środa, 20 maja 2009

Kto rządzi naszym mózgiem?

Od wielu lat naukowcy starają się jak nalepiej poznać nasz mózg i jego
działanie. Nie jest to zadanie ani łatwe ani szybkie. Badania trwają i co
jakiś czas naukowcy odkrywaja coś nowego. Najczęściej badania prowa-
dzone są na małpach. W 1992 r, w Parmie , grupa włoskich naukowców
badała grupę makaków chcąc dowiedzieć się, w jaki sposób mózg kieruje
zachowaniami motorycznymi. Badali obszar premotoryczny, w którym
rejestruje się wzmożoną aktywność, gdy małpy wykonują jakieś gesty
celowe, np. sięgają po orzech. I wtedy okazało się, że neurony premoto-
ryczne są pobudzone nie tylko wtedy, gdy małpa sama sięga po orzech,
ale także wtedy, gdy widzi, że inna małpa to robi. Charakterystyczne było
to, że neurony premotoryczne były pobudzone tylko wtedy, gdy makak-
obserwator widział gesty celowane, czyli angażujące jakiś przedmiot, a
nie np. spacer lub machanie pustą łapą. Neurony te otrzymały nazwę
lustrzanych. Powstało wówczas pytanie, czy my również powielamy
zachowania innych. Odpowiedz na to pytanie otrzymano badając ludzki
mózg za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego(IMRI) oraz
elektroencefalografu (EEG). Tak samo jak u makaków, obszary te u
ludzi są aktywowane zarówno przez wykonywanie czynności, jak i
obserwowanie innej osoby wykonującej tę czynność. Owe neurony
lustrzane pozwalają nam na imitowanie zachowań innych osób. To co
widzimy, jest zamieniane na impulsy nerwowe, przetwarzane w tylnej
części bruzdy skroniowej górnej. Stamtąd informacja trafia do neuronów
lustrzanych w płaciku ciemieniowym dolnym, zajmującym się analizą
obserwowanych ruchów, a następnie do tylnej części zakrętu czołowego
dolnego, gdzie określany jest cel działania. Ufff, trochę to skomplikowane,
ale dzięki tym dwóm aparatom wszystko można zobaczyć.
Neurony lustrzane odpowiedzialne są też za to, że często mimowolnie
naśladujemy cudze zachowanie. To tendencja wrodzona. Gdy inni szep-
czą , my też ściszamy głos, gdy jesteśmy w towarzystwie starszych osób,
chodzimy wolniej, gdy przebywamy w towarzystwie osoby mówiącej
specyficznym akcentem, bezwiednie zaczynamy go kopiować. Niekiedy
wystarczy o jakiejś czynności przeczytać by ją powielać. Okazuje się,
że widzieć jest równoznaczne z poczuć. Widzimy na filmie jak ktoś
spada ze schodów i dzięki neuronom lustrzanym dokładnie wiemy, co
czuje ten spadający człowiek. Ponadto neurony te są odpowiedzialne
za ludzką empatię.Wysyłają sygnały do układu limbicznego, obszarów
odpowiadających za konkretne emocje i pomagają dostroić się do uczuć
i zachowań innych ludzi po to byśmy wiedzieli co czują inni.
Neurony lustrzane reagują nawet na to, co widzimy w sieci. Dzięki nim
możemy z kimś podzielić jego radość, jeśli przedstawi w sieci filmik
pokazujący jego uczucie.
Za to co kupujemy w sklepie też (niestety) są odpowiedzialne nasze
neurony lustrzane. Z chwilą wejścia do sklepu nasz mózg zaczyna pod-
patrywać co wybierają inni wokół nas. A wtedy racjonalny umysł bierze
krótki urlop, do głosu dochodzą emocje, napędzane przez grupkę komórek
nerwowych, a my kupujemy kolejny gadżet, następny ciuch i tę samą
książkę, co miliony innych ludzi.
I nie łudzcie się, że w sklepie internetowym jest inaczej - zauważyliście
chyba,że gdy klikniecie na wybrany towar ukazuje się informacja wraz
z obrazkiem: ci co kupili tę właśnie rzecz, zakupili również..... i tu poka-
zane są kolejne artykuły.
I to właśnie neurony lustrzane odpowiedzialne są za : anoreksję nasto-
latek, szał gier komputerowych, sięgnięcie przez małolata po pierwszego
papierosa, szaleństwo macareny i lambady.
Ale ja zaczynam podejrzewać, że u mnie owe neurony lustrzane coś zle
pracują - odwiedziłam ostatnio kilka galerii handlowych i nic, zupełnie
nic nie kupiłam, mało tego - stwierdziłam, że nie ma na czym
oka zawiesić. Jestem naprawdę zaniepokojona.
anabell

