Dziś Iza wracała do domu przez park. Była zmęczona i postanowiła chwilę posiedzieć na ławce.
Darka nie było, znów pojechał do syna. Musiał wziąć 2 dni urlopu bezpłatnego, pewnie wróci
w niedzielę wieczorem. W poniedziałek musi być w pracy, ma jakąś bardzo ważną konferencję.
Iza analizowała w myślach swój stosunek do Darka. Lubiła go, był miły, opiekuńczy, miał
poczucie humoru. Nie ukrywał, że Iza mu się podoba, a ją to nadal dziwiło.
Mieli już nawet pewne swoje rytuały - w każdy piątek przeglądali książkę kucharską Izy i wybierali
danie obiadowe na weekend. A było w czym wybierać, bo była to książka zawierająca przepisy
z całego niemal świata.
Wieczorem robili wspólnie zakupy w całodobowym Tesco, a w sobotę razem gotowali. Śmiechu
było przy tym wiele, bo Darek chwilami miał przysłowiowe dwie lewe ręce i za nic w świecie nie
potrafił cieniutko pokroić warzyw. Więc on je obierał, Iza kroiła. Wtedy Darek nazywał ją "mistrzynią
noża kuchennego".
Oboje doszli do wniosku, że domowe jedzenie zdrowsze i smaczniejsze, nawet jeśli się zdarzyło, że
dali za dużo egzotycznych przypraw. Starali się chodzić regularnie na koncerty do Filharmonii, a
pogodne niedziele spędzać poza miastem.
Iza lubiła te wypady za miasto - chodzili polami, objęci, przytuleni. Czasem milczeli, czasem bez
przerwy rozmawiali. Jak stare, dobre małżeństwo- pomyślała Iza- stare, białe małżeństwo.
Może jednak ja mu się tak naprawdę nie podobam, skoro nasza przyjazń nie zamienia się w nic
więcej?
Ale tak naprawdę nie była gotowa na większe zbliżenie. Uraz psychiczny, wyniesiony
z "pierwszego razu" głęboko w niej tkwił. Miała wtedy 18 lat i była na przyjęciu urodzinowym
jednego z kolegów z klasy. Przyjęcie było w podmiejskiej restauracji, dla wszystkich załatwiono
pokoje w pobliskim motelu. Nad ranem, zmęczona i lekko na rauszu poszła do motelu, odprowadzał
ją chłopak, z którym aktualnie "chodziła". Wpakował się razem z nią do pokoju, zaczął nalegać
na dowód miłości, w końcu powalił ją na łóżko. Był znacznie silniejszy i z pewnością Iza nie była
jego pierwszą zdobyczą. Szamotała się, wyrywała, ale bała się krzyczeć. W końcu uległa.
Nie były to miłe doznania, ale przynajmniej chłopak użył prezerwatywy. Po fakcie przytulał ją,
pocieszał, że przecież to żaden problem a przynajmniej "pozbyła się dziewictwa". Iza do dziś
wzdryga się na samo wspomnienie.
Pomyślała, że tak jej dobrze z Darkiem między innymi dlatego, że on nie dąży do zbliżenia.
Wystarczały jej niewinne pocałunki na "dzień dobry" i "dobranoc", obejmowanie na spacerze,
jego czułość i troska.
Gdy Darek pytał ją kiedyś o tego, kto był przed nim, wyjaśniła mu tylko, że po niezbyt
miłych przeżyciach starała się z nikim nie spotykać.
Rozmyślania przerwało wibrowanie komórki. To dzwonił Darek. Okazało się, że słodkie
dziecko "wyciekło z domu" w niewiadomym kierunku. Darek siedzi w mieszkaniu "byłej", a ona szuka chłopaka po kolegach, koleżankach i w jeszcze kilku miejscach.
I że wróci w sobotę wieczorem, że tęskni za Izą i ma......katar. Wcześniejszy powrót Darka
ucieszył ją , jego katar - znacznie mniej.
Podniosła się z ławki i poszła w stronę najbliższej apteki kupić lek na katar.
c.d.n.
Pisanie to nie wszystko. Są dni,w których napisanie PONIEDZIAŁEK wcale się nie liczy. A.A.Milne
niedziela, 30 września 2012
sobota, 29 września 2012
cz.VII
Przez chwilę Iza zastanawiała się, czy odebrać, ale zestawiła w końcu patelnię z ognia i podeszła do dzwoniącego wciąż telefonu.
"Niespodzianka - to ja" , usłyszała głos Darka. "Chcę Cię zaprosić na obiad. Zgódz się, a przyjadę po
Ciebie. Wiem, to egoizm, ale milej jeść z Tobą niż samemu."
Iza, zupełnie zaskoczona, niewiele się zastanawiając zaprosiła Darka do siebie na obiad, tłumacząc mu,
że właśnie szykuje obiad i żeby przyjechał, bo tak będzie znacznie prościej a może nawet milej.
Gdy odłożyła słuchawkę wpadła w lekką panikę - chyba zwariowałam, co on sobie o mnie pomyśli?
A jeśli on nie lubi sznycli z kurczaka, fasolki szparagowej, ryżu na ostro? Poza tym jestem bez makijażu, nie mam nic ciekawego na deser poza gorzką czekoladą i kawą. No, chyba jednak zgłupiałam.
Darek dojechał bardzo szybko i przez moment Iza pomyślała, że może dzwonił spod jej domu.
Już od progu dopytywał się w czym może pomóc , zaproponował by zjedli w kuchni, a nie w pokoju,
żeby było tak całkiem zwyczajnie, po domowemu, żeby nie czuł się gościem. Bo tak naprawdę to ma
wyrzuty sumienia, że w pewien sposób narzucił jej swoje towarzystwo.
Po obiedzie rzucił się do zmywania, co Izę wpędziło w lekkie zakłopotanie. W końcu Iza zrobiła kawę i
przeszli do pokoju, a Iza czym prędzej usadowiła się na fotelu, a nie na kanapie. A Darek szybciutko przysunął ją razem z fotelem do kanapy w ten sposób, by była do niego usadowiona twarzą.
Stwierdził, że po raz pierwszy jadł w ten sposób przyrządzony ryż i dopytywał się co to za ryż, że miał taki
bardzo zółty, niemal pomarańczowy kolor.
Iza zaczęła tłumaczyć tajniki uzyskania "takiego ryżu", a w końcu, niemal wbrew sobie, zapytała czy aby
nie uraziła go tym nagłym zaproszeniem do swego domu. Bo przecież ona dobrze wie, że nie jest atrakcyjną dziewczyną, kucharka z niej też raczej przeciętna, więc....?
Darek wpatrywał się w nią zdumionym wzrokiem, wreszcie wybuchnął śmiechem.
