Zuzę nieco wyczerpała zadana jej "praca domowa". Trochę jej samej przed sobą było
wstyd, że nigdy nawet nie zajrzała do Biblii.
Gdy spotkała się z Lolą, z pełną szczerością stwierdziła, że chyba całe życie za mało
dbała o swą stronę duchową, a Biblię uważała za zbiór legend , wydumanych bajek.
Lola, która nigdy nie była związana z kościołem z powodu dzieciństwa spędzonego
w Rosji, o wiele więcej niż Zuza wiedziała o różnych religiach świata, głównych
tezach każdego nurtu religijnego i miała na ten temat własne przemyślenia.
Wiedziała dobrze, że historie opisane w Biblii, a zwłaszcza cały Stary Testament,
zaranie życia ludzi, miały swój pierwowzór na starych glinianych tabliczkach
sumeryjskich. Pierwsza Biblia była Biblią Hebrajską.
Zawierała historie opisane na sumeryjskich tabliczkach, ale już dopasowane do
nowej, monoteistycznej wiary.
A potem dopiero powstała wersja Biblii Chrześcijańskiej. Zresztą ciągle ktoś przy
Biblii "majstrował" dostosowując jej treść do aktualnych potrzeb kościoła.
Widząc przygnębienie Zuzy, Lola zaproponowała wpierw partyjkę szachów.
Pierwszą wygrała Lola, bo Zuza była za bardzo rozkojarzona. Ale drugą udało się
jej wygrać. Potem wybrały się na ...."wspinaczkę".
I chociaż nawet na moment nie ruszyły się ze swych foteli, były chwile, w których
oblewał je ze strachu zimny pot. Nie przypuszczały, że tak łatwo można wywołać
iluzję spadania w przepaść.
Przeglądając spis zobaczyły, że jest również "nauka jazdy pojazdami mechanicznymi".
I chyba ten tytuł miał spore powodzenie, bo trzeba było się na niego zapisywać.
Wyświetlany był w pojedynczej kabinie, a oglądający miał pełne złudzenie, że sam
jest kierowcą, bo miał do dyspozycji: gaz, hamulec, kierunkowskazy i kierownicę.
Taki nieco lepszy trenażer, jak określiła Zuza.
I oczywiście natychmiast się zapisała na listę oczekujących na tę przejażdżkę.
A Lola, która panicznie się bała psów, postanowiła, w ramach pracy nad sobą, wziąć
udział w wyścigu psich zaprzęgów. Zuza ochoczo dołączyła do Loli.
W przeciwieństwie do Loli ogromnie lubiła psy, zwłaszcza duże. A husky nie należały
ani do małych ani do łagodnych psów, o czym oczywiście Zuza uprzedziła Lolę.
Wiesz Lola - to są naprawdę grozne psy, możesz się potwornie wystraszyć gdy nagle
znajdziesz się w samym środku walczących między sobą psów.
Wiem, ale na szczęście wystarczy wyciągnąć wtyczkę z gniazdka i wszystko minie.
Poza tym nie dostanę zawału, bo serca nie mam.
Wiesz Zuza, gdy byłam na Ziemi coraz częściej wydawało mi się, że całe życie ludzkie
to projekcja jakiejś gry komputerowej,w której czasami jesteśmy graczami a czasem
tylko tymi figurkami, których losy ktoś już z góry zaplanował i nawet dość dobry gracz
nie może odmienić ich roli ani losu.
A teraz, gdy włączamy jakąś przygodową projekcję czuję się tak, jakbym nadal żyła
w swoim mało atrakcyjnym ziemskim ciałku.
A mnie dręczy pytanie, dlaczego gdy zmienimy "cielesne ubranko" nie pamiętamy o tym,
że kiedyś już żyliśmy - powiedziała Zuza. Przecież gdybyśmy o tym pamiętali to chyba
nie popełnialibyśmy tych samych błędów za każdym razem!
No, nie jestem tego tak bardzo pewna- przecież w życiu ziemskim często dochodziliśmy
sami do wniosku do wniosku, że trzeba zmienić swoje złe nawyki- odpowiedziała Lola.
Chyba z 90% populacji robi jakieś postanowienia noworoczne - rzuci palenie, zacznie
chodzić na siłownię, przestanie się obżerać czekoladą, będzie milsza dla partnera, będzie
uczęszczać na kurs obcego języka, nie będzie bałaganić itp, itd. I co - nadchodzi następny
nowy rok i znów obiecujemy sobie kropka w kropkę to samo co przedtem.
Może po prostu człowiek jest mało reformowalnym zwierzęciem?
A może, gdyby wiedział, że sam jest odpowiedzialny za siebie, że sam kieruje swoim
losem to częściej używałby swego rozumu i intuicji i mniej by błądził?