wtorek, 19 maja 2009

Route 66

Route 66 -droga legenda -najsłynniejsza droga W Stanach Zjednoczonych,
zwana również "główną ulicą Ameryki" lub "Drogą Matką".
To pierwsza droga transkontynentalna, która od 1926 roku łączyła
Środkowy Zachód z wybrzeżem Pacyfiku. Miała 3940 km długości.
W dobie Wielkiego Kryzysu setki tysięcy farmerów, udręczonych niebywa-
łą suszą, wyruszyło tym szlakiem w poszukiwaniu lepszego życia.
Kilkanaście lat pózniej podążali nią zdemobilizowani żołnierze, powracający
do swych domów z frontów II wojny światowej.
W latach 50-tych stała się prawdziwą atrakcją turystyczną, przyciągając
turystów swymi licznymi motelami i różnorodnymi barami.
W 1985 roku została oficjalnie wykreślona z listy krajowych autostrad,
a ruch przejęły nowsze autostrady zbudowane już po II wojnie. Niektóre
jej odcinki zniknęły pochłonięte przez postępującą urbanizację.
Pomimo tego, ta trasa z Chicago do Los Angeles, pozostała mitem, kulto-
wym symbolem dla ludzi tęskniących za dawną Ameryką.
O tej właśnie drodze pisał John Steinbeck w swych "Gronach gniewu",
a współcześnie nakręcono o niej film dokumentalny, pokazujący jaka jest
teraz - razem z narratorami odwiedzamy wszystkie znaczące miejsca
leżące wdłuż drogi, zaglądamy do barów, poznajemy róznorodność kuchni.
Ostatni przystanek na Route 66 to Santa Monica Boulevard - to tutaj
kończyła się podróż szukających dla siebie nowego miejsca farmerów.
Spośród 200 tysięcy ludzi, którzy przemierzyli tę drogę w latach 1931 -
1939 szukając dla siebie nowego miejsca tylko 10% osiadło tu na stałe.
A dziś, 80 lat pózniej, gdy Ameryka znów jest w tarapatch, jak teraz
wygląda ów wymarzony Złoty Stan?
No cóż - bieda powróciła. Jeszcze przed kryzysem w Venice Beach było
73 tysiące bezdomnych, a miejsc noclegowych zaledwie 15 tysięcy. Od
30 lat nikt nie dbał o budowę mieszkań dla biednych, a od pazdziernika
zaczęło gwałtownie przybywać ludzi bezdomnych, którzy często tracili
mieszkania nie ze swojej winy- oni płacili należności za czynsz regu-
larnie, ale właściciel domu nie spłacał kredytu hipotecznego i bank
zabrał dom, lokatorzy zostali na bruku. W okolicach L.A. rzucają się
w oczy domy z zabitymi płytami wiórowymi oknami- to domy odebrane
przez banki, bo ich właściciele nie spłacali kredytu. Takich domów jest
tutaj 42 tys.Poziom bezrobocia zbliża się do 21%- w czasach Wielkiego
Kryzysu było 25%.
130 km od L.A. jest stutysięczne miasto Victorville. Jeszcze rok temu