"Wiesz, jesteś niesamowicie zabawna! Gdy cię wiozłem z imprezy faktycznie nie wygladałaś atrakcyjnie,
bo na twarzy byłaś szaro-zielona, miałaś mokre, rozczochrane włosy, nie można się było z tobą dogadać,
ledwo cię dotaskałam do swego mieszkania, że już nie wspomnę jakie miałem trudności by cię wsadzić
do łóżka a potem rozebrać. Ale gdy się już wyspałaś, doszłaś nieco do siebie, okazało się , że wyglądasz
całkiem, całkiem.... Nie bardzo wiem o co ci idzie z tą atrakcyjnością.Pewnie nie wiesz, ale kobiety, które
miały wpływ na wielkich tego świata, wcale nie były super piękne. Kleopatra miała potwornie długi
nos i dwa podbródki, a rozkochała w sobie dwóch cesarzy. To nie uroda decyduje o atrakcyjności
kobiety, ale jakimś cudem kobiety tego nie rozumieją. Zobacz, to zdjęcie mojej byłej żony z naszym
synem - zdaniem innych kobiet należy ona do tych atrakcyjnych, a na mnie nie robi najmniejszego wrażenia".
Ze zdjęcia patrzyła na Izę przystojna, ciemnowłosa kobieta o bardzo regularnych rysach. Obok stał
zbuntowany nastolatek, z kolczykiem w uchu, krótko ostrzyżonymi włosami, których całkiem brakowało
nad jednym uchem, tym bez kolczyka. Kobieta usiłowała go do siebie przyciągnąć, czego chłopak
wyraznie chciał uniknąć.
Darek schował zdjęcie, a potem zapytał:
"Iza, a może ja komuś wchodzę w paradę swoją obecnością? Może jest ktoś komu poświęcasz swój czas i uwagę i wcale nie chcesz byśmy się spotykali? Powiedz prawdę, proszę."
"Niespodzianka - to ja" , usłyszała głos Darka. "Chcę Cię zaprosić na obiad. Zgódz się, a przyjadę po
Ciebie. Wiem, to egoizm, ale milej jeść z Tobą niż samemu."
Iza, zupełnie zaskoczona, niewiele się zastanawiając zaprosiła Darka do siebie na obiad, tłumacząc mu,
że właśnie szykuje obiad i żeby przyjechał, bo tak będzie znacznie prościej a może nawet milej.
Gdy odłożyła słuchawkę wpadła w lekką panikę - chyba zwariowałam, co on sobie o mnie pomyśli?
A jeśli on nie lubi sznycli z kurczaka, fasolki szparagowej, ryżu na ostro? Poza tym jestem bez makijażu, nie mam nic ciekawego na deser poza gorzką czekoladą i kawą. No, chyba jednak zgłupiałam.
Darek dojechał bardzo szybko i przez moment Iza pomyślała, że może dzwonił spod jej domu.
Już od progu dopytywał się w czym może pomóc , zaproponował by zjedli w kuchni, a nie w pokoju,
żeby było tak całkiem zwyczajnie, po domowemu, żeby nie czuł się gościem. Bo tak naprawdę to ma
wyrzuty sumienia, że w pewien sposób narzucił jej swoje towarzystwo.
Po obiedzie rzucił się do zmywania, co Izę wpędziło w lekkie zakłopotanie. W końcu Iza zrobiła kawę i
przeszli do pokoju, a Iza czym prędzej usadowiła się na fotelu, a nie na kanapie. A Darek szybciutko przysunął ją razem z fotelem do kanapy w ten sposób, by była do niego usadowiona twarzą.
Stwierdził, że po raz pierwszy jadł w ten sposób przyrządzony ryż i dopytywał się co to za ryż, że miał taki
bardzo zółty, niemal pomarańczowy kolor.
Iza zaczęła tłumaczyć tajniki uzyskania "takiego ryżu", a w końcu, niemal wbrew sobie, zapytała czy aby
nie uraziła go tym nagłym zaproszeniem do swego domu. Bo przecież ona dobrze wie, że nie jest atrakcyjną dziewczyną, kucharka z niej też raczej przeciętna, więc....?
Darek wpatrywał się w nią zdumionym wzrokiem, wreszcie wybuchnął śmiechem.
"Wiesz, jesteś niesamowicie zabawna! Gdy cię wiozłem z imprezy faktycznie nie wygladałaś atrakcyjnie,
bo na twarzy byłaś szaro-zielona, miałaś mokre, rozczochrane włosy, nie można się było z tobą dogadać,
ledwo cię dotaskałam do swego mieszkania, że już nie wspomnę jakie miałem trudności by cię wsadzić
do łóżka a potem rozebrać. Ale gdy się już wyspałaś, doszłaś nieco do siebie, okazało się , że wyglądasz
całkiem, całkiem.... Nie bardzo wiem o co ci idzie z tą atrakcyjnością.Pewnie nie wiesz, ale kobiety, które
miały wpływ na wielkich tego świata, wcale nie były super piękne. Kleopatra miała potwornie długi
nos i dwa podbródki, a rozkochała w sobie dwóch cesarzy. To nie uroda decyduje o atrakcyjności
kobiety, ale jakimś cudem kobiety tego nie rozumieją. Zobacz, to zdjęcie mojej byłej żony z naszym
synem - zdaniem innych kobiet należy ona do tych atrakcyjnych, a na mnie nie robi najmniejszego wrażenia".
Ze zdjęcia patrzyła na Izę przystojna, ciemnowłosa kobieta o bardzo regularnych rysach. Obok stał
zbuntowany nastolatek, z kolczykiem w uchu, krótko ostrzyżonymi włosami, których całkiem brakowało
nad jednym uchem, tym bez kolczyka. Kobieta usiłowała go do siebie przyciągnąć, czego chłopak
wyraznie chciał uniknąć.
Darek schował zdjęcie, a potem zapytał:
"Iza, a może ja komuś wchodzę w paradę swoją obecnością? Może jest ktoś komu poświęcasz swój czas i uwagę i wcale nie chcesz byśmy się spotykali? Powiedz prawdę, proszę."
środa, 26 września 2012
cz.VI.
Niedzielny poranek Iza spędziła na wspominaniu sobotniego spotkania z Darkiem. Spędzili razem
wiele godzin, a Iza dowiedziała się od niego sporo o jego obecnej, nieco skomplikowanej
sytuacji życiowej.
Darek był rozwodnikiem i miał czternastoletniego syna. Historia banalna, jak określił - głupota
i nieodpowiedzialność z obu stron. Tak to jest, gdy zwykłe pożądanie bierze się za miłość, a do tego
gdy zostawia się odpowiedzialność tylko jednej stronie.
Miał dziewczynę, był z nią już rok razem, żyli ze sobą. To ona pilnowała antykoncepcji, brała
tabletki. I okazało się, że zapomniała wziąć dwa lub trzy razy a skutki były fatalne - zupełnie
niechciana ciąża.
