poniedziałek, 16 listopada 2009

181.Niestety, za 3 lata......

...końca świata nie będzie. Zmartwiło mnie to, bo liczyłam na
liczne atrakcje związane z nadchodzącym końcem świata.
Już widziałam w wyobrazni te ogłoszenia mamiące naiwnych możli-
wością wyjścia cało z tej gigantycznej katastrofy.

Sonntangs Zeitung przeprowadził w tym miesiącu wywiad z czołowym
niemieckim badaczem kultury i pisma Majów. Nicolai Grube jest
dyrektorem Instytutu Amerykanistyki Prekolumbijskiej i Etnologii
na uniwersytecie w Bonn.

Okazuje się, że przepowiednia o końcu świata , który ma nastąpić
w grudniu 2012 roku wcale nie istnieje. Nie ma jej ani w kalenda-
rzu Majów, ani w żadnym ze znalezionych i odczytanych piktogramów.
Zachowały się tysiące tekstów związanych z kalendarzem Majów i
wszystkie one zostały już odczytane.

Kalendarz Majów składa się z wielu, powtarzających się cykli.
W roku 2012 kończy się trzynasty z czterystuletnich cykli, liczo-
nych od dnia,który Majowie uznali za początek obecnego wszechświa-
ta.
Majowie, oprócz roku słonecznego mieli jeszcze kalendarz rytualny
liczący 260 dni, a czas mierzyli w cyklach 20-letnich.Poza tym
każdy dzień odliczali od początku świata, który według ich wierzeń
miał miejsce w 3114 roku przed naszą erą. Pomimo pozornego skompli-
kowania jest to kalendarz równie dobry jak nasz.

Pozostaje pytanie,skąd pomysł,że w 2012 roku nastąpi koniec świata.
Winę za to ponoszą niektórzy badacze i ezoterycy. Badacze zwrócili
uwagę na fakt,że w roku 2012 kończy się trzynasty z czterystuletnich
cykli, a trzynastka u Majów odgrywała wielką rolę. Temat podchwycili
ezoterycy i wyciągnęli wniosek, że w tym roku cała cywilizacja uleg-
nie zagładzie. Ezoterycy wiążą z rokiem 2012 nadzieje na zbawienie,
oczekują początku nowej ery - ery światła, drgań lub kryształów. Wg
niektórych ezoteryków uda nam się przejść w wyższy stan świadomości-
bardziej intuicyjny, mistyczny i szamański. Ale nawet ezoterycy nie
przewidują końca świata, raczej zmianę cywilizacji. Szkoda,że nikt
nie jest w stanie wyjaśnić sposobu, w jaki to nastąpi.

Chybionych przepowiedni dotyczących "końca świata" było już sporo.
W samym XX wieku było aż 5 takich przepowiedni.

1910 rok - obawiano się nadciągającej komety Halleya, ponieważ Ziemia
musiała swym torem przeciąć jej ogon, o którym wiadomo,że zawiera
trujący gaz, cyjanogen.Obawiano się,że zginie życie na Ziemi.

1982 rok - znany amerykański kaznodzieja telewizyjny ogłosił ten rok
końcem świata.

1997 rok - Pojawiła się kometa Hale'a-Boppa a wraz z nią plotka,że w
jej ogonie ukrywa się statek pozaziemski. 39 członków sekty Wrota
Niebios popełniło samobójstwo, by w ten sposób dostać się na ów rzeko-
my statek kosmiczny i uciec przed końcem świata.

1999 rok - w swych zagadkowych czterowierszach Nostradamus przepo-
wiadał, że "w roku 1999 i siedmiu miesiącach z nieba zstąpi wielki i
straszliwy król", co interpretowano jako zapowiedż sądu ostatecznego.

1.01.2000- koniec XX wieku przyniósł obawę przed katastrofalnym
chaosem,który miał być spowodowany niewydolnością komputerów i ich
brakiem zdolności rozróżnienia daty 1900 a 2000.
W USA skoczyła wówczas sprzedaż broni, a co ostrożniejsi spędzili
początek roku w przydomowych bunkrach.

