarzeń, rebelię oraz dewastację. Pod wpływem tych koniunkcji prezydent znajduje sie juz od kwietnia 2008 roku i pozostanie az do lutego 2009 r. Ale to jeszcze nie koniec nadchodzących perturbacji. Juz w czerwcu URAN utworzy kwadraturę do SŁOŃCA, wyznaczając kolejny trudny okres w zyciu głowy państwa. Warto dodać, ze identyczny układ planet w swym horoskopie miał Andrzej Lepper, gdy jego ugrupowanie zostało wymiecione ze sceny politycznej przez wybory parlamentarne, a takze Ludwik Dorn wyrzucony niedawno z PiS, co skazało go na niebyt polityczny.
Bez wątpienia poważny kryzys nadejdzie wraz z połową 2009 roku. A zapowiadany on jest nie tylko w horoskopie głowy państwa, lecz także w horoskopie rozpoczęcia prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
To właśnie w tym kosmogramie potęznie działający PLUTON utworzy koniunkcję ze SŁOŃCEM, a URAN opozycję z KSIĘŻYCEM. Niewykluczone, że będzie to kres kariery, którego żaden polityk nie chciałby doświadczyć.
I to koniec dobrych wiadomości.
W świetle tego, co wkrótce czeka świat, a nadciągają wyraznie cięzkie czasy- nadchodzi najwyzsza pora , by do naszych polskich problemów i związanych z nimi zajadłych sporów politycznych przyłozyć bardziej właściwą miarę, byśmy wszyscy nie przegrali.

anabell

P.S.
Horoskop jest z miesięcznika Nieznany Świat 1/2009

środa, 14 stycznia 2009

Rok 2009

Za długo byłam powazna, czas się powygłupiać. Niestety tego, co napiszę dalej, nie wymyslilam sama, ale podoba mi się, więc sie tym podziele z Wami.
Wiesz, że zyjesz w roku 2009, jeśli:
1. Przez pomyłkę wcisnąłeś kod pin na kuchence mikrofalowej
2. Od kilku lat nie rozłozyłeś pasjansa uzywając prawdziwych kart
3. Masz 15 numerów telefonów do rodziny składającej się z trzech osób
4. Wysyłasz maila do kogoś, kto siedzi obok Ciebie
5. Powodem, dla którego straciłeś kontakt ze starymi przyjaciółmi jest fakt, ze nie masz ich
adresu mailowego
6. Pracujesz od 4 lat przy tym samym biurku, ale dla trzech róznych firm
7. Twój szef nie daje sobie rady z Twoja pracą
8. Twoja kolacja składa sie z surowej ryby, która jesz pałeczkami
10.Dzwonisz, zeby dowiedzieć się, czy rodzina jest w domu, podczas gdy Ty wjezdzasz do garazu
11.Wszystkie reklamy w TV maja na dole pasek z adresem internetowym
12.Wpadasz w panikę, gdy uświadomisz sobie,że wyszedłeś z domu bez komórki (której nie
miałeś przez pierwsze 20 lat swego zycia) i musisz wrócic, zeby ją zabrać
13.Pierwszą rzeczą, jaka zrobisz rano po wstaniu z łózka , jest wejście online zanim przyniesiesz
sobie kawy kawy z expresu
14.Kładziesz głowę na bok,zeby sie uśmiechnąć :)
15.Czytasz to, kiwasz głową i się usmiechasz
16.Gorzej : juz wiesz, do kogo prześlesz tego maila
17.Byłeś zbyt zajęty, zeby zauwazyć, że na tej liście brakuje nr 9
18.Przewinąłeś do góry,zeby sprawdzić, czy rzeczywiście go tam nie ma
19.A teraz siedzisz i uśmiechasz sie sam do siebie!

Miłego dnia Wszystkim
anabell

wtorek, 13 stycznia 2009

Znacie? - no to poczytajcie.