Wiesz kto pamięta swoje poprzednie wcielenie?
Podobno małe dzieci pamiętają spore fragmenty swego poprzedniego życia i o nim starają
się dorosłym opowiedzieć. Ale oni uważają,że dzieci zmyślają, nazywają takiego dzieciaka
kłamczuchem i najczęściej karcą.
Po kilku latach dzieci zapominają o tych swoich opowieściach i tylko bardzo nieliczne
osoby w życiu dorosłym są przekonane, że kiedyś były kimś zupełnie innym.
Ale podejrzewam, że życie z takim przekonaniem nie może być proste dla ludzi żyjących
w systemach religijnych takich jak chrześcijanizm, islam lub judaizm, które wykluczają
istnienie reinkarnacji.
c.d.n.
Pisanie to nie wszystko. Są dni,w których napisanie PONIEDZIAŁEK wcale się nie liczy. A.A.Milne
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Między nami, duszyczkami-VIII
Zuza i Lola codziennie spędzały po kilka godzin ze swoimi Opiekunami
Duchowymi.
Dodatkowo Lola czytała różne prace i artykuły polecane jej przez swego mentora.
Jej współpraca z Opiekunem Duchowym układała się harmonijnie, coraz lepiej umiała
zanalizować swój ostatni żywot. Zrobiła listę tego wszystkiego co powinna
w przyszłym wcieleniu wyeliminować lub zmienić.
Zajęło to sporo czasu, w końcu żyła długo. Poza tym nie był to żadem rachunek
sumienia, tu potrzebna była analiza dlaczego postąpiła tak a nie inaczej i wcale nie było
tak bardzo istotne czy jej postępek komuś zaszkodził czy nie.
Nie było to rozliczanie typu ile razy skłamała czy powiedziała niecenzuralny wyraz
albo czy i ewentualnie ile razy zdradziła męża.
Cały ten proces przypominał raczej szykowanie się do bardzo dalekiej podróży, gdy
trzeba sobie zrobić listę rzeczy, które będą w drodze i tam, na miejscu, potrzebne.
Znacznie trudniejsza była druga część, czyli wybranie nowego "locum".
Ale najmniej w tym wszystkim podobał się Loli fakt, że znów będzie zaczynała od
początku, czyli od chwili życia płodowego.
Jej dzieciństwo nigdy nie jawiło się jej jako kraina marzeń, do której chciałaby wrócić.
W chwili wybuchu II wojny światowej była co prawda dość mała, ale doskonale
pamiętała jak matka płakała gdy ojciec dostał powołanie do wojska, potem jej podróż
z matką na Ukrainę, do jakichś krewnych jej ojca, pobyt tam, narodziny jej siostrzyczki
i słowa którejś z ciotek, że dzieci to i bez wojny są kłopotem, a teraz to jeszcze gorzej.
I kolejną ucieczkę, tym razem z tą ukraińską rodziną, zakaz mówienia po polsku by ich
nie wpakowali do łagru i tę makabryczną podróż dalej na wschód.
A potem wiadomość, że ojciec nie żyje i pozostanie głęboko w Rosji, bo nie było dokąd
wracać.
Perspektywa dzieciństwa stanowczo jej nie odpowiadała. Co prawda sporo lat od tego
czasu minęło, ale Lola całe życie uważała że ją prześladuje pech, więc obawiała się, że
teraz też może zle trafić. To pojęcie ciągłego pecha też nadawało się do eliminacji.
Może szkoda, że tu trafiłam. Gdybym nie została tam w szpitalu, tylko z niego uleciała,
to może mogłabym zostać duchem jakiegoś lasu? Może jednak nie wszystkie dusze się
reinkarnują? Muszę o tym poczytać lub porozmawiać o tym z Opiekunem- postanowiła.
Zuza miała nieco inne dylematy - nie mogła pojąć, że skoro zgodnie z wiarą katolicką,
w której została wychowana, reinkarnacja nie istnieje, a jest tylko piekło, czyściec i
niebo, to dlaczego jej dusza ma się reinkarnować.
Po co wracać wciąż na Ziemię czy też na inną planetę? czy nie lepiej by ktoś "z urzędu"
osądził duszę i zakwalifikował ją do czyśćca, piekła lub nieba?
Następnego dnia zamiast odpowiedzi usłyszała pytania - 1. a kto miałby ją osądzać
i na jakiej podstawie? 2. czy ona orientuje się na czym polega czyściec?
3. na czym polega rola reinkarnacji?. Odpowiedzi na te pytania miała udzielić
w ciągu kilku najbliższych dni.
Oczywiście natychmiast opowiedziała wszystko Loli i poprosiła ją o pomoc, ale
Lola stanowczo odmówiła.