było to drugie pod względem tempa rozwoju miasto w USA, a teraz
największy w Kaliforni diler Chryslera stanął na granicy bankructwa
i gdyby nie pomoc miasta (pożyczka 200 tys. $ na 5 lat) musiałby
całkiem zamknąć firmę.
Z Victorville, kierując się Route 66 na wschód poprzez pustynię Mojave
trafiamy do Ash Fork w Arizonie. Jest tu Dunbar Stone, dotychczas
wielki dostawca do wielu przedsiębiorstw budowlanych - dziś z 50
pracowników zostało 35, którzy sami zaproponowali obniżkę wynagro-
dzeń o 30%, a każdy z nich pełni teraz 2 lub 3 funkcje zamiast jednej.
Miasto Flagstaff oddalone godzinę drogi od Wielkiego Kanionu.
Magistrat planuje zwolnienie 50 osób z 900 pracowników, chcą wydać
ok.5 milionów $ z kasy miejskiej by pobudzić gospodarkę lokalną.
W Vega, 86 letnia typowa amerykańska mamuśka, która jeszcze 10 lat
wcześniej sama prowadziła ranczo o pow. 5,7 tys. hektarów opowiada:
"ludzie pokupowali domy, na które nie było ich stać. To nie wina rządu,
rząd nie powinien się mieszać w te sprawy.
Kryzysy są czymś normalnym, a czas życia biegnie cyklicznie.
Na początku lat 60-tych też był kryzys, z powodu suszy. I też wyszliśmy
z tego."
W Tulsie (stan Oklahoma) w US Shooting Academy biznes kwitnie. Broń
ręczna i karabiny-rozchodzą się niczym ciepłe bułeczki, a kursy strzela-
nia przepełnione. Zgłaszaja się ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli
broni. Wszyscy chcą nabyć broń, nim będzie wprowadzony zakaz jej
posiadania. Tu nikt nie wierzy w obietnice prezydenta Obamy.
Zapasy amunicji też warto zrobić.
Zakłady Chryslera w Fenton. W pazdzierniku 2008 roku fabryka przer-
wała produkcję. Zwolnieni pracownicy dostają po 13 tys.$ na szkolenie
zawodowe. Inni są na "bezrobociu technicznym" i podpisano z nimi
umowę gwarantującą im wypłacanie pensji takiej jak dotychczas, aż do
2011 roku.
W Saint Louis (stan Missouri) miasto zlikwidowalo lub skróciło wiele
tras linii autobusowych, ponieważ mieszkańcy nie zgodzili się na
podniesienie o 5% podatku VAT w celu sfinansowania połączeń autobu-
sowych. Rezultat- 362 tysiące osób pozbawionych możliwości korzys-
tania z autobusów.
Chicago- przedmieście Rolling Meadows. Tu o godzinie 11 zaczynaja się
targi pracy. Setki kobiet i mężczyzn, ubranych niemal odświętnie.
Stoją w budynku Maedows Club, ściskając w rękach CV. Większość
opuszcza budynek z niczym.
Historia kołem się toczy.....
anabell