Nadchodzi czas, w którym zaczynam zastanawiać się dokąd chciałabym wyjechac w tym roku na wakacje.
Pewnie niektórych to śmieszy, ale robię tak co roku.
Na przekór wielu ludziom bardzo lubię Turcję. Kraj ciekawy, sympatyczni ludzie otwarci na turystów, wiele zabytków, a "Turecka Riwiera" tez całkiem niezła, plaza czysta, przy hotelu basen. Właściwie za każdym razem byłam zadowolona.
Mam takie jedno miejsce w Turcji, które bardzo chciałabym odwiedzic po raz drugi - to Kapadocja. Widziałam ją tylko z okien samochodu, nie zwiedzałam.
Turecka Anatolia, a wraz z nią Kapadocja, nazywana jest kolebką cywilizacji. Jest wprawdzie jeszcze kilka miejsc na świecie zasługujących na to miano, ale to właśnie tu, na przestrzeni milionów lat powstała prawdziwie czarodziejska sceneria.
Najpierw - przed milionami lat- podczas erupcji wulkanu Ereiyes oraz wulkanu Hasan, powierzchnię ok. 20 tys. kilometrów kwadratowych pokryła gorąca lawa. Pózniej, po wygaśnięciu wulkanów, w ciągu kolejnych epok, deszcze oraz huragany wyrzezbiły w tej strefie niezmiernie fantazyjne formy i kształty. Są to unikalne w skali światowej cuda natury : tufy wulkaniczne,
czarodziejskie kominy skalne i wąwozy.
Anatolia była wielokrotnie niszczona i podbijana. Z powodu konieczności obrony przed inwazjami z zewnątrz, miejscowa ludność chroniła się na tym powulkanicznym terenie.
Wykorzystując w nim istniejące naturalne zagłębienia - skalne korzytarze, jaskinie i pieczary - wybudowali bezprecedensowe podziemne miasta z całą ich infrastrukturą : domami mieszkalnymi, mini -centrami administracyjnymi i świątyniami.
Przypuszczalnie pierwsze miasto założono jeszcze przed nasza erą, a w pózniejszyn czasie poszerzono i przystosowano do użytku, zarówno jako tajne miejsca wykonywania praktyk religijnych, jak i schronienia.
Dziś cała ta spuścizna kulturowa tworzy nieprawdopodobnie piękny konglomerat czarownych form i kształtów, skalnych, naturalnych kominów i drązonych ludzką ręką jaskiń, w których przez setki lat toczyło sie normalne życie.
W rejonie Goreme chronili się przed najazdami arabskimi chrześcijanie. To właśnie tutaj , w okresie od VI wieku do końca IX wieku naszej ery powstało koło 400 skalnych kościołów. Dziś maja one wielce fantazyjne nazwy ; Kościół z Klamrą, Kościół z Sandałem, Kościół Ciemny, Kościół Jabłkowy , Kościół Węzowy.
W księzycowym krajobrazie Kapadocji nakręcono setki filmów fabularnych, takze tych z gatunku science-fiction a przewodniki turystyczne zgodnie nazywają ten rejon "baśniowa krainą".
Tworzą ją nieprzeliczone stożki i wąwozy, kolumny i korytarze, skalny pył przypominający piasek i prehistoryczne naturalne formacje rodem z baśni pełnej magii.
Chyba w zadnym innym miejscu na świecie - moze tylko poza jordańską Petrą- nie doszło do tak
niezwykłego sprzęgnięcia artyzmu Natury z mistrzowskim kunsztem człowieka, który pozostawil po sobie blisko 3 tysiące skalnych kościołów.
Do dzis odkrywane są nowe kościoły i nowe fragmenty prastarych podziemnych metropolii.
Oglądałam zdjęcia Kapadocji z lotu balonem. Jest to niezwykły widok, wprost trudno od niego oczy oderwać.
Niestety, z całą pewnością nie zobacze tego w naturze. Godzinny lot balonem nad rozpościerającymi się na powierzchni setek kilometrów kwadratowych bajecznymi formacjami skalnymi kosztuje - 150 euro, a byc może, ze cena ulegnie podwyzszeniu.
Ale miło jest pomarzyć.
anabell