Przecież to ty dostałaś te pytania, nie ja - odpowiedziała. To twoje zadanie, nie moje.
Wiesz przecież, że każdy, niezależnie od tego, czy jest w postaci ludzkiej czy tak
jak my w postaci między wcieleniami, sam musi rozstrzygać dylematy.
Nie rozwiążesz teraz, to rozwiążesz pózniej. Najwyżej pobędziesz tu długo.
Zuza poczuła się dotknięta i to bardzo.
Lola bez trudu znalazła odpowiedz na swoje pytanie - dopóki nie "przepracuje "
w kolejnych swych wcieleniach tego co jej nie wyszło, musi wracać do ludzkiej
postaci. I czas pomału zacząć przeglądać swe wspomnienia, usunąć te, które na nic
jej się nie przydadzą w przyszłym wcieleniu.
Uporządkować to wszystko co będzie potrzebne, dobrze wszystko wkuć w pamięć.
Pośpiechu nie było, wszystko zależało od niej i to się jej podobało.
Ciągle jeszcze się zastanawiała nad tym w czyją postać ma się wcielić, by choć trochę
ulepszyć swoje przyszłe życie.
Zuza w końcu jak to mówią "przysiadła fałdów" i odnalazła trochę wiadomości na
temat reinkarnacji.
W Chrześcijańskiej Ewangelii Jezus dwukrotnie mówił do Apostołów, że Jan
Chrzciciel jest reinkarnacją Eliasza, którego przyjście przed nadejściem dnia
Pańskiego prorokował Malachiasz (Księga Malachiasza 3:23).
Pierwszy raz Jezus tak mówił o Janie Chrzcicielu, gdy został on uwięziony.
"A jeśli chcecie przyjąć , to jest on Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy niechaj
słucha" (Mat.11:14-15)
Po raz drugi, po przemienieniu rzekł na górze Tabor: "Eliasz istotnie przyjdzie i
naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł a nie poznali go
i postąpili z nim tak jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał.
Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówi im o Janie Chrzcicielu."
Czytając to Zuza doszła do smutnego skądinąd wniosku, że tak naprawdę to nie
wie o czym czyta- w życiu nie miała w ręce Biblii, a zwłaszcza Starego Testamentu.
Jako młoda dziewczyna chadzała co prawda do kościoła, ale nigdy o tym nie
słyszała.
Pamiętała tylko, że za grzechy trafia się do piekła a czasem do czyśćca i że kiedyś,
kiedyś, gdy nastąpi koniec świata wszyscy zmarli powstaną z grobów.
Wizja ta nieco ją przerażała -oczyma wyobrazni widziała mrowie szkieletów o
różnym stopniu rozkładu podążających nie wiadomo dokąd. Istny horror.
I pamiętała też, że wiara w reinkarnację jest naganna, bo to obca religia.
c.d.n.
Duchowymi.
Dodatkowo Lola czytała różne prace i artykuły polecane jej przez swego mentora.
Jej współpraca z Opiekunem Duchowym układała się harmonijnie, coraz lepiej umiała
zanalizować swój ostatni żywot. Zrobiła listę tego wszystkiego co powinna
w przyszłym wcieleniu wyeliminować lub zmienić.
Zajęło to sporo czasu, w końcu żyła długo. Poza tym nie był to żadem rachunek
sumienia, tu potrzebna była analiza dlaczego postąpiła tak a nie inaczej i wcale nie było
tak bardzo istotne czy jej postępek komuś zaszkodził czy nie.
Nie było to rozliczanie typu ile razy skłamała czy powiedziała niecenzuralny wyraz
albo czy i ewentualnie ile razy zdradziła męża.
Cały ten proces przypominał raczej szykowanie się do bardzo dalekiej podróży, gdy
trzeba sobie zrobić listę rzeczy, które będą w drodze i tam, na miejscu, potrzebne.
Znacznie trudniejsza była druga część, czyli wybranie nowego "locum".
Ale najmniej w tym wszystkim podobał się Loli fakt, że znów będzie zaczynała od
początku, czyli od chwili życia płodowego.
Jej dzieciństwo nigdy nie jawiło się jej jako kraina marzeń, do której chciałaby wrócić.
W chwili wybuchu II wojny światowej była co prawda dość mała, ale doskonale
pamiętała jak matka płakała gdy ojciec dostał powołanie do wojska, potem jej podróż
z matką na Ukrainę, do jakichś krewnych jej ojca, pobyt tam, narodziny jej siostrzyczki
i słowa którejś z ciotek, że dzieci to i bez wojny są kłopotem, a teraz to jeszcze gorzej.