sobota, 16 maja 2009

Nie tylko politykom pod rozwagę

Nie da się ukryć, że nasze społeczeństwo ma postawę roszczeniową -
a to wyższe wynagrodzenia, więcej dni wolnych od pracy, wcześniejsze
emerytury, wyższe zasiłki, zwłaszcza dla bezrobotnych. Nie będę się
dziś znęcać i tłumaczyć, dlaczego owe zachcianki nie mają szans reali-
zacji , w końcu do elit władzy nie należę, więc nie muszę.
Chcę dziś opowiedzieć o kłopotach państwa, które w pewnym momencie
przedobrzyło z wszelkiego rodzaju zasiłkami i jakie ma z tego powodu
dziś problemy. Tym krajem są Niemcy.
Kwota zasiłku dla bezrobotnych jest "ruchoma".Przysługuje on na 1 rok,
jego wysokośc to 80% ostatniej pensji, jeśli oczywiście pracowało się
conajmniej rok, przed utratą pracy.
Jeżeli w międzyczasie podejmie się pracę, nie wykorzystana część
czasookresu zasiłku przechodzi "na zaś". Gdy ten roczny
zasiłek jest już wykorzystany otrzymuje się 370€ miesięcznie oraz
różne dopłaty, uzależnione od sytuacji, w ktorej obywatel się znajduje.
Owa kwota 370€ wystarczy na miesięczne wyżywienie dla 2 osób.
Znam osoby, które na 2 osoby wydają na jedzenie 250€ i nie głodują.
Cały ten system zasiłków doprowadził do sytuacji, że tak naprawdę
wiele osób uważa , że nie opłaca się pracować. Nic dziwnego, że doszło
do takich sytuacji, że para 22-latków ma mieszkanie kupione na kredyt,
wyposażone również na kredyt, żyją z zasiłku i mają dwoje dzieci.
Oczywiście owego kredytu nie spłacają, bo nie mają z czego, ale nie
zostaną z dziećmi wyrzuceni na bruk. Władze niemieckie z przeraże-
niem dostrzegły, że mają już kolejne pokolenie bezrobotnych, jedno-
cześnie mają coraz mniej młodych ludzi z wykształceniem średnim i,
co za tym idzie wyższym. Problem ten nie dotyczy tylko i wyłącznie
osiedlonych tam imigrantów, dotyczy również rodowitych Niemców
i to w dużym procencie. Dzieci bezrobotnych notorycznie rodziców
nie mają zakodowane czegoś takiego jak etos pracy. Pojęcie obowiązku
jest im nieznane. Obowiązek szkolny kończy się w wieku 16 lat, ale
te dzieci notorycznie nie chodzą do szkoły, bo nawet nie ma kto ich
dopilnować rano i wyprawić do szkoły -przecież niepracujący rodzice
nie wstają wcześniej niż o godz. 10-tej. Dzieci bezrobotnych rodziców
wyrastają na bezrobotnych młodych ludzi, bo wiele z nich nie potrafi
czytać ani liczyć. A nawet w najprostszej pracy są to niezbędne umie-
jętności. Oczywiście co jakiś czas podejmowane są próby zdyscyplino-
wania rodziców w drodze zmniejszenia dopływu gotówki, ale efekty
są mizerne. Siedzący na bezrobotnym dorabia sobie "na czarno" i
ciężko jest ukrócić ten proceder, bo jest to korzystne i dla dorabiajcego
bezrobotnego i dla pracodowawcy, który nie jest w tym wypadku
zmuszony do ponoszenia wysokich kosztów ubezpieczenia pracownika.
Wymyślono nawet interwencyjny program dla zadłużonych bezrobot-
nych, który ma na celu zdopingowanie ich do podjęcia stałej pracy.
Warunkiem jest przepracowanie 6 lat, w czasie których zadłużeni
spłacają minimalne raty, po tych sześciu latach mogą zostać oddłużeni.
Nie myślcie,że na ulicy rozpoznacie biednego bezrobotnego żyjącego
z zasiłku - niczym się nie wyróżnia od innych przechodniów.Wyposa-
żenie jego mieszkania też nie odbiega od normy.Górą kredyty!
I teraz, gdy tak słucham jak to przeróżni działacze "pochylają się"
nad skandalicznie niskimi zasiłkami dla naszych bezrobotnych, widzę
w wyobrazni jak szybko mogłoby i u nas dojść do takiej sytuacji jak
u naszych zachodnich sąsiadów. Już teraz, gdy ponoć jest bezrobocie,
nie znajdziecie w wielu miastach chętnych do pracy na wielu stano-
wiskach, a nawet ciężko jest znalezć kogos do pomocy w domu lub
w ogrodzie.
Jestem za tym, aby słabszym, biedniejszym pomagać i robię to
w miarę swoich możliwości. Niestety wśród owych biednych ,rzekomo
potrzebujących jest cała masa notorycznych leni i cwaniaków.
Może warto pomyśleć nad tym, by u nas nie doprowadzić do takiej
sytuacji jaka jest w Niemczech oraz w Wielkiej Brytanii.
anabell