Rodzice obojga nalegali, by czym prędzej wzięli ślub, by "wstydu nie było". Wprawdzie jeden
ze stryjków Darka twierdził, że to kompletna głupota, że może lepiej byłoby by nie brali ślubu,
by tylko Darek uznał dziecko i płacił alimenty, no ale o takim rozwiązaniu obie rodziny nie chciały słyszeć.
Obie rodziny zapewniały młodych i siebie wzajemnie, że pomogą, będą nadal utrzymywać swe
dorosłe dzieci, by mogły dalej się uczyć, a mieszkać będą raz u jednych rodziców , raz u drugich.
W efekcie mieszkali oddzielnie, a przyjście na świat dziecka wcale nie poprawiło sytuacji.
Oboje mieli zaledwie po 19 lat i wcale nie byli szczęśliwi z faktu zostania rodzicami.
Gdy dziecko miało nieco ponad rok, Darek i jego żona mieli siebie wzajemnie powyżej dziurek
w nosie. Poza tym teściowa nie znosiła Darka, zaanektowała wnuka dla siebie, nie pozwalała
Darkowi nic przy nim robić, nawet brać małego na spacer.
Rozwód dostali szybko, gdyż właściwie po ślubie prawie nie mieszkali razem, więc uznano ten fakt
za stały rozkład pożycia małżeńskiego.
Mały wychowywał się u teściów Darka, jego żona wyjechała na studia do Frankfurtu n.Odrą,
a on swe ojcostwo ograniczył do płacenia alimentów. Pracował i studiował jednocześnie. Ilekroć
chciał zobaczyć dziecko teściowa stawiała ostre veto, a on tak naprawdę za bardzo nie nalegał.
Gdy jego była żona skończyła studia, dostała pracę we Frankfurcie i tam zamieszkała na stałe.
Przez pierwszy rok mały był jeszcze u jej rodziców, potem zabrała go do siebie.
Darek wtedy dopiero dość regularnie, kilka razy w roku, zaczął widywać syna.
A teraz są z chłopakiem kłopoty, przestał się uczyć, zupełnie nie słucha matki, kilka razy
wrócił do domu pijany, innym znów razem chyba po paleniu trawki.
I Darek został wezwany, by "przemówił dziecku do rozumu". Ale Darek nie znalazł z synem
wspólnego języka.
Poza tym Iza dowiedziała się o Darku, że jest typem pracoholika, niezbyt chętnie bierze
udział w imprezach, raz w tygodniu chodzi na basen, w niedzielę przeważnie gra z kolegami
w kosza, nie chodzi z reguły do kina, lubi Mozarta i Beethovena, prawie nie ogląda TV,
słucha dużo muzyki.
Gdy się pózno wieczorem rozstawali, Darek objął Izę ramieniem i patrząc jej w oczy powiedział:
"dziękuję ci za ten dzień, wróciła mi chęć do życia dzięki rozmowie z Tobą. Umiesz słuchać.
Ale musimy się spotkać znów, teraz Ty mi opowiesz o sobie, dobrze? Zadzwonię w połowie
tygodnia i się umówimy."
Iza do popołudnia wspominała tę chwilę. Potem zabrała się za zrobienie obiadu. Właśnie
smażyła sznycel, gdy zadzwonił telefon.
c.d.n.
wiele godzin, a Iza dowiedziała się od niego sporo o jego obecnej, nieco skomplikowanej
sytuacji życiowej.
Darek był rozwodnikiem i miał czternastoletniego syna. Historia banalna, jak określił - głupota
i nieodpowiedzialność z obu stron. Tak to jest, gdy zwykłe pożądanie bierze się za miłość, a do tego
gdy zostawia się odpowiedzialność tylko jednej stronie.
Miał dziewczynę, był z nią już rok razem, żyli ze sobą. To ona pilnowała antykoncepcji, brała
tabletki. I okazało się, że zapomniała wziąć dwa lub trzy razy a skutki były fatalne - zupełnie
niechciana ciąża.
Rodzice obojga nalegali, by czym prędzej wzięli ślub, by "wstydu nie było". Wprawdzie jeden
ze stryjków Darka twierdził, że to kompletna głupota, że może lepiej byłoby by nie brali ślubu,
by tylko Darek uznał dziecko i płacił alimenty, no ale o takim rozwiązaniu obie rodziny nie chciały słyszeć.
Obie rodziny zapewniały młodych i siebie wzajemnie, że pomogą, będą nadal utrzymywać swe
dorosłe dzieci, by mogły dalej się uczyć, a mieszkać będą raz u jednych rodziców , raz u drugich.
W efekcie mieszkali oddzielnie, a przyjście na świat dziecka wcale nie poprawiło sytuacji.
Oboje mieli zaledwie po 19 lat i wcale nie byli szczęśliwi z faktu zostania rodzicami.
Gdy dziecko miało nieco ponad rok, Darek i jego żona mieli siebie wzajemnie powyżej dziurek
w nosie. Poza tym teściowa nie znosiła Darka, zaanektowała wnuka dla siebie, nie pozwalała
Darkowi nic przy nim robić, nawet brać małego na spacer.
Rozwód dostali szybko, gdyż właściwie po ślubie prawie nie mieszkali razem, więc uznano ten fakt
za stały rozkład pożycia małżeńskiego.
Mały wychowywał się u teściów Darka, jego żona wyjechała na studia do Frankfurtu n.Odrą,
a on swe ojcostwo ograniczył do płacenia alimentów. Pracował i studiował jednocześnie. Ilekroć
chciał zobaczyć dziecko teściowa stawiała ostre veto, a on tak naprawdę za bardzo nie nalegał.
Gdy jego była żona skończyła studia, dostała pracę we Frankfurcie i tam zamieszkała na stałe.
Przez pierwszy rok mały był jeszcze u jej rodziców, potem zabrała go do siebie.
Darek wtedy dopiero dość regularnie, kilka razy w roku, zaczął widywać syna.
A teraz są z chłopakiem kłopoty, przestał się uczyć, zupełnie nie słucha matki, kilka razy
wrócił do domu pijany, innym znów razem chyba po paleniu trawki.
I Darek został wezwany, by "przemówił dziecku do rozumu". Ale Darek nie znalazł z synem
wspólnego języka.
Poza tym Iza dowiedziała się o Darku, że jest typem pracoholika, niezbyt chętnie bierze
udział w imprezach, raz w tygodniu chodzi na basen, w niedzielę przeważnie gra z kolegami
w kosza, nie chodzi z reguły do kina, lubi Mozarta i Beethovena, prawie nie ogląda TV,
słucha dużo muzyki.