I kolejną ucieczkę, tym razem z tą ukraińską rodziną, zakaz mówienia po polsku by ich
nie wpakowali do łagru i tę makabryczną podróż dalej na wschód.
A potem wiadomość, że ojciec nie żyje i pozostanie głęboko w Rosji, bo nie było dokąd
wracać.
Perspektywa dzieciństwa stanowczo jej nie odpowiadała. Co prawda sporo lat od tego
czasu minęło, ale Lola całe życie uważała że ją prześladuje pech, więc obawiała się, że
teraz też może zle trafić. To pojęcie ciągłego pecha też nadawało się do eliminacji.
Może szkoda, że tu trafiłam. Gdybym nie została tam w szpitalu, tylko z niego uleciała,
to może mogłabym zostać duchem jakiegoś lasu? Może jednak nie wszystkie dusze się
reinkarnują? Muszę o tym poczytać lub porozmawiać o tym z Opiekunem- postanowiła.
Zuza miała nieco inne dylematy - nie mogła pojąć, że skoro zgodnie z wiarą katolicką,
w której została wychowana, reinkarnacja nie istnieje, a jest tylko piekło, czyściec i
niebo, to dlaczego jej dusza ma się reinkarnować.
Po co wracać wciąż na Ziemię czy też na inną planetę? czy nie lepiej by ktoś "z urzędu"
osądził duszę i zakwalifikował ją do czyśćca, piekła lub nieba?
Następnego dnia zamiast odpowiedzi usłyszała pytania - 1. a kto miałby ją osądzać
i na jakiej podstawie? 2. czy ona orientuje się na czym polega czyściec?
3. na czym polega rola reinkarnacji?. Odpowiedzi na te pytania miała udzielić
w ciągu kilku najbliższych dni.
Oczywiście natychmiast opowiedziała wszystko Loli i poprosiła ją o pomoc, ale
Lola stanowczo odmówiła.
Przecież to ty dostałaś te pytania, nie ja - odpowiedziała. To twoje zadanie, nie moje.
Wiesz przecież, że każdy, niezależnie od tego, czy jest w postaci ludzkiej czy tak
jak my w postaci między wcieleniami, sam musi rozstrzygać dylematy.
Nie rozwiążesz teraz, to rozwiążesz pózniej. Najwyżej pobędziesz tu długo.
Zuza poczuła się dotknięta i to bardzo.
Lola bez trudu znalazła odpowiedz na swoje pytanie - dopóki nie "przepracuje "
w kolejnych swych wcieleniach tego co jej nie wyszło, musi wracać do ludzkiej
postaci. I czas pomału zacząć przeglądać swe wspomnienia, usunąć te, które na nic
jej się nie przydadzą w przyszłym wcieleniu.
Uporządkować to wszystko co będzie potrzebne, dobrze wszystko wkuć w pamięć.
Pośpiechu nie było, wszystko zależało od niej i to się jej podobało.
Ciągle jeszcze się zastanawiała nad tym w czyją postać ma się wcielić, by choć trochę
ulepszyć swoje przyszłe życie.
Zuza w końcu jak to mówią "przysiadła fałdów" i odnalazła trochę wiadomości na
temat reinkarnacji.
W Chrześcijańskiej Ewangelii Jezus dwukrotnie mówił do Apostołów, że Jan
Chrzciciel jest reinkarnacją Eliasza, którego przyjście przed nadejściem dnia
Pańskiego prorokował Malachiasz (Księga Malachiasza 3:23).
Pierwszy raz Jezus tak mówił o Janie Chrzcicielu, gdy został on uwięziony.
"A jeśli chcecie przyjąć , to jest on Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy niechaj
słucha" (Mat.11:14-15)
Po raz drugi, po przemienieniu rzekł na górze Tabor: "Eliasz istotnie przyjdzie i
naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł a nie poznali go
i postąpili z nim tak jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał.
Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówi im o Janie Chrzcicielu."
Czytając to Zuza doszła do smutnego skądinąd wniosku, że tak naprawdę to nie
wie o czym czyta- w życiu nie miała w ręce Biblii, a zwłaszcza Starego Testamentu.
Jako młoda dziewczyna chadzała co prawda do kościoła, ale nigdy o tym nie
słyszała.
Pamiętała tylko, że za grzechy trafia się do piekła a czasem do czyśćca i że kiedyś,
kiedyś, gdy nastąpi koniec świata wszyscy zmarli powstaną z grobów.
Wizja ta nieco ją przerażała -oczyma wyobrazni widziała mrowie szkieletów o
różnym stopniu rozkładu podążających nie wiadomo dokąd. Istny horror.