Zastanawiam się, dlaczego ludzie tak bardzo chcą poznać datę końca
świata.Skoro wiadomo,że ma nastąpić koniec całego świata, to chyba
jasne jest dla każdego,że przed taką gigantyczną katastrofą nie bę-
dzie ucieczki.
A jeżeli ktoś boi się Sądu Ostatecznego, to niech zacznie tak żyć
jakby każdy dzień życia miał być tym ostatnim.

sobota, 14 listopada 2009

180. To już rok

Dokładnie rok temu założyłam ten blog. Z duszą na ramieniu opublikowałam
jeden ze swych nielicznych wierszyków, a następnego dnia wyjaśniłam dość
mętnie, dlaczego założyłam blog.
Przyjęliście mnie do grona blogujacych z pełną wyrozumiałością, za co Wam
dziś dziękuję.
Znalazłam tą drogą "bratnie dusze" i mnóstwo przemiłych i ciekawych osób.
Odwiedzanie Waszych blogów jest dla mnie wielką przyjemnością i przyznam
się, stało się to moim nałogiem. Poranna kawa i czytanie blogów stało się
codziennym rytuałem.
Dziękuję za to,że ciągle jeszcze ze mną wytrzymujecie i mnie czytacie.

czwartek, 12 listopada 2009

179. Nieśmiertelni? a po co?

Czy zastanawiacie się czasem jak będzie wyglądał nasz świat za
50 lub 70 lat? Dla mnie są to rozważania czysto teoretyczne, bo
ja tego już nie sprawdzę, ale jak będzie wyglądał świat mego
wnuczka? Czy będą to ludzie tak zróżnicowani pod względem wyglądu,
stanu zdrowia i wieku jak to jest dziś? A może wszyscy będą do
siebie niezmiernie podobni, w dość młodym wieku, zdrowi, bez
żadnych wad wrodzonych i wcale się nie będą starzeć? Wszyscy będą
piękni, młodzi, sprawni i szczęśliwi? No nie wiem.

W ostatnich latach wiele placówek naukowych na świecie stara się
zrealizować koncepcje literatury science fiction dotyczące prze-
dłużenia w znaczący sposób długości ludzkiego życia. Niektórzy
naukowcy są zdania, że starzenie się organizmu jest procesem cho-
robowym, w związku z czym można go leczyć. Optymiści uważają,że
już nasze dzieci mają szanse żyć 120 lat i to zachowując cały
czas dobry stan umysłowy.

W zaciszu laboratoriów badawczych "rozpracowano" proces starzenia
się organizmu ludzkiego. Ustalono, że wynika on ze zużycia się
naszych komórek, które wprawdzie mają zdolność do samonaprawy,
ale zmniejsza się ona z upływem lat. Z czasem niepełnowartościowe
komórki zatracą zdolność nie tylko samonaprawy ale i zdolność
samozniszczenia i zaczną się namnażać, powodując np. nowotwory zło-
śliwe, choroby zwyrodnieniowe narządów ruchu lub chorobę Alzheimera.
Jeżeli mamy więcej szczęścia umieramy po prostu ze starości, biolo-
gicznej kapitulacji całego organizmu.

Do walki ze starzeniem się zaprzęnięto genetykę, biologię, medycynę,
przemysł kosmetyczny.
Ale walka o długowieczność musi nastąpić już w chwili narodzin, co
nas eliminuje z udziału w tym wyścigu (jakoś mnie to nie zmartwiło).

W chwili narodzin dziecka jego genom zostanie zsekwencjonowany,
czyli rozłożony na oddzielne geny, by sprawdzić prawdopodobieństwo
wystąpienia określonych chorób. W razie zagrożeń można podjąć
profilaktykę już w bardzo wczesnym okresie życia. Wszelkie choroby
uwarunkowane genetycznie będą usuwane przy pomocy terapii genowej,
metodą wprowadzenia do organizmu wirusa wyposażonego w nowe geny.
Genom dziecka zostanie również udoskonalony poprzez zestaw genów
mających kodować długowieczność.

Ten nowy model człowieka będzie musiał odżywiać się nieco inaczej niż
my, jego dieta musi zawierać o jedną trzecią mniej kalorii niż nasza.
Oczywiście nikt dziś nie wie, jaką cenę za długowieczność przyjdzie
człowiekowi zapłacić. Mogą wszak wystapić różne zaburzenia w działa-
niu mózgu i różnych narządów wewnętrznych oraz zaburzenia psychiczne.

Doszłam do wniosku,że chyba jestem malkontentką, bo czytając o tak
wspaniałych możliwościach, oczyma wyobrazni zobaczyłam ulice naszych
miast zaludnione przez tłumy ożywionych lalek Barbie ze swymi Kenami.
Wszystkie kobiety o nienagannej sylwetce, strzelistym biuście, talii
osy, imponujących włosach, zgrabnych małych noskach,bielutkich, rów-
nych zębach i mężczyzni- wysocy, szczupli, o wysportowanej sylwetce,
ładnych, gęstych włosach i białych zębach. Tylko czemu oni wszyscy
tacy jacyś dziwni?