Gdy się pózno wieczorem rozstawali, Darek objął Izę ramieniem i patrząc jej w oczy powiedział:
"dziękuję ci za ten dzień, wróciła mi chęć do życia dzięki rozmowie z Tobą. Umiesz słuchać.
Ale musimy się spotkać znów, teraz Ty mi opowiesz o sobie, dobrze? Zadzwonię w połowie
tygodnia i się umówimy."
Iza do popołudnia wspominała tę chwilę. Potem zabrała się za zrobienie obiadu. Właśnie
smażyła sznycel, gdy zadzwonił telefon.
c.d.n.
poniedziałek, 24 września 2012
cz.V
Sobota powitała Izę zachmurzonym niebem. Wyglądało na to, że będzie padać deszcz.
No cóż-pomyślała smętnie- nie można przecież mieć wszystkiego. Byłoby miło, by nie padało
koło południa.Szybko ubrała się i wyruszyła do pobliskiego zakładu fryzjerskiego.
Niepozorna z wygląda pani Edytka potrafiła czynić klientkom cuda na głowie. Ilekroć Iza
zasiadała na fotelu, zastanawiała się, czy malutka, drobniutka i niezmiernie chuda pani Edytka
nie padnie któregoś dnia od samego modelowania klientkom włosów na szczotce.
Pani Edytka już czekała na Izę i gdy pomocnica skończyła mycie, podeszła do Izy i powiedziała:
"już dawno chciałam pani zaproponować nowe uczesanie- w krotkich włosach będzie pani
znacznie lepiej wyglądać a specjalne cięcie ich sprawi, że będą się dobrze układać, tym samym
dając złudzenie, że jest ich więcej." Iza , po chwili zastanowienia zgodziła się.
I pani Edytka zabrała się do dzieła. Strzyżenie tych wcale nie gęstych włosów Izy trwało bite
trzy kwadranse. Efekt końcowy bardzo się Izie podobał, choć długość włosów nie przekraczała
5 cm.
Ma pani po prostu bardzo ładny kształt głowy i takie uczesanie podkreśla to - wyjaśniła
fryzjerka. Iza przyjrzała się swemu odbiciu krytycznie- może jednak fryzjerka mówi prawdę?-
pomyślała.
Po sąsiedzku był salon kosmetyczny, w którym Iza zainwestowała w "dzienny makijaż".
Już kilka razy korzystała tu z usług młodziutkiej praktykantki, która świetnie robiła makijaż.
Po jej interwencji nos jakby się zmniejszał, rysy twarzy nabierały lepszej linii, a wszystko to
osiągała przy pomocy różnych odcieni fluidu i pudru., małymi muśnięciami pędzla.
"Odrestaurowana" Iza ruszyła szybciutko do domu. Musiała jeszcze zdecydować w co
się ubrać. Nie miała pojęcia dokąd pójdą- na wszelki wypadek założyła ciemnobrązowe
spodnie, czekoladowy w kolorze T-shirt z długim rękawem , kremowy cienki żakiet ,
w takim samym kolorze pantofle na koturnie. Torebka była dobrana do żakietu i pantofli.
Rzuciła badawcze spojrzenie w lustro - no, ujdzie, pomyślała. Gdy podchodziła już do
drzwi, zadzwonił telefon. Zawróciła, pewna, że to dzwoni Darek i odwołuje spotkanie.
To rzeczywiście dzwonił Darek, ale wcale nie odwoływał spotkania, ale prosił by podała
swój adres, bo za chwilę pewnie lunie deszcz, więc on po nią przyjedzie.
Zaskoczona, ale i uradowana podała adres, wzięła parasolkę a potem pomału zeszła do
bramy. W chwili gdy ruszali sprzed domu zaczął padać deszcz.
Darek był w stroju "oficjalnym", czyli w garniturze. Poranek spędził nie u fryzjera i
kosmetyczki jak Iza, ale u klienta, który właśnie przyjechał do stolicy na kilka dni.
Postanowili rozpocząć spotkanie od wspólnie wypitej kawy. Nic o sobie nie
wiedzieli, więc trzeba było przecież wymienić między sobą nieco informacji. Gdy usiedli
przy stoliku, Darek, obrzuciwszy Izę badawczym spojrzeniem powiedział: " widzę, że
zmieniłaś uczesanie, świetnie ci w tych krótkich włosach! I w ogóle świetnie wyglądasz,
nawet nie jestem pewien, czy poznałbym cię gdzieś na ulicy, tak bardzo się zmieniłaś."
Izie zrobiło się bardzo miło i natychmiast odżałowała zainwestowania pieniędzy w nowe
uczesanie i makijaż. Po raz pierwszy jakiś mężczyzna zauważył że ma inne uczesanie,
pochwalił jej wygląd. W czasie tego kawowego spotkania głównie mówił Darek - bo Darek
był zwolennikiem "rozmawiania szczerze o wszystkim". Iza tylko czasami zadawała jakieś
pytanie, lub odpowiadała na pytania zadawane przez Darka.
Nie przeszkadzało jej, że to głównie on mówi, bo miał miły głos, tzw. "radiowy", poza tym
chciała się o nim jak najwięcej dowiedzieć.
Picie kawy zabrało im cztery godziny, wreszcie oprzytomnieli i postanowili zmienić lokal.
Darek zaprosił Izę na obiad, a na wieczór zaproponował kino. Na dodatek poprosił by
sama wybrała film, bo on miał wielkie zaległości w tej materii, zupełnie nie wiedział jakie
są teraz dobre filmy
c.d.n.
No cóż-pomyślała smętnie- nie można przecież mieć wszystkiego. Byłoby miło, by nie padało
koło południa.Szybko ubrała się i wyruszyła do pobliskiego zakładu fryzjerskiego.
Niepozorna z wygląda pani Edytka potrafiła czynić klientkom cuda na głowie. Ilekroć Iza
zasiadała na fotelu, zastanawiała się, czy malutka, drobniutka i niezmiernie chuda pani Edytka
nie padnie któregoś dnia od samego modelowania klientkom włosów na szczotce.
Pani Edytka już czekała na Izę i gdy pomocnica skończyła mycie, podeszła do Izy i powiedziała:
"już dawno chciałam pani zaproponować nowe uczesanie- w krotkich włosach będzie pani
znacznie lepiej wyglądać a specjalne cięcie ich sprawi, że będą się dobrze układać, tym samym
dając złudzenie, że jest ich więcej." Iza , po chwili zastanowienia zgodziła się.
I pani Edytka zabrała się do dzieła. Strzyżenie tych wcale nie gęstych włosów Izy trwało bite
trzy kwadranse. Efekt końcowy bardzo się Izie podobał, choć długość włosów nie przekraczała
5 cm.