I pamiętała też, że wiara w reinkarnację jest naganna, bo to obca religia.
c.d.n.
piątek, 17 kwietnia 2015
Między nami, duszyczkami- VII
Czas mijał szybko, ale żadna z nich nie umiała powiedzieć jak długo już tu są. Nie było
jakichś stałych zajęć, wszystko było czynne "na okrągło" a poza tym nie było wyraznie
wyodrębnionych pór doby. Jasno było cały czas, tyle tylko, że przez połowę czasu "słońce"
świeciło jakby mocniej.
Lola, która była święcie przekonana, że gdy umrze to spotka się ze swoim wcześniej
zmarłym mężem była wielce rozczarowana, że tak nie jest. Może, gdyby umarła wkrótce
po jego śmierci, to spotkaliby się w czasie pomiędzy jednym a drugim wcieleniem.
Wcale nie pocieszyła jej wiadomość, że z pewnością w swoim przyszłym wcieleniu
spotka się z tymi wszystkimi , z którymi w ziemskim życiu była związana uczuciowo.
Nie bardzo w to wierzyła, chociaż, jak jej tłumaczono na tym polega karma - trzeba
ponownie mieć kontakt z nimi, by naprawić to wszystko co nam w ostatnim życiu
nie wyszło.
Mało tego - wcale nie miała ochoty na ponowne spotkanie niektórych członków rodziny.
Najbardziej rozbawiła ją wiadomość, że w kolejnym wcieleniu może być np. dzieckiem
swego męża albo matką swojej siostry.
A może również być mężczyzną. Bo w czasie kolejnych wcieleń można też zmienić
płeć , zgodnie z zadaniem, jakie mamy wykonać w kolejnym wcieleniu.
Lekarze zajmujący się hipnozą regresyjną obliczyli na podstawie badania 1100 osób,
że 49,9 % z nich było we wcześniejszych wcieleniach kobietami a 50,6%
mężczyznami.
Takie możliwości wydały się jej wielce zabawne.
Przypomniało się jej, że kiedyś czytała jakiś artykuł o lekarzach, którzy leczą swych
pacjentów poddając ich terapii reinkarnacyjnej. Oczywiście nie w Polsce, gdzie
lekarze nie uznają homeopatii bo to zabobon a poddawanie pacjentów hipnozie
regresyjnej uważają za : hochsztaplerstwo, nieprofesjonalizm, nabijanie pacjentów
w butelkę- te epitety były przeznaczone dla lekarzy- a samych pacjentów za osoby
niedorozwinięte umysłowo.
Pomocnik Duchowy, z którym Lola rozmawiała, tłumaczył jej dokładnie, że wszystko
co nas dręczy w czasie życia na Ziemi, choroby ciała i sfery psychicznej mają swe
podłoże w przeszłym życiu - ujawnienie przeszłych wcieleń leczy te stany. Czasem
trzeba pacjenta kilkakrotnie cofać do przeszłych wcieleń, by zorientować się co
jest przyczyną obecnych dolegliwości. Po prostu nie zawsze ostatnie wcielenie było
tego przyczyną a wcielenie znacznie wcześniejsze.
Zuza robiła coraz większe postępy w grze w szachy -ba, nawet polubiła tę rozrywkę.
Gdy pierwszy raz wygrała z Lolą była tak uradowana, że aż odczuła potrzebę
poskakania z radości. Niestety namiastka ciała skutecznie jej uniemożliwiła ten sposób
okazania radości.
Lola też się cieszyła z jej wygranej, bo ona nigdy nie uważała siebie za osobę, która
potrafi coś komuś dobrze wytłumaczyć.
Z tej wielkiej radości postanowiły udać się na.....afrykańskie safari. Na szczęście ta
wycieczka nie wymagała odbycia dalekiej drogi ani żadnych nakładów finansowych.
Wystarczyło udać się do sali kinowej, nałożyć na głowę specjalny hełm i włożyć
wtyczkę do gniazdka, które było umieszczone w obudowie specjalnego fotela.
Wrażeń miały mnóstwo- od lotu dużym samolotem po lot awionetką i lądowaniem
na polowym lotnisku, potem jechały afrykańskimi bezdrożami mało wygodnym
terenowym samochodem.
Wreszcie wysiadły gdzieś pośrodku buszu i szły krok w krok za tropicielem.
Wycieczka była tak niezmiernie realna, że obie opędzały się co chwilę od much,
które usiłowały im usiąść na twarzy. Zza krzaków podglądały stado żyraf,
czołgały się w wysokiej trawie by nie spłoszyć antylop, ukryte za termitierą
śledziły lwią rodzinę. Potem doszły do rzeki, wsiadły w duże czółno i z kolejnym
przewodnikiem popłynęły w dół rzeki by zobaczyć duże stado hipopotamów.
Przeżyły moment strachu, gdy jeden z hipopotamów odłączył się od stada i zaczął
płynąć w ich stronę.