A do napisania tej notki zdopingował mnie.....prawie pusty słoiczek
kremu "przeciw starzeniu się skóry". No cóż, krem jak krem, miły
zapach, dobrze się wchłaniał, a kurze łapki jak były tak i są. Dobrze,
że nie należał do tych najdroższych to i rozczarowanie mniejsze.

wtorek, 10 listopada 2009

178. Runął mur i ......

Lata szybko płyną i już obchodziliśmy dwudziestą rocznicę
obalenia muru dzielącego Niemcy po II wojnie światowej.
Pamiętam reportaże z tamtego okresu, radość i łzy.
Niestety euforia tamtych dni bardzo szybko gdzieś się ulot-
niła. Nastąpiło gorzkie rozczarowanie i to wśród całego spo-
łeczeństwa niemieckiego. Okazuje się,że zjednoczenie Niemiec
zaledwie 39 procent Niemców z byłego NRD ocenia jako poprawę
swego życia.

W dwadzieścia lat po zjednoczeniu kraju, we Wschodnich Niem-
czech wzrasta odsetek osób czujących się obywatelami drugiej
kategorii. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Chyba
najistotniejszą jest to, że przez 40 lat Wschodnie Niemcy
żyły w systemie socjalistycznym. Nie dawał on wprawdzie wol-
ności demokratycznych, ale gwarantował bezpieczeństwo soc-
jalne. 81% obywateli byłego NRD oczekuje,że państwo zapewni
im takie bezpieczeństwo, bo jest to obowiązkiem władz.
Zachodni Niemcy od 18 lat "pompują" duże pieniądze w wyrów-
nanie poziomu życia.Teraz, gdy kryzys wszystkim zajrzał w
oczy coraz głośniej Zachodni Niemcy wyrażają swą dezaprobatę
dla takiej sytuacji. Transfery z Zachodu wyniosły przez 20
lat około 1,5 biliona euro, ale wcale te sumy nie dzwignęły
Wschodnich Niemiec gospodarczo i społecznie.

Ale nie można sytuacji na terenach byłej NRD malować jedynie
w czarnych barwach. Każdy z pięciu nowopowstałych landów ma
osiągnięcia w przemyśle, eksportują swe wyroby.
Saksonia błyszczy swą mikroelektroniką,Turyngia w dalszym ciągu
szczyci się znanymi w świecie zakładami optycznymi w Jenie i
przemysłem motoryzcyjnym, a Brandenburgia rozwinęła przemysł
lotniczy i kosmiczny.

Wschodnie Niemcy są miejscem występowania kontrastów.
Prawie 1/5 wszystkich mieszkań stoi pusta.Od chwili upadku
muru berlińskiego Wschodnie Niemcy utraciły ponad 2 miliony
swej ludności. W poszukiwaniu pracy młodzi ludzie powyjeżdżali
do Zachodnich Niemiec, lub w ogóle poza granicę Niemiec. Ci,
którzy pozostali, zarabiają około 1/3 mniej niż ich rodacy na
zachodzie kraju, i produkują o 1/5 mniej.Wprawdzie to i tak są
lepsze zarobki niż w czasach NRD, ale zdrowie, kultura i wyk-
ształcenie stały się dla tej części Niemiec bardzo drogie.

Pomału politycy niemieccy zaczynają sobie zdawać sprawę,że
pomimo subwencji gospodarka wschodnio-niemiecka nie stanie się
miniaturą Niemiec Zachodnich. Na wschodnio-niemieckim rynku
pracy brakuje dobrze wykształconych ludzi, co rzutuje na efek-
tywność i tym samym wyniki gospodarcze. Należy teraz zacząć
inwestować w naukę zamiast w "betony". Odpowiednie wykształ-
cenie zapewni młodym na Wschodzie odpowiednią przyszłość,
nauczy samodzielnego myślenia.

Dwa lata temu niemiecka prasa opublikowała wyniki sondażu(wg
ankiety instytutu FORSA, na zlecenie tygodnika Stern)i były
one zaskakujące: co piąty Niemiec zarówno na wschodzie jak i
na zachodzie kraju- życzyłby sobie powrotu muru i granicy
państwowej między zachodem a wschodem Niemiec.


w oparciu o artykuły Die Welt i Suddeutsche Zeitung

niedziela, 8 listopada 2009

177. Krótka Historia Prawie Wszystkiego

Kochani, utonęłam. Prace porządkowe po pobycie gości leżą odłogiem,
do nikogo nie dzwonię, jedynie chwilami na blogi moich przemiłych czy-
taczy zaglądam.