Ma pani po prostu bardzo ładny kształt głowy i takie uczesanie podkreśla to - wyjaśniła
fryzjerka. Iza przyjrzała się swemu odbiciu krytycznie- może jednak fryzjerka mówi prawdę?-
pomyślała.
Po sąsiedzku był salon kosmetyczny, w którym Iza zainwestowała w "dzienny makijaż".
Już kilka razy korzystała tu z usług młodziutkiej praktykantki, która świetnie robiła makijaż.
Po jej interwencji nos jakby się zmniejszał, rysy twarzy nabierały lepszej linii, a wszystko to
osiągała przy pomocy różnych odcieni fluidu i pudru., małymi muśnięciami pędzla.
"Odrestaurowana" Iza ruszyła szybciutko do domu. Musiała jeszcze zdecydować w co
się ubrać. Nie miała pojęcia dokąd pójdą- na wszelki wypadek założyła ciemnobrązowe
spodnie, czekoladowy w kolorze T-shirt z długim rękawem , kremowy cienki żakiet ,
w takim samym kolorze pantofle na koturnie. Torebka była dobrana do żakietu i pantofli.
Rzuciła badawcze spojrzenie w lustro - no, ujdzie, pomyślała. Gdy podchodziła już do
drzwi, zadzwonił telefon. Zawróciła, pewna, że to dzwoni Darek i odwołuje spotkanie.
To rzeczywiście dzwonił Darek, ale wcale nie odwoływał spotkania, ale prosił by podała
swój adres, bo za chwilę pewnie lunie deszcz, więc on po nią przyjedzie.
Zaskoczona, ale i uradowana podała adres, wzięła parasolkę a potem pomału zeszła do
bramy. W chwili gdy ruszali sprzed domu zaczął padać deszcz.
Darek był w stroju "oficjalnym", czyli w garniturze. Poranek spędził nie u fryzjera i
kosmetyczki jak Iza, ale u klienta, który właśnie przyjechał do stolicy na kilka dni.
Postanowili rozpocząć spotkanie od wspólnie wypitej kawy. Nic o sobie nie
wiedzieli, więc trzeba było przecież wymienić między sobą nieco informacji. Gdy usiedli
przy stoliku, Darek, obrzuciwszy Izę badawczym spojrzeniem powiedział: " widzę, że
zmieniłaś uczesanie, świetnie ci w tych krótkich włosach! I w ogóle świetnie wyglądasz,
nawet nie jestem pewien, czy poznałbym cię gdzieś na ulicy, tak bardzo się zmieniłaś."
Izie zrobiło się bardzo miło i natychmiast odżałowała zainwestowania pieniędzy w nowe
uczesanie i makijaż. Po raz pierwszy jakiś mężczyzna zauważył że ma inne uczesanie,
pochwalił jej wygląd. W czasie tego kawowego spotkania głównie mówił Darek - bo Darek
był zwolennikiem "rozmawiania szczerze o wszystkim". Iza tylko czasami zadawała jakieś
pytanie, lub odpowiadała na pytania zadawane przez Darka.
Nie przeszkadzało jej, że to głównie on mówi, bo miał miły głos, tzw. "radiowy", poza tym
chciała się o nim jak najwięcej dowiedzieć.
Picie kawy zabrało im cztery godziny, wreszcie oprzytomnieli i postanowili zmienić lokal.
Darek zaprosił Izę na obiad, a na wieczór zaproponował kino. Na dodatek poprosił by
sama wybrała film, bo on miał wielkie zaległości w tej materii, zupełnie nie wiedział jakie
są teraz dobre filmy
c.d.n.
niedziela, 23 września 2012
cz.IV
Zapadał zmierzch. Iza niespiesznie wracała do domu. Była zmęczona, musiała zostać dłużej w pracy.
To był ciężki dzień, w pracy odbywał się audyt. Musiała przygotować odpowiednie dokumenty,
złożyć nieco wyjaśnień, pochować na miejsce to wszystko, co już kontrolerzy sprawdzili,
przygotować następną porcję dokumentów na następny dzień. A poza tym było dużo spraw
bieżących, których nie można było odłożyć " na potem". Przekonała się kiedyś, że wystarczy
jeden dzień potraktowany "ulgowo" by tworzyły się zaległości. Z tego też powodu toczyła
ciągłe wojny z oddziałami w Krajach Bałtyckich, które nieregularnie nadsyłały dane, niezbędne
do rozliczeń.
W domu w pierwszej kolejności wzięła prysznic ,potem otulona ciepłym szlafrokiem zrobiła
sobie herbatę "zimową" z cynamonem i imbirem. Imbir rozgrzewał, a cynamon niwelował
całodniowe zmęczenie. Nie jadła jeszcze obiadu, ale gdy była bardzo zmęczona nie miała
ochoty na jedzenie.
Pomału, obejmując czule kubek, sączyła herbatę. Myślami wciąż była w pracy, zastanawiała
się czy wszystko na jutro ma przygotowane.
Dziś zrobiło jej się bardzo miło, gdy usłyszała z ust z jednej kontrolerek uwagę, że cała
dokumentacja jest prowadzona jasno i przejrzyście i do tego na czas przygotowana.
Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek telefonu. Pomału podeszła do biurka z kubkiem w dłoni
i podniosła słuchawkę, dość cicho mówiąc : "słucham"
W słuchawce męski, obcy głos powiedział: "dobry wieczór, mówi Darek N., czy mogę
rozmawiać z Izą?
Iza pospiesznie odstawiła kubek z herbatą i niemal wyszeptała: "możesz, to ja, Iza".
Przysunęła sobie krzesło i usiadła. Z wrażenia nieco jej mowę odjęło. Tyle czasu czekała
na ten telefon, potem straciła nadzieję, że zadzwoni, a teraz nawet nie wie co ma powiedzieć.
Na szczęście Darek przejął inicjatywę. Przeprosił, że tak długo nie telefonował, ale wpierw
był na trzytygodniowym szkoleniu poza Polską, potem musiał pojechać do swego syna,
z którym jego była żona ma dość poważne kłopoty wychowawcze. A po powrocie
niemal codziennie musiał pracować do póznego wieczora i dopiero teraz ma nieco więcej
wolnego czasu, więc dzwoni, by się dowiedzieć co u niej się dzieje i by wyegzekwować
"ową wdzięczność za okazaną jej pomoc", zakończył ze śmiechem.
Prawdę mówiąc, Iza była gotowa już choćby dziś lecieć na to spotkanie, ale opanowała się
i umówili się na najbliższą sobotę, w południe. I było to naprawdę dobre rozwiazanie, bo
z rozmowy wynikało, że oboje są zapracowani.