Ale wtedy czółno skierowało się do brzegu a zwierzę zawróciło do stada.
Potem znów jechały jeepem na polowe lotnisko . I tu już był koniec wycieczki.
Słoni nie było! - zawołała Zuza- ale i tak było ciekawie.
Bardzo zadowolone , omawiając widziane obrazy poszły niespiesznie do domu.
c.d.n.
jakichś stałych zajęć, wszystko było czynne "na okrągło" a poza tym nie było wyraznie
wyodrębnionych pór doby. Jasno było cały czas, tyle tylko, że przez połowę czasu "słońce"
świeciło jakby mocniej.
Lola, która była święcie przekonana, że gdy umrze to spotka się ze swoim wcześniej
zmarłym mężem była wielce rozczarowana, że tak nie jest. Może, gdyby umarła wkrótce
po jego śmierci, to spotkaliby się w czasie pomiędzy jednym a drugim wcieleniem.
Wcale nie pocieszyła jej wiadomość, że z pewnością w swoim przyszłym wcieleniu
spotka się z tymi wszystkimi , z którymi w ziemskim życiu była związana uczuciowo.
Nie bardzo w to wierzyła, chociaż, jak jej tłumaczono na tym polega karma - trzeba
ponownie mieć kontakt z nimi, by naprawić to wszystko co nam w ostatnim życiu
nie wyszło.
Mało tego - wcale nie miała ochoty na ponowne spotkanie niektórych członków rodziny.
Najbardziej rozbawiła ją wiadomość, że w kolejnym wcieleniu może być np. dzieckiem
swego męża albo matką swojej siostry.
A może również być mężczyzną. Bo w czasie kolejnych wcieleń można też zmienić
płeć , zgodnie z zadaniem, jakie mamy wykonać w kolejnym wcieleniu.
Lekarze zajmujący się hipnozą regresyjną obliczyli na podstawie badania 1100 osób,
że 49,9 % z nich było we wcześniejszych wcieleniach kobietami a 50,6%
mężczyznami.
Takie możliwości wydały się jej wielce zabawne.
Przypomniało się jej, że kiedyś czytała jakiś artykuł o lekarzach, którzy leczą swych
pacjentów poddając ich terapii reinkarnacyjnej. Oczywiście nie w Polsce, gdzie
lekarze nie uznają homeopatii bo to zabobon a poddawanie pacjentów hipnozie
regresyjnej uważają za : hochsztaplerstwo, nieprofesjonalizm, nabijanie pacjentów
w butelkę- te epitety były przeznaczone dla lekarzy- a samych pacjentów za osoby
niedorozwinięte umysłowo.
Pomocnik Duchowy, z którym Lola rozmawiała, tłumaczył jej dokładnie, że wszystko
co nas dręczy w czasie życia na Ziemi, choroby ciała i sfery psychicznej mają swe
podłoże w przeszłym życiu - ujawnienie przeszłych wcieleń leczy te stany. Czasem
trzeba pacjenta kilkakrotnie cofać do przeszłych wcieleń, by zorientować się co
jest przyczyną obecnych dolegliwości. Po prostu nie zawsze ostatnie wcielenie było
tego przyczyną a wcielenie znacznie wcześniejsze.
Zuza robiła coraz większe postępy w grze w szachy -ba, nawet polubiła tę rozrywkę.
Gdy pierwszy raz wygrała z Lolą była tak uradowana, że aż odczuła potrzebę
poskakania z radości. Niestety namiastka ciała skutecznie jej uniemożliwiła ten sposób
okazania radości.
Lola też się cieszyła z jej wygranej, bo ona nigdy nie uważała siebie za osobę, która
potrafi coś komuś dobrze wytłumaczyć.
Z tej wielkiej radości postanowiły udać się na.....afrykańskie safari. Na szczęście ta
wycieczka nie wymagała odbycia dalekiej drogi ani żadnych nakładów finansowych.
Wystarczyło udać się do sali kinowej, nałożyć na głowę specjalny hełm i włożyć
wtyczkę do gniazdka, które było umieszczone w obudowie specjalnego fotela.
Wrażeń miały mnóstwo- od lotu dużym samolotem po lot awionetką i lądowaniem
na polowym lotnisku, potem jechały afrykańskimi bezdrożami mało wygodnym
terenowym samochodem.
Wreszcie wysiadły gdzieś pośrodku buszu i szły krok w krok za tropicielem.
Wycieczka była tak niezmiernie realna, że obie opędzały się co chwilę od much,
które usiłowały im usiąść na twarzy. Zza krzaków podglądały stado żyraf,
czołgały się w wysokiej trawie by nie spłoszyć antylop, ukryte za termitierą
śledziły lwią rodzinę. Potem doszły do rzeki, wsiadły w duże czółno i z kolejnym
przewodnikiem popłynęły w dół rzeki by zobaczyć duże stado hipopotamów.