Czytam książkę napisaną przez Billa Brysona, od tytułu której zapożyczy-
łam tytuł tej notki.
Jest to książka popularno- naukowa o odkrywaniu historii naszej Ziemi,
o rozwoju geologii, fizyki, chemii, astronomii i wpływie rozwoju tych nauk
na poziom naszej wiedzy o Ziemi i Wszechświecie.

Nie zrażajcie się treścią tego, co napisałam powyżej - autor napisał swą
książkę dla prawdziwych laików, którzy na co dzień nie interesują się ani
fizyką, ani chemią, ani astronomią ani naszą Ziemią i Kosmosem.
Czyta się tę książke jak powieść, bo to nie tylko historia naszej Ziemi, ale
również ludzi, którzy wnieśli swój wkład naukowy w jej poznanie.
Nie znajdziemy tu obszernych biografii wybitnych naukowców, najczęściej
zaledwie kilka zdań, ale napisanych z wielką sympatią i humorem.
Znajdziemy tu wiele nazwisk kojarzących się nam jeszcze ze szkołą, ale
w szkole nikt nam nie powiedział, w jaki sposób rozwój chemii lub fizyki
umożliwił poznanie i zrozumienie tego, co wydarzyło się od wielkiego wybu-
chu aż do czasów cywilizacji.

Przyznam się , że największy problem miałam z budową atomów, ich wiel-
kością, właściwościami, teorią kwantową, ale pocieszyłam się, że ci co nad
tym pracowali, też wszystkiego do końca nie byli i nie są pewni.

Czy przyszło Wam kiedyś na myśl, że wszyscy jesteśmy reinkarnacjami,
chociaż krótkotrwałymi? Jesteśmy przecież zbudowani z olbrzymiej liczby
atomów. Gdy umieramy nasze atomy rozdzielają się, znajdując dla siebie
inne miejsca. Niektóre trafią do innych ludzi, inne do wody, roślin, zwierząt,
bo nasze atomy są praktycznie niezniszczalne. Wprawdzie nikt jeszcze nie
wie, jak długo żyje atom, ale zdaniem Martina Reesa- co najmniej 10 do
35 potęgi lat. To chyba wystarczająco długo.

Czy to , co właśnie napisałam, nie kojarzy się Wam z wierzeniami w reinkar-
nację? A może starożytni wiedzieli coś, co my dopiero odkrywamy, a oni
najzwyczajniej w świecie wiedzieli, że składamy się z atomów ?

Przeczytajcie tę książkę, naprawdę warto! Na Zachodzie ukazała się już w
2003 roku. U nas w 2006 i 2009, nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka.

wtorek, 3 listopada 2009

176. Azja Środkowa -dawny świat kultury

Azja Środkowa, to rozległy teren pustyń, łańcuchów górskich, oraz stepów
pomiędzy Chinami, Pakistanem, Iranem, Rosją i Morzem Kaspijskim.

Zrujnowany do cna Afganistan, będący terytorium wojny między Ameryką
a talibami, uważany był kiedyś za serce Azji Środkowej. Dziś w tej części
Azji Pentagon szuka nowych baz wojskowych, Chiny spoglądają na ten
teren poprzez perspektywę możliwości wydobycia ropy naftowej, gazu
ziemnego, aluminium, miedzi i uranu, a Rosja prowadzi geopolityczną rywa-
lizację z Zachodem i Chinami.

W 1991 roku, po upadku Związku Radzieckiego powstało pięć nowych, nie-
podległych państw. Nieomal wszystkim ten region kojarzy się z niebezpie-
czeństwem, zacofaniem, korupcją, terroryzmem i narkotykami.