niedziela, 11 stycznia 2009

Figlarny mózg

Nasz mózg żyje własnym życiem, bez względu na to, czy nam się to podoba, czy też nie.
Pewien artysta malarz malował obrazy charakteryzujące się niesamowicie ostrymi barwami oraz tak dziwnymi zestawami owych kolorów, że większość oglądających je widzów odwracała wzrok. Nie da się ukryć, ze niewiele jego obrazów zostało sprzedanych a i artysta nie został sławnym malarzem.
Pewnego dnia, ów malarz obudził się rano i z przerażeniem spostrzegł, że obudził się .....w świecie pozbawionym kolorów. Wszystko było czarne lub brudno-białe. Początkowo miał wrażenie, że to tylko sen, niestety to nie był sen. Wszystko co go otaczało było pozbawione kolorów, nawet jedzenie.
Przerażony skontaktował się z lekarzem domowym. Lekarz początkowo myślał, że ów artysta zartuje, ale malarzowi wcale nie było do śmiechu, chyba jednak mówił prawdę. Nie namyślając się długo skierował pacjenta do psychiatry, ten odesłal malarza do kliniki specjalistycznej. Biedny malarz stał się obiektem wnikliwych badań, bo co tu ukrywać, przypadek był dotąd nie spotykany. Robiono pacjentowi przeróżne testy, liczne badania EEG, drażniono poszczególne obszary mózgu prądem elektrycznym. Wreszcie wydano orzeczenie, że jest to reakcja mózgu malarza na te wszystkie arcy jaskrawe kolory, którymi dotychczas bez umiaru szafował. Po prostu mózg się zmęczył i jest to jego obronna reakcja.
Ale jak to wyleczyć? Na to pytanie nie było odpowiedzi.
Malarz zmienił zawód, z czasem przywyczaił sie do odbioru obrazu tylko w dwóch kolorach, bardzo schudł, bo czarno- białe posiłki odbierały mu apetyt.
Po kilkunastu miesiącach malarz nagle i niespodziewanie odzyskał zdolnośc widzenia kolorów. Ale nie wrócił juz do malowania, bał się.
Jeżeli ktoś myśli, że to jest opowiadanie napisane po to, by kogoś rozerwać, to spieszę wyprowadzic taką osobę z błędu. To wydarzyło sie naprawdę, kilkanaście lat temu.
A czy pamiętacie bajkę o Alicji w krainie czarów? Nie wykluczone, że jej autor napisał ją albo pod wpływem własnych doświadczeń lub zasłyszanych.
Pewnego dnia młody Anglik, Rik Hemsley, gdy wstał z łózka, odniósł wrażenie, ze stopy jego grzęzna w podłodze. Spojrzał w dół i stwierdził, że jego stopy rzeczywiście zanurzyły się w dywanie. Całe zdarzenie trwało zaledwie kilka sekund, a pózniej wszystko wróciło do normy.
Rik całe to zdarzenie skojarzył ze stresem , długą pracą w nocy i morzem wypitej kawy.
Niestety juz po niedługim czasie owe dziwne zaburzenia zaczęły się nasilać, następowały coraz częściej. Podłoze, po którym się poruszał, wydawało mu się ruchome. krzywe, a on miał odczucie, jakby stąpał po gąbce. Kiedy leżał w łózku i spoglądał na swe ręce, miał wrazenie, ze rozciągają się one niezmiernie do przodu.
Pomimo tych dziwnych i niemiłych odczuć ukończył uczelnię i podjął pracę administratora systemów.
Jednak jego stan stale sie pogarszał i utrwalał. Parkujące samochody wydawały mu się małymi zabawkami, a on sam czuł sie wielki niczym olbrzym. Ale gdy zasiadał w pracy w swym fotelu, to fotel przybierał niepokająco wielkie rozmiary, a on sam czuł się karzełkiem. Jednocześnie gdy patrzył na ptaka siedzącego na bardzo oddalonym drzewie to dokładnie widział każdy szczegół jego upierzenia. Wreszcie zgłosił się do lekarza. Lekarze orzekli, ze pacjent jest normalny, psychicznie zdrowy a wszystko składali na karb migreny, która często Rikowi dokuczała.
Niestety zaordynowane leki nic nie pomogły a niedługo potem Rik stał się całkowicie niezdolny do pracy.
Pewnego dnia, gdy oglądał program TV zobaczył kobietę, która opisywała dokładnie takie same objawy jak jego. Jak się okazało, oboje cierpieli na Syndrom Alicji w Krainie Czarów, zwany w medycynie mikropsją lub makropsją. Jest to szczególne zaburzenie postrzegania, które sprawia, że wszystko staje sie dużo mniejsze lub dużo większe. Przyczyny tego stanu nie są znane.
Po pewnym czasie stan Hemsleya samoistnie poprawił sie na tyle, ze mógł pracować w domu.
Dziś, po prawie 10 latach, napady zdarzają się raz w miesiącu. Zanikła tez zdolność ostrego widzenia na wielką odległość i Rik Hemsley moze obecnie prowadzić mniej lub bardziej normalne życie.
anabell