Przeżyły moment strachu, gdy jeden z hipopotamów odłączył się od stada i zaczął
płynąć w ich stronę.
Ale wtedy czółno skierowało się do brzegu a zwierzę zawróciło do stada.
Potem znów jechały jeepem na polowe lotnisko . I tu już był koniec wycieczki.
Słoni nie było! - zawołała Zuza- ale i tak było ciekawie.
Bardzo zadowolone , omawiając widziane obrazy poszły niespiesznie do domu.
c.d.n.
Między nami, duszyczkami- VI
Widok terenów sportowych przyprawił Zuzę o atak śmiechu -wyglądał zupełnie jak
marny osiedlowy plac zabaw dla dzieci. Brakowało tylko piaskownicy i zjeżdżalni.
Przy wszystkich palikowych ścieżkach rozwieszone były poręcze z grubych lin.
Stało też kilka słupków z umieszczonymi na nich koszami, stoliki z blatami na których
namalowane były szachownice, na stojących obok regałach leżały piłki, stały pudełka
z szachami i jakimiś grami planszowymi. I były huśtawki.
Wyraznie były to huśtawki nie dla dzieci, bo miały bardzo długie liny. Poza tym stało
sporo ławek. Zuza była bardzo rozczarowana - oczekiwała boiska do siatkówki, stołów
do ping-ponga i ... jakiegoś usportowionego towarzystwa.
Zuza, a czy ty jesteś pewna, że mając do dyspozycji tę namiastkę ciała dałabyś radę
uprawiać jakikolwiek sport tak jak to robiłaś nim zginęłaś? Ta nasza obecna powłoka
i tak jest jakimś cudem techniki, że możemy w tym chodzić i poruszać się stosunkowo
sprawnie. Ciesz się z tego co jest bo kiedyś w tym okresie pomiędzy jednym wcieleniem
a drugim było się tylko "ciałem astralnym", ledwo widocznym lśniącym obłoczkiem.
Nie było tego wszystkiego co jest teraz, dusze błąkały się po całym terenie bez ładu i
składu, nikt nie dbał o to gdzie śpią i co robią.
A ty skąd to wszystko wiesz- spytała zdziwiona Zuza.
Czytałam wczoraj na tutejszej stronie internetowej- odpowiedziała Lola.
Lola, przecież tu nie ma internetu, to jakiś paranormalny serwer, niemal szafa grająca
udająca komputer.
Internet to kontakt z całym światem, a tu jak w Chinach - wszystko zablokowane.
Chciałam się zaraz pierwszego dnia zalogować na swoim koncie mailowym i oczywiście
bez szansy. Nie napisali, że połączenie zabronione, ale wciąż wyskakiwał mi komunikat,
że jest błąd nr ileś tam.
Wiesz- powiedziała Lola - jesteś strasznie marudna.Wyobraz sobie, że tu jest sanatorium,
a ty masz tu wypoczywać, wyluzować się, zwolnić tempo, wyciszyć.
Zrozum, że już nie jesteś na Ziemi, rozstałaś się ze swoim ciałem, z całym swym
dotychczasowym życiem.
Ty chyba pędziłaś przez to swoje życie niczym koń na wyścigach lub facet na dopingu.
Wyhamuj, wyluzuj- tamto już minęło. Po co tak się ciągle spieszyłaś? Myślałaś, że
tym sposobem dwa życia w jednym przeżyjesz? I z tego pośpiechu wylądowałaś tutaj.
Choć, zagramy w szachy. Szachy to też sport- są nawet szachowe mistrzostwa świata.
Ale ja nie umiem grać w szachy- zaprotestowała Zuza.
Nie szkodzi - nauczę cię.
Przy okazji nauczysz się myśleć o tym co masz zrobić i czy dany ruch ci się opłaci.
Lola wyciągnęła z pudełka figury szachowe, rozstawiając je na szachownicy mówiła
nazwę każdej z figur , tłumaczyła jak się każda z nich na szachownicy może poruszać
oraz jakie ma w grze zadanie.
Zuza może i była marudna, ale jednocześnie całkiem bystra. Oczywiście nie wygrała
ani razu, ale kombinowała niezle.
Po każdej zakończonej rozgrywce Lola omawiała z Zuzą popełnione przez nią błędy
taktyczne.
c.d.n.
marny osiedlowy plac zabaw dla dzieci. Brakowało tylko piaskownicy i zjeżdżalni.
Przy wszystkich palikowych ścieżkach rozwieszone były poręcze z grubych lin.