A przecież tysiąc lat wcześniej Azja Środkowa była ojczyzną najsławniejszych
uczonych, filozofów i poetów. To właśnie tu, po raz pierwszy zastosowano
liczby niewymierne, wynaleziono trygonometrię, określono różne postacie
równań trzeciego stopnia, przyjęto i spopularyzowano system dziesiętny
oraz cyfry indyjskie, zwane na zachodzie "arabskimi".
Tu obliczono średnicę Ziemi z bardzo dużą dokładnością, zbudowano najwięk-
sze z ówczesnych na świecie obserwatorium astronomiczne i opracowano
bardzo dokładne tablice astronomiczne.
Żyjącym tu wówczas uczonym chemia też nie była obcą dziedziną- tu po raz
pierwszy dokonano reakcji odwracalnych, wykorzystano krystalizację jako
metodę oczyszczania, mierzono ciężar właściwy i wykorzystując te pomiary
grupowano pierwiastki w sposób, przypominający układ okresowy pierwiast-
ków, opracowany przez Mendelejewa w 1871 roku.
Wynaleziono młyn wiatrakowy i urządzenia hydrauliczne przesyłające wodę,
a wszystkie te osiągnięcia trafiły w pózniejzym czasie na Bliski Wschód , do
Europy i do Chin.

Tysiąc lat temu istniała swoboda przemieszczania się uczonych tego regionu
do bogatego kalifatu bagdadzkiego i z czasem byli oni uznawani za uczonych
pochodzenia arabskiego, choć de facto pochodzili z rejonu dzisiejszej Turk-
menii, Uzbekistanu , Kazachstanu.
Jednocześnie region Azji Środkowej przyciągał wielu arabskich uczonych.
Przyciągały ich wspaniałe miasta jak Stary Urgencz ( na terenie dzisiejszego
Turkmenistanu) ,jak i zamożny dwór w Ghazni w Afganistanie, jak i również
inne afgańskie miasta: Herat i Balch, większy od ówczesnego Paryża czy
Rzymu. Balch miało bieżącą wodę, łaznie i okazałe pałace. Było miastem boga-
tym dzięki kontynentalnemu handlowi.
Żyjący tu kupcy docierali na Bliski Wschód, do Europy, Chin i w głąb Indii.
Przez te regiony wiódł słynny Jedwabny Szlak, którym w najlepszych jego
latach przewożono ogromną ilość różnorodnych towarów.
Oprócz towarów wędrowały tędy różne religie. Początkowo greccy osadnicy
upowszechnili kult Ateny, następnie przywędrował buddyzm, w tym samym
czasie rozwijały się wspólnoty żydowskie, powstawały biskupstwa chrześcijan
syryjskich, mnożyły się społeczności manechijskie, utrzymywała się rdzenna
religia tego regionu-zaratustrianizm, przywędrował również islam.
Mieszkańcy Azji Środkowej żyli w świecie wielu kultur , języków i alfabetów,
z których wspólnie i wymiennie korzystali.

Niestety nic nie trwa wiecznie. Szlaki komunikacyjne opustoszały, wysokie
podatki zdławiły handel, a ortodoksja religijna islamu spętała umysły nawet
najbardziej twórczych intelektualistów.

Niektórzy współcześni dziennikarze, po 11 września 2001 roku, przedstawiają
ten region jako miejsce, z którego płyną same zagrożenia, a zadaniem USA i
reszty świata jest zniszczyć wszystko co zagraża i...uciec.

Rozpad ZSRR spowodował otwarcie się tego regionu na świat. Rządy Kazach-
stanu i Uzbekistanu sfinansowały młodzieży koszty edukacji na zagranicz-
nych uniwersytetach. Część z nich już zakończyła edukację i powracają do
ojczyzny, z silnym postanowieniem odrodzenia potęgi intelektualnej tego
regionu.
Ale by te ambitne plany młodych z regionu Azji Środkowej mogły się zreali-
zować otaczające państwa muszą zmienić sposób patrzenia na ten "kawałek
świata".

Przyznam się Wam, że dotychczas nie wiedziałam wiele o tamtym regionie-
wprawdzie nawet czytałam książkę o Jedwabnym Szlaku, ale jakoś jej autor
nie wspominał nic a nic o dziedzictwie kulturowym Azji Środkowej.

Dobrze się stało, że mogłam przeczytać artykuł S.Fredericka Starra, opubli-
kowany w The Wilson Quartely.

piątek, 30 października 2009

175. Oasis of the Seas

Dziś nie będzie o mikrobach, chorobach i szczepieniach.

Dziś wyruszamy w rejs na pokładzie statku pięciokrotnie większego od
Titanica i o ponad połowę szerszego od gigantycznej Queen Mary 2.
Od 2006 roku budowany w fińskim porcie Turku wyruszy w grudniu
w swój pierwszy dziewiczy rejs. Budowa kosztowała 1,4 miliarda dolarów,
a dyrektor firmy Royal Caribbean jest pewien, że Oasis bez trudu oprze
się recesji.
Na jego 18 pokładach załoga licząca 2162 osoby, będzie się opiekować
6296 pasażerami.