Zrobiła sobie kanapki, drugi kubek herbaty i zaczęła intensywnie rozmyślać nad tym, co
powiedział Darek.Nic o nim nie wiedziała - poza tym, że mieszka w pokoju z kuchnią
i ma jedno łóżko, a raczej rozkładaną sofę i że niezle się prezentuje w obcisłych
bokserkach w jakiś mały wzorek. No a teraz dowiedziała się, że jest "facetem po
przejściach" i ma dziecko płci męskiej.
Potem zaczęła się zamartwiać jak każda kobieta - przecież nie mam co na siebie włożyć!
muszę coś zrobić z włosami, są okropne! muszę zrobić manicure! ojej, jak ja przeżyję
do soboty.
Z jednej strony cieszyła się, że Darek zadzwonił, z drugiej obawiała się tego spotkania.
Rozsądek jej podpowiadał, że dobrze się stało, że ma kilka dni na przygotowanie
się do tego, z drugiej strony te kilka dni zdawały się wiecznością.
Bała się trochę tego spotkania a jednocześnie bardzo na nie czekała.
c.d.n.
To był ciężki dzień, w pracy odbywał się audyt. Musiała przygotować odpowiednie dokumenty,
złożyć nieco wyjaśnień, pochować na miejsce to wszystko, co już kontrolerzy sprawdzili,
przygotować następną porcję dokumentów na następny dzień. A poza tym było dużo spraw
bieżących, których nie można było odłożyć " na potem". Przekonała się kiedyś, że wystarczy
jeden dzień potraktowany "ulgowo" by tworzyły się zaległości. Z tego też powodu toczyła
ciągłe wojny z oddziałami w Krajach Bałtyckich, które nieregularnie nadsyłały dane, niezbędne
do rozliczeń.
W domu w pierwszej kolejności wzięła prysznic ,potem otulona ciepłym szlafrokiem zrobiła
sobie herbatę "zimową" z cynamonem i imbirem. Imbir rozgrzewał, a cynamon niwelował
całodniowe zmęczenie. Nie jadła jeszcze obiadu, ale gdy była bardzo zmęczona nie miała
ochoty na jedzenie.
Pomału, obejmując czule kubek, sączyła herbatę. Myślami wciąż była w pracy, zastanawiała
się czy wszystko na jutro ma przygotowane.
Dziś zrobiło jej się bardzo miło, gdy usłyszała z ust z jednej kontrolerek uwagę, że cała
dokumentacja jest prowadzona jasno i przejrzyście i do tego na czas przygotowana.
Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek telefonu. Pomału podeszła do biurka z kubkiem w dłoni
i podniosła słuchawkę, dość cicho mówiąc : "słucham"
W słuchawce męski, obcy głos powiedział: "dobry wieczór, mówi Darek N., czy mogę
rozmawiać z Izą?
Iza pospiesznie odstawiła kubek z herbatą i niemal wyszeptała: "możesz, to ja, Iza".
Przysunęła sobie krzesło i usiadła. Z wrażenia nieco jej mowę odjęło. Tyle czasu czekała
na ten telefon, potem straciła nadzieję, że zadzwoni, a teraz nawet nie wie co ma powiedzieć.
Na szczęście Darek przejął inicjatywę. Przeprosił, że tak długo nie telefonował, ale wpierw
był na trzytygodniowym szkoleniu poza Polską, potem musiał pojechać do swego syna,
z którym jego była żona ma dość poważne kłopoty wychowawcze. A po powrocie
niemal codziennie musiał pracować do póznego wieczora i dopiero teraz ma nieco więcej
wolnego czasu, więc dzwoni, by się dowiedzieć co u niej się dzieje i by wyegzekwować
"ową wdzięczność za okazaną jej pomoc", zakończył ze śmiechem.
Prawdę mówiąc, Iza była gotowa już choćby dziś lecieć na to spotkanie, ale opanowała się
i umówili się na najbliższą sobotę, w południe. I było to naprawdę dobre rozwiazanie, bo
z rozmowy wynikało, że oboje są zapracowani.
Zrobiła sobie kanapki, drugi kubek herbaty i zaczęła intensywnie rozmyślać nad tym, co
powiedział Darek.Nic o nim nie wiedziała - poza tym, że mieszka w pokoju z kuchnią
i ma jedno łóżko, a raczej rozkładaną sofę i że niezle się prezentuje w obcisłych
bokserkach w jakiś mały wzorek. No a teraz dowiedziała się, że jest "facetem po
przejściach" i ma dziecko płci męskiej.
Potem zaczęła się zamartwiać jak każda kobieta - przecież nie mam co na siebie włożyć!
muszę coś zrobić z włosami, są okropne! muszę zrobić manicure! ojej, jak ja przeżyję
do soboty.
Z jednej strony cieszyła się, że Darek zadzwonił, z drugiej obawiała się tego spotkania.
Rozsądek jej podpowiadał, że dobrze się stało, że ma kilka dni na przygotowanie
się do tego, z drugiej strony te kilka dni zdawały się wiecznością.
Bała się trochę tego spotkania a jednocześnie bardzo na nie czekała.
c.d.n.
sobota, 22 września 2012
III.
Iza siedziała w domu, wpatrując się w tępo w aparat telefoniczny. Już trzeci dzień czekała na telefon
od Darka. Rozstali się w miły sposób, choć Iza nie pozwoliła się odwiezć do domu i wezwała taksówkę.
Mówiąc Darkowi, że czuje się jego dłużniczką, zapytała czy jest coś, czym mogła by się mu zrewanżować
za pomoc w tej tak osobliwej dla niej sytuacji. I Darek poprosił o dwie rzeczy - o numer jej telefonu oraz
o wspólną wyprawę na koncert do Filharmonii lub na którąś z oper.
A teraz od trzech dni wracała z pracy do domu niemal biegiem i spędzała czas czekając na telefon.Zupełnie jakbym miała 15 lat- ganiła siebie w myślach. Przez te trzy dni na nowo przeżywała to wszystko, co ją spotkało. Rzeczywiście, wypiła kilka mieszanych drinków, bo twierdziła, że bez trudu rozpozna smakowo składniki. Gdy trzy razy pod rząd odgadła skład, poczuła, że nie bardzo może ruszyć się z miejsca. I wtedy ktoś podaj jej kolejną szklaneczkę. Upiła łyk i szybko odstawiła z powrotem, bo poczuła mdłości.
Z trudem dotarła do łazienki. Wyszła stamtąd zielona i poprosiła Majkę, by wezwała taksówkę, bo ona bardzo zle się czuje. Nie bardzo pamiętała co było dalej. Ocknęła się dopiero u Darka w domu.
Bardzo się martwiła, co sobie Darek o niej pomyśli. Poza tym była przerażona, że widział ją w majtkach i staniku, a więc widział "te grube uda, niezgrabne nogi i małe piersi".