piątek, 15 maja 2009

Weekendowa astrologia

Uraczyłam Was niedawno smutną, prawdziwą historią, więc teraz, na
poprawienie nastroju, coś z przymrużeniem oka. A to wszystko wzięte
jest z rosyjskiego pisemka "Itogi" i dotyczy najważniejszego dla nas
wszystkich problemu - co nas czeka w związku z kryzysem. Tym razem
są to wypowiedzi znanych rosyjskich jasnowidzów. Skoro ekonomiści nie
potrafią dać nam odpowiedzi "co dalej", może prognozy jasnowidzów
coś nam rozjaśnią w głowach?
Mehdi Ebratimi-Wafa. Według niego, kryzys w Rosji zakończy się
już za 5 miesięcy, ale reszta świata będzie walczyć z kryzysem jeszcze
półtora roku. Największe straty poniosą USA, a w Europie Grecja i
Ukraina. W ciągu najbliższych 10 lat na świecie pozostanie najwyżej 10
walut, w Europie utrzyma sie euro, w Azji -pojawi się waluta assi.
Aleksiej Fad. Jego zdaniem w roku 2021 najsilniejszym państwem
będą Chiny, drugie miejsce zajmie Rosja, która przekształci się w kraj
"państwowego socjalizmu", a rubel będzie drugą, po chińskim juanie,
walutą świata. Jedność Europy rozleci się, na terytorium Grecji
powstanie kilka nowych państw, euro nie przetrwa jako wspólna waluta,
zostanie reaktywowana marka niemiecka, umocni się frank szwajcarski.
Wielka Brytania rozpadnie się na 3 państwa: Anglię, Szkocję i Irlandię
Północną. USA w 2018 roku dotknie kolejny, cięższy kryzys, a dolar
będzie obowiązywał tylko na terytorium Stanów. Bliski Wschód straci
znaczenie jako dostawca ropy, kraje bliskowschodnie zbiednieją, za to
Izrael będzie mógł rozszerzyć swoje terytoria. Wśród krajów muzuł-
mańskich rozkwitnie Maroko, które nawiąże bardzo bliskie kontakty
z Rosją. Indie staną sie "drugą Japonią", a ludność Indii i Chin ulegnie
zmniejszeniu na skutek klęsk żywiołowych w r.2018 i 2019. Japonia
poszerzy swe terytorium o nowe wyspy. (czyżby Kuryle?)
W Ameryce Południowej zapanuje...komunizm.Kilka państw połączy
się w jeden komunistyczny organizm. W Afryce, RPA rozpadnie się na
kilka państw. W skład Rosji wejdą Białoruś oraz wschodnia Ukraina
wraz z Krymem. Obecny lider polityczny w Rosji pozostanie u władzy
do 2021 roku, zastąpi go potem młody, ambitny polityk. Kraje
bałtyckie pogrążą się w wiecznotrwałym kryzysie bez wyjścia. Mołda-
wia zjednoczy się z Rumunią.
Aleksandr Agapit. Jest przekonany, że do roku 2040 kapitalizm
przestanie istnieć, ale socjalizmu też nikt nie będzie chciał budować.
Nowy ustrój będzie się nazywać "regionalnym neokomunizmem".
We wszystkich państwach zmieni się ustrój,będzie tendencja do samo-
izolacji, zaniknie handel zagraniczny. Na świecie powstanie dziewięć
wielkich sojuszy, m.in Rosja, Białoruś, Kazachstan,Uzbekistan i USA
zawiążą sojusz z Meksykiem, Kanadą i Gwatemalą. W Europie będzie
alians Niemiec z Francją, Włochami i Wielką Brytanią, w Azji - Chin
z Mongolią, Japonią i Filipinami.
No i cóż , jak Wam się te przepowiednie podobają? A czy zauważyliście,
że nie ma tam ani słóweczka o Polsce? Sama nie wiem, czy się z tego
powodu smucić czy radować?
Proponuję Wam weekendową zabawę : napiszcie, proszę która
z prognoz wydaje się Wam najtrafniejsza (jako całość) , lub które prze-
widywane wydarzenia za najprawdopodobniejsze.
Miłej zabawy ,
anabell