Z zewnątrz statek nie wygląda jakoś porywająco - ot duży pływający
hotel, niczym kolejny Crystal City Hilton.
Nowym rozwiązaniem jest umieszczenie kabin pasażerskich nie jak do-
tychczas pośrodku statku, ale po obu jego burtach. W ten sposób powstała
wolna przestrzeń, dająca projektantom wiele możliwości.
I projektanci "zaszaleli" na całego. Cały statek podzielony jest na siedem
"dzielnic", a w każdej z nich znajdziemy masę atrakcji.

W Dzielnicy Sportowej jest dziewięciodołkowe pole golfowe, boiska do ko-
szykówki, dwa baseny ze sztucznymi falami, gdzie goście mogą się uczyć sur-
fingu.
Dzielnica Młodych ma dyskotekę dla nastolatków, młodzieżowy salon zdrowia,
salę zajęć plastycznych, Laboratorium"Przygoda na oceanie" dla dzieci od 3
do 11 lat. Jest tu podział na podróżników, odkrywców i płetwonurków.
Z całą pewnością nikt nie będzie się nudził w Dzielnicy Rozrywki-są tu kasyna,
kabarety, salony jazzu i bluesa, teatr, sala koncertowa a niewątpliwym hitem
będzie wystawiany na Brodwayu musical "Lakier do włosów. Statki linii
Royal Caribbean otrzymały bowiem wyłączność na pokazywanie tego spekta-
klu.
Zmęczeni nadmiarem rozrywki będziemy mogli się zrelaksować w gabinetach
odnowy biologicznej i SPA, poćwiczyć na przyrządach do ćwiczeń kardio lub
pobiegać na najdłuższej na morzu ścieżce do joggingu, która ma 692 metry.
Oasis ma również własny Central Park, większy niż boisko do piłki nożnej.
Ogrodnicy-amatorzy będą mogli zasięgać porad ogrodnika , odnośnie hodowli
roślin.
Sądzę, że wielu gości przyciągnie Aleja Boardwalk. Znajdą na niej ręcznie rzez-
bioną karuzelę, amfiteatr i park wodny, w którym odbywać się będą nocne
pokazy, a w dzień będzie można tam pływać w słodkiej wodzie. Niewątpliwą
atrakcją będzie zjazd na 25 metrowej linie , rozwieszonej na wysokości 9
pokładów nad Aleją. Pomyślałam w tej chwili, że to coś dla Czarnego Ptaka-
przypływ adrenaliny zapewniony.
Wszyscy goście będą wchodzić na statek przez Promenadę Królewską, a nie
tradycyjnie od strony niskich pokładów. Ta dzielnica jest miejskim centrum
statku, z mnóstwem sklepów, restauracji, barów i pierwszym morskim
sklepem ze słodyczami. Zapewne największą atrakcją będzie Bar Wznosząca
Fala, który jest pierwszym ruchomym barem na morzu, który opuszcza się
z wysokości trzeciego pokładu na poziom pierwszego.

A teraz proza życia. Stawki zaczynają się od 729 dolarów od osoby w kabinie
dwuosobowej, za tygodniowy rejs. Ceny podobnych rejsów na innych stat-
kach wycieczkowych linii Royal Caribbean zaczynają się od 524 dol. od osoby.
Wprawdzie jest to statek wycieczkowy i jako taki przybija do różnych wysp,
nie mniej organizatorzy mają nadzieję, że pasażerowie będą tak zachwyceni
atrakcjami, że wcale nie będą chcieli wychodzić na ląd. Po co pasażer ma wy-
chodzić na ląd i tam zostawiać pieniądze? Niech całą sumę przeznaczoną
na wakacje wyda na Oasis, który wszak sam w sobie jest prawdziwym
cudem techniki.

Nie wiem, czy popłynęłabym takim statkiem wycieczkowym, mając świado-
mość, że razem ze mną, na tej zamkniętej wszak przestrzeni, jest również
6295 osób. Przecież to masa ludzi wypoczywających jednocześnie, a do tego
załoga - 2162 osoby.

Pewien znajomy, z którym rozmawiałam o takim rejsie, powiedział : a czy
wyobrażasz sobie jak będzie fajnie, gdy taki kolos zatonie? Ale będzie news!

I tym optymistycznym wielce zdaniem mego znajomego, zachęcam Was do
zamknięcia oczu i wyobrażenia sobie tego wszystkiego, o czym napisałam.