Wpatrywała się w telefon i rozmyślała ponuro: " nie zadzwoni, przecież mu się na pewno nie spodobałam, miałam rozmazany tusz na rzęsach, byłam schlana jak ostatni pijak, do tego widział mnie niemal nagą i
z całą pewnością nie zrobiłam na nim dobrego wrażenia. Ale ładnie to ujął - nie kocha się z nieprzytomnymi
dziewczynami wbrew ich woli, chyba tak powiedział, albo coś w tym stylu.Ale może gdybym była sexi
to jednak by się skusił? Zresztą on jest całkiem fajny, ma zgrabny tyłeczek w tych obcisłych bokserkach.
I wysoki, zgrabny jest. Ale nie wiem jakie ma oczy, szkoda, że się nie przyjrzałam"
Dni mijały jeden za drugim, codziennie Iza zaklinała telefon by wreszcie zadzwonił. Miała nawet zamiar
poprosić Majkę o jego telefon, ale w ostatniej chwili zrezygnowała z tego pomysłu, bo Darek nie mówił
nic Majce o tym, że ten kawałek nocy i nieco soboty Iza spędziła u niego. Iza była mu za to bardzo wdzięczna. Przynajmniej nie była sensacją w biurze.
Weekend Iza spędziła na sprzątaniu mieszkania, praniu, porządkowaniu dokumentów w komputerze
i tłumaczeniu samej sobie, że należy przestać wyczekiwać na telefon, że Darek nie zadzwoni, że
o koncercie lub operze wspomniał przez grzeczność. Zresztą taki fajny facet z całą pewnością nie
jest samotny i "takich Iz" ma na pęczki.
W niedzielne popołudnie zadzwoniła do "ostatniej deski ratunku", czyli kolegi, z którym się spotykała
raz na jakiś czas, głównie wtedy, gdy nie chciała iść sama do kina. Teraz też "ostatnia deska ratunku"
miał czas i wybrali się do kina. Idąc na to spotkanie myślała ponuro : "jesteśmy oboje jakby poza
nawiasem, on nie ma żadnej dziewczyny, ja nie mam faceta, a razem nam też nie po drodze. Paranoja jakaś."
cd.n
od Darka. Rozstali się w miły sposób, choć Iza nie pozwoliła się odwiezć do domu i wezwała taksówkę.
Mówiąc Darkowi, że czuje się jego dłużniczką, zapytała czy jest coś, czym mogła by się mu zrewanżować
za pomoc w tej tak osobliwej dla niej sytuacji. I Darek poprosił o dwie rzeczy - o numer jej telefonu oraz
o wspólną wyprawę na koncert do Filharmonii lub na którąś z oper.
A teraz od trzech dni wracała z pracy do domu niemal biegiem i spędzała czas czekając na telefon.Zupełnie jakbym miała 15 lat- ganiła siebie w myślach. Przez te trzy dni na nowo przeżywała to wszystko, co ją spotkało. Rzeczywiście, wypiła kilka mieszanych drinków, bo twierdziła, że bez trudu rozpozna smakowo składniki. Gdy trzy razy pod rząd odgadła skład, poczuła, że nie bardzo może ruszyć się z miejsca. I wtedy ktoś podaj jej kolejną szklaneczkę. Upiła łyk i szybko odstawiła z powrotem, bo poczuła mdłości.
Z trudem dotarła do łazienki. Wyszła stamtąd zielona i poprosiła Majkę, by wezwała taksówkę, bo ona bardzo zle się czuje. Nie bardzo pamiętała co było dalej. Ocknęła się dopiero u Darka w domu.
Bardzo się martwiła, co sobie Darek o niej pomyśli. Poza tym była przerażona, że widział ją w majtkach i staniku, a więc widział "te grube uda, niezgrabne nogi i małe piersi".
Wpatrywała się w telefon i rozmyślała ponuro: " nie zadzwoni, przecież mu się na pewno nie spodobałam, miałam rozmazany tusz na rzęsach, byłam schlana jak ostatni pijak, do tego widział mnie niemal nagą i
z całą pewnością nie zrobiłam na nim dobrego wrażenia. Ale ładnie to ujął - nie kocha się z nieprzytomnymi
dziewczynami wbrew ich woli, chyba tak powiedział, albo coś w tym stylu.Ale może gdybym była sexi
to jednak by się skusił? Zresztą on jest całkiem fajny, ma zgrabny tyłeczek w tych obcisłych bokserkach.
I wysoki, zgrabny jest. Ale nie wiem jakie ma oczy, szkoda, że się nie przyjrzałam"
Dni mijały jeden za drugim, codziennie Iza zaklinała telefon by wreszcie zadzwonił. Miała nawet zamiar
poprosić Majkę o jego telefon, ale w ostatniej chwili zrezygnowała z tego pomysłu, bo Darek nie mówił
nic Majce o tym, że ten kawałek nocy i nieco soboty Iza spędziła u niego. Iza była mu za to bardzo wdzięczna. Przynajmniej nie była sensacją w biurze.
Weekend Iza spędziła na sprzątaniu mieszkania, praniu, porządkowaniu dokumentów w komputerze
i tłumaczeniu samej sobie, że należy przestać wyczekiwać na telefon, że Darek nie zadzwoni, że
o koncercie lub operze wspomniał przez grzeczność. Zresztą taki fajny facet z całą pewnością nie
jest samotny i "takich Iz" ma na pęczki.
W niedzielne popołudnie zadzwoniła do "ostatniej deski ratunku", czyli kolegi, z którym się spotykała
raz na jakiś czas, głównie wtedy, gdy nie chciała iść sama do kina. Teraz też "ostatnia deska ratunku"
miał czas i wybrali się do kina. Idąc na to spotkanie myślała ponuro : "jesteśmy oboje jakby poza
nawiasem, on nie ma żadnej dziewczyny, ja nie mam faceta, a razem nam też nie po drodze. Paranoja jakaś."
cd.n
piątek, 21 września 2012
cz.II
Co jest, co mnie przygniotło? zastanawiała się Iza, usiłując otworzyć oczy. Z trudem otworzyła jedno
oko i szybko je zamknęła, bo oko jej utknęło na plakacie wiszącym na wprost niej.
Ponowiła próbę otwarcia oczu i zobaczyła plakat w pełnej krasie. W tej chwili w jej zaspanej głowinie
rozległ się alarmowy dzwonek - gdzie ja jestem??? I co to leży na moim biuście???
Uniosła lekko głowę, w której wraz ze zmianą pozycji zaczęła się kręcic szaleńcza karuzela i rozległo
się dziwne dudnienie.
Pomimo tych dolegliwości rozejrzała się dookoła. Leżała w obcym pokoju, w samej bieliznie, obok leżał jakiś obcy facet, którego ręka spoczywała bezwładnie na jej klatce piersiowej.
Cholera, gdzie ja jestem???- wycharczała głośno i zrzuciła rękę, która ją przygniatała.