czwartek, 14 maja 2009

Słowniczek bankruta

Hans Magnus Enzensberger, niemiecki poeta, zamiast poematu, napisał
listę słów i wyrażeń, które zrobiły karierę w czasie kryzysu finansowgo.
Bad bank. Neologizm budzący skojarzenie z parszywą owcą, oraz
wątpliwość czy istnieje coś takiego jak "dobry bank".
Doradca. Pracownik banku, który wie tyle samo, co jego klienci, ale
dopóki zwiększa obroty, wciąż zarabia pieniądze, zamiast je tracić.
Ekonomia realna. Nie mylić z ekonomią całkowicie oderwaną od
rzeczywistości i zbudowaną na fikcyjnych danych.
Kasyno. Legalna instytucja stwarzająca możliwość rozbicia banku.
W internecie występuje jako bank online.
Nacjonalizacja. Ideał partii komunistycznych, podchwycony przez
wielkie instytucje bankowe.
Premia za złomowanie. Podatnik, który wycofa z użytku swój
stary i nieekonomiczny samochód, może skorzystać z ulgi. W bankowości
podobny system istnieje pod postacią bonusów przyznawanych mene-
dżerom, którzy doprowadzili firmę do upadłości.
Produkt finansowy. Często zwany "innowacyjnym". Wyimaginowany
twór sektora, który szczyci się tym, że niczego nie produkuje.
Świadectwo inwestycyjne. Dokument gwarantujący swojemu posia-
daczowi maksimum niepewności.
Toksyczny. Przymiotnik określający niektóre innowacyjne produkty,
patrz: produkt finansowy.

Myślę,że teraz łatwiej będzie nam wszystkim rozmawiać o kryzysie.

poniedziałek, 11 maja 2009

Klara cz.V, ostatnia

"Klara, Klara, otwórz oczy, popatrz na mnie." Klara usiłuje dopasować ten
głos, do postaci, które przesuwają się w jej pamięci. Ale żadna z nich nie
pasuje , więc otwiera oczy. Przy łóżku stoi mąż, obok młodszy syn , a
obok drzwi jeszcze 3 osoby. Klara nie bardzo może rozpoznać kto tam
jest i pyta męża: " a tamci do mnie?" Mąż kiwa głową i mówi :"tam jest
Michał z żoną i żona Pawła". Klara dziwi się, że nagle wszyscy razem tu
się spotkali. Nie wie, że siostra przełożona, na polecenie lekarza popro-
siła by wszyscy dziś przyjechali, bo stan Klary może się w każdej
pogorszyć. Klara uśmiecha się smutno i przepraszająco - czuje się zle,
nie ma siły na rozmowę.Bierze za rękę męża i cicho prosi: "idzcie już".
Zamyka oczy, odwraca głowę do ściany-audiencja skończona- szepcze
sama do siebie. Nieco zdezorientowani goście wychodzą i idą do gabi-
netu siostry przełożonej.
Klara powraca do przerwanych wspomnień, ale teraz wspomnienia
nie układają się jak dotychczas, chronologicznie. To pojedyncze obrazy.
Klara widzi ślub brata - znalazł drugą kobietę swego życia, bardzo
atrakcyjną blondynkę, którą Klara lubi. Ale coś w tym wszystkim jest
nie tak, Asia płacze, siedzi u Klary w pokoju i płacze bo wczoraj Jerzy
umarł. Klara gwałtownie otwiera oczy i widzi przy oknie sylwetkę
zakonnicy. Patrzy na nią chwilę, powraca do minionych lat. Pamięta,
Jerzy umarł na raka, a ona, jego siostra nie poszła na jego pogrzeb.
Nie poszła, bo kilka lat przed jego chorobą przestali ze sobą rozma-
wiać. Klara pamięta jak to było - Jerzy skrytykował jej poglądy
polityczne, nazwał idiotką, wypomniał błędy życiowe a ona w złości
wrzasnęła by się wynosił i nie przychodził nawet na jej pogrzeb bo
ona na jego pogrzeb z całą pewnością nie przyjdzie. I nie przyszła -
leżała chora.
Klara uśmiecha się -jest na weselu swego starszego syna, jest sporo
gości, cała jej rodzina, nawet Bianka z mężem i kilkuletnią córką.
Bardzo się Klara napracowała, by znalezć dla niego dobrą kandy-
datką - Michał był dobrym chłopakiem, ale mocno niedouczonym.
Owszem miał zawód, miał ukończoną szkołę zawodową. Znalazła
mu żonę- miłą, mądrą, po studiach , 10 lat starszą. Dla Pawła nie
szukała żony, sam sobie znalazł. Klara lubiła obie swe synowe i
była naprawdę dobrą teściową. Umiała z nimi znalezć wspólny
język. Młodsza synowa urodziła już dwóch chłopców, ale Klara
nie może sobie przypomnieć ile który z nich ma lat.
Klara zaciska szczęki i pięści -przypomina się jej ostatnia rozmowa
z Bianką. Zapytała się Bianki, czy ona ją kocha- Bianka popatrzyła
się na Klarę ja na egzotyczne zwierzę i zapytała -"a za co ja mam
cię kochać?" czy za to, że mnie urodziłaś? chyba nie sądzisz, że to
wystarczający powód? Klara pamięta, że zaczęła płakać, a Bianka
wstała, powoli ubrała się i wycedziła przez zęby-"przestań
histeryzować". To było ich ostatnie spotkanie. Nie widziały się i
nie rozmawiały ze sobą 10 lat. Klara na to wspomnienie zaczyna
płakać, płacze głośno i nie może przestać. Podchodzi siostra, ociera
Klarze łzy, daje łagodny środek uspakajający.
Następnego dnia o świcie Klara umarła. Bianka była na pogrzebie
sama, bez męża i córki. Pytana, dlaczego jest sama - odpowiedziała
cicho - to tylko moja sprawa, nie ich.