Stało też kilka słupków z umieszczonymi na nich koszami, stoliki z blatami na których
namalowane były szachownice, na stojących obok regałach leżały piłki, stały pudełka
z szachami i jakimiś grami planszowymi. I były huśtawki.
Wyraznie były to huśtawki nie dla dzieci, bo miały bardzo długie liny. Poza tym stało
sporo ławek. Zuza była bardzo rozczarowana - oczekiwała boiska do siatkówki, stołów
do ping-ponga i ... jakiegoś usportowionego towarzystwa.
Zuza, a czy ty jesteś pewna, że mając do dyspozycji tę namiastkę ciała dałabyś radę
uprawiać jakikolwiek sport tak jak to robiłaś nim zginęłaś? Ta nasza obecna powłoka
i tak jest jakimś cudem techniki, że możemy w tym chodzić i poruszać się stosunkowo
sprawnie. Ciesz się z tego co jest bo kiedyś w tym okresie pomiędzy jednym wcieleniem
a drugim było się tylko "ciałem astralnym", ledwo widocznym lśniącym obłoczkiem.
Nie było tego wszystkiego co jest teraz, dusze błąkały się po całym terenie bez ładu i
składu, nikt nie dbał o to gdzie śpią i co robią.
A ty skąd to wszystko wiesz- spytała zdziwiona Zuza.
Czytałam wczoraj na tutejszej stronie internetowej- odpowiedziała Lola.
Lola, przecież tu nie ma internetu, to jakiś paranormalny serwer, niemal szafa grająca
udająca komputer.
Internet to kontakt z całym światem, a tu jak w Chinach - wszystko zablokowane.
Chciałam się zaraz pierwszego dnia zalogować na swoim koncie mailowym i oczywiście
bez szansy. Nie napisali, że połączenie zabronione, ale wciąż wyskakiwał mi komunikat,
że jest błąd nr ileś tam.
Wiesz- powiedziała Lola - jesteś strasznie marudna.Wyobraz sobie, że tu jest sanatorium,
a ty masz tu wypoczywać, wyluzować się, zwolnić tempo, wyciszyć.
Zrozum, że już nie jesteś na Ziemi, rozstałaś się ze swoim ciałem, z całym swym
dotychczasowym życiem.
Ty chyba pędziłaś przez to swoje życie niczym koń na wyścigach lub facet na dopingu.
Wyhamuj, wyluzuj- tamto już minęło. Po co tak się ciągle spieszyłaś? Myślałaś, że
tym sposobem dwa życia w jednym przeżyjesz? I z tego pośpiechu wylądowałaś tutaj.
Choć, zagramy w szachy. Szachy to też sport- są nawet szachowe mistrzostwa świata.
Ale ja nie umiem grać w szachy- zaprotestowała Zuza.
Nie szkodzi - nauczę cię.
Przy okazji nauczysz się myśleć o tym co masz zrobić i czy dany ruch ci się opłaci.
Lola wyciągnęła z pudełka figury szachowe, rozstawiając je na szachownicy mówiła
nazwę każdej z figur , tłumaczyła jak się każda z nich na szachownicy może poruszać
oraz jakie ma w grze zadanie.
Zuza może i była marudna, ale jednocześnie całkiem bystra. Oczywiście nie wygrała
ani razu, ale kombinowała niezle.
Po każdej zakończonej rozgrywce Lola omawiała z Zuzą popełnione przez nią błędy
taktyczne.
c.d.n.
czwartek, 16 kwietnia 2015
Między nami, duszyczkami- V
Mam nadzieję, że każdy z was wie, że wszyscy jesteśmy dziećmi Kosmosu. I wtedy, gdy
jesteśmy nieobecni w ciele to jesteśmy obecni w świadomości Kosmosu.
Ziemia nie jest jedyną planetą, na której żyją inteligentne istoty, a fakt , że nikt z Ziemian
jak dotąd tej tezy nie udowodnił, nie znaczy, że jest inaczej- prelegent zawiesił głos i
rozejrzał się badawczo po sali.
Sala była wypełniona, wszystkie krzesła były zajęte. I chociaż na twarzach nie było
widać żadnych emocji, elektroniczny wskaznik poziomu uwagi (ukryty w podstawce
mikrofonu) pulsował ciemno-czerwonym blaskiem.
Dla duszy nie ma w rzeczywistości ani czasu ani przestrzeni - kontynuował mówca.
Dusze żyją wiecznie, w różnych częściach Kosmosu i mogą dowolnie wybierać miejsce
swego przyszłego wcielenia. Kosmos jest dla dusz uniwersytetem a każda planeta
swoistym kompleksem kształcenia dusz. Bo każda ma inne warunki dla życia.
Czy zastanowiliście się