Meżczyzna, który leżał obok obudził się, spojrzał na nią z uśmiechem i powiedział:
-ooo, widzę,że już dochodzisz do siebie. Poleż, zrobię ci kawę z cytryną, szybciej się pozbierasz.
-Ale gdzie ja jestem? I właściwie kim ty jesteś? Dlaczego ja tu jestem?- wyjęczała Iza, czując,
że pomału wpada w panikę. Oczami wyobrazni widziała siebie zgwałconą a na dodatek zarażoną nie wiadomo czym i w niechcianej ciąży.
Chłopak wstał, założył podkoszulek i wyszedł z pokoju.
-Zaraz ci wszystko opowiem, tylko zrobie kawę, ja też muszę dojść do siebie, bo dużo to przez ciebie nie
spałem.
Iza padła bezwładnie z powrotem na poduszkę, usiłując przypomnieć sobie miniony wieczór.
W głowie miała całkowitą pustkę, każdy ruch powodował zawroty głowy i dziwne dudnienie, czuła niesmak okropny w ustach, wargi miała wyschnięte.
-Chyba jestem chora i to bardzo, pomyślała.I kto to jest , ja go chyba nie znam. I co ja z nim robię
w jednym łóżku? A może ktoś mi wrzucił do drinka tabletkę gwałtu? - rozmyślała gorączkowo.
Do pokoju wrócił "obcy facet" niosąc 2 kubki parującej kawy, cytrynę i paczkę herbatników. Przysunął
do łóżka mały stolik i usiadł na brzegu łóżka.
-A ty zawsze tak się zalewasz? Po co próbowałaś wszystkich drinków po kolei? Takie mieszaniny mogą człowieka wyprawić na drugi świat. Padłaś jeszcze na imprezie, więc Majka zadzwoniła po mnie, żebym
cię odwiózł do domu, ale nie znałem twego adresu, a ty nie kontaktowałaś, więc Cię przywiozłem do
siebie. Nie mam drugiego łóżka, więc wylądowałaś w moim. A tak w ogóle to jestem Darek, kuzyn
Majki. I, przysięgam, tylko spaliśmy w tym łóżku. Nie mam zwyczaju kochać się z nieprzytomnymi,
nieznajomymi dziewczynami. A teraz wypij kawę z cytryną, zjedz herbatnika i pośpij. Masz po prostu
gigantycznego kaca. Jak dojdziesz do siebie, to cię odwiozę do domu. No, nie rycz tylko, bo to mnie
złości. Każdemu zdarza się takie "kuku", niektórym to nawet często.
Iza wypiła kilka łyków kawy z cytryną, uśmiechnęła się blado i......zasnęła.
Darek odczekał jeszcze kilkanaście minut i cichutko wyszedł z mieszkania. Przy łóżku zostawił kartkę
z informacją, że wróci około 15-tej.
Pojechał do Majki, by dowiedzieć się czegoś więcej o swoim niespodziewanym gościu.
c.d.n.
oko i szybko je zamknęła, bo oko jej utknęło na plakacie wiszącym na wprost niej.
Ponowiła próbę otwarcia oczu i zobaczyła plakat w pełnej krasie. W tej chwili w jej zaspanej głowinie
rozległ się alarmowy dzwonek - gdzie ja jestem??? I co to leży na moim biuście???
Uniosła lekko głowę, w której wraz ze zmianą pozycji zaczęła się kręcic szaleńcza karuzela i rozległo
się dziwne dudnienie.
Pomimo tych dolegliwości rozejrzała się dookoła. Leżała w obcym pokoju, w samej bieliznie, obok leżał jakiś obcy facet, którego ręka spoczywała bezwładnie na jej klatce piersiowej.
Cholera, gdzie ja jestem???- wycharczała głośno i zrzuciła rękę, która ją przygniatała.
Meżczyzna, który leżał obok obudził się, spojrzał na nią z uśmiechem i powiedział:
-ooo, widzę,że już dochodzisz do siebie. Poleż, zrobię ci kawę z cytryną, szybciej się pozbierasz.
-Ale gdzie ja jestem? I właściwie kim ty jesteś? Dlaczego ja tu jestem?- wyjęczała Iza, czując,
że pomału wpada w panikę. Oczami wyobrazni widziała siebie zgwałconą a na dodatek zarażoną nie wiadomo czym i w niechcianej ciąży.
Chłopak wstał, założył podkoszulek i wyszedł z pokoju.
-Zaraz ci wszystko opowiem, tylko zrobie kawę, ja też muszę dojść do siebie, bo dużo to przez ciebie nie
spałem.
Iza padła bezwładnie z powrotem na poduszkę, usiłując przypomnieć sobie miniony wieczór.
W głowie miała całkowitą pustkę, każdy ruch powodował zawroty głowy i dziwne dudnienie, czuła niesmak okropny w ustach, wargi miała wyschnięte.
-Chyba jestem chora i to bardzo, pomyślała.I kto to jest , ja go chyba nie znam. I co ja z nim robię
w jednym łóżku? A może ktoś mi wrzucił do drinka tabletkę gwałtu? - rozmyślała gorączkowo.
Do pokoju wrócił "obcy facet" niosąc 2 kubki parującej kawy, cytrynę i paczkę herbatników. Przysunął
do łóżka mały stolik i usiadł na brzegu łóżka.
-A ty zawsze tak się zalewasz? Po co próbowałaś wszystkich drinków po kolei? Takie mieszaniny mogą człowieka wyprawić na drugi świat. Padłaś jeszcze na imprezie, więc Majka zadzwoniła po mnie, żebym
cię odwiózł do domu, ale nie znałem twego adresu, a ty nie kontaktowałaś, więc Cię przywiozłem do
siebie. Nie mam drugiego łóżka, więc wylądowałaś w moim. A tak w ogóle to jestem Darek, kuzyn
Majki. I, przysięgam, tylko spaliśmy w tym łóżku. Nie mam zwyczaju kochać się z nieprzytomnymi,
nieznajomymi dziewczynami. A teraz wypij kawę z cytryną, zjedz herbatnika i pośpij. Masz po prostu
gigantycznego kaca. Jak dojdziesz do siebie, to cię odwiozę do domu. No, nie rycz tylko, bo to mnie
złości. Każdemu zdarza się takie "kuku", niektórym to nawet często.
Iza wypiła kilka łyków kawy z cytryną, uśmiechnęła się blado i......zasnęła.
Darek odczekał jeszcze kilkanaście minut i cichutko wyszedł z mieszkania. Przy łóżku zostawił kartkę
z informacją, że wróci około 15-tej.
Pojechał do Majki, by dowiedzieć się czegoś więcej o swoim niespodziewanym gościu.
c.d.n.
Subskrybuj:
Posty (Atom)