anabell

Klara cz.IV

Siostry zakonne pomogły Klarze zmienić bieliznę, zrobić toaletę i przy-
niosły malutką toaletkę z lusterkiem. Dostała ją w prezencie od syno-
wej. Nienawidziła tej chwili, gdy zmuszano ją do spojrzenia w lustro
bo za każdym razem spoglądała z niego obca, nieładna twarz.Posiwiałe
sztywne włosy sterczące w różnych kierunkach, mocno opuchnięte,
niebiesko wyblakłe oczy, nalane, obrzmiałe policzki. Wciąż nie mogła
się przyzwyczaić do tego widoku - w pamięci miała zupełnie inny obraz:
bardzo ciemne, dobrze ułożone włosy, oczy o fiołkowym odcieniu,
ładnie wymodelowane brwi, umalowane usta, nieco kpiący uśmiech.
I gdzie to wszystko się podziało? Klara przeciągnęła szczotką po
włosach, machnęła ręką i opadła bezwładnie na poduszki. Dlaczego nie
pozwalają jej spać w dzień?przez nich wciąż wracają do niej wspomnienia.
Klara widzi siebie , szykującą się do wizyty u teściowej. Nadal jest
młoda i ładna, nawet udało się jej nieco przytyć i dekolt w sukience nie
eksponuje kości obojczykowych. Jechała tam z duszą na ramieniu, bo
chociaż teściowa wiedziała,że Klara ma dziecko, nie była pewna jak
zareaguje Bianka. Wizyta była dziwna, teściowa przyjęła ją serdecznie,
małego pogłaskała po główce , ale Bianka stała w pewnej odległości,
nie przyszła jej uściskać, ograniczyła się do : "dzień dobry mamo".
Na małego wogóle nie zwracała uwagi, zresztą on trzymał się kurczo-
wo matki i był lekko przerażony. Gdy Klara usiłowała wyjść do toalety,
rozpaczliwie chwytał ją za ubranie krzycząc :" ja też, ja też". Odrywając
ręce małego postawiła go na siłę obok Bianki i powiedziała -przytrzymaj
go chwilę. Gdy wróciła Bianka ocierała małemu łzy a teściowa wtykała
mu w rączki jakąś czekoladkę. Klara skróciła wizytę, umawiając się,
że Bianka do niej przyjedzie w najblizszą niedzielę. Nie ujawniła swoich
planów - a plan miała świetny- zabierze Biankę do siebie, Michaś rano
będzie w przedszkolu, potem Bianka go odbierze i będą razem na nią
czekać w domu. Nie szkodzi, że to tylko jeden mały pokój w "kołchozo-
wym" mieszkaniu, weżmie się łóżko, na którym teraz śpi Bianka, bez
problemu się zmieści. I do liceum będzie Bianka miała blisko, a nie
tak jak teraz. Klara wyszła od teściowej nieco niezadowolona. Michaś
z całą pewnością nie zrobił na teściowej dobrego wrażenia, Bianka też
nie wyglądała na zachwyconą.
Klara chyba nigdy nie zapomni tej wizyty Bianki - zaproponowała, by
Bianka przeprowadziła się do niej. Córka milczała dłuższą chwilę, potem
powiedziała cicho, ale Klarze wydawało się, że wykrzyczała jej w twarz:
"nigdy w życiu, ja nie będę niańką dla twojego dziecka a ty nie jesteś
dla mnie matką, bo jesteś nią tylko na papierze. I żaden sąd nie zmusi
mnie bym zamieszkała z tobą, lub z ojcem. Nie obchodziłam was 16 lat,
a teraz i jemu i tobie jestem potrzebna? Wiem i on i ty potrzebujecie
służącej, ale na mnie nie liczcie, dobrze?" Klara do dziś czuje się tak jak
wtedy - zaskoczona i ...skrzywdzona. Przecież ona chciała jak najlepiej.
Do dziś ma żal do córki, że nie chciała z nią i Michasiem zamieszkać.
Jedynym miłym akcentem w tym wszystkim była wiadomość ,że
córka Adamowi też odmówiła. Klara ciężko wzdycha i myślami prze-
nosi się znów w przeszłość.
Nie ponowiła swej propozycji, wiedziała, że nie zdoła przekonać córki.
Wpadła w codzienny kierat- dobrze,że przedszkole i pracę udało się jej
załatwić blisko domu. Michaś sprawiał ciągle kłopoty wychowawcze,
zarówno w przedszkolu jak i w domu. Lekarz skierował małego na le-
czenie specjalistyczne do sanatorium. Klara odwiedzała go tam raz
w tygodniu i przy okazji była instruowana jak ma z nim postępować,
gdy mały stamtąd wyjdzie. Miała czas, nadal była młoda i atrakcyjna.
Postanowiła wyjść za mąż. Kandydad znalazł się dość szybko - to co,
że był od niej młodszy, ale nie krzywił się na myśl, że będzie miał
pasierba. O tym, że jest jeszcze "na wyposażeniu" córka, powiedzia-
ła mu w przeddzień ślubu. Ale on nie zrejterował, nie przeszkadzało
mu to starsze dziecko, zwłaszcza,że nie miało być na jego utrzymaniu.
Następne lata Klara wspomina prawie z radością - Michaś lepiej się
sprawował mając "wujka", ale został skierowany do szkoły specjalnej,
ponieważ miał ogromne kłopoty z przyswojeniem sobie materiału.
Dublował pierwszą klasę szkoły podstawowej, w połowie drugiej-
zmieniono mu szkołę. W międzyczasie zmienili mieszkanie na
samodzielne, spóldzielcze i Klarze wpadło na myśl, że przecież nic
tak nie cementuje rodziny jak dziecko. Przezornie nie poinformowała
o tej decyzji swego męża. Urodziła kolejne dziecko - też chłopca.
Wreszcie była szczęśliwa. Nawiązała nawet kontakt z Bianką, która
już zdążyła nawet wyjść za mąż. Następne lata Klara wspomina
z przyjemnością - wszystko układało się po jej myśli, jedynym zgrzy-
tem były stosunki z aktualną teściową i dość chłodne stosunki
z Bianką. Poza tym okazało się, że Klara ma cukrzycę i to mocno
zaawansowaną.
c.d.n.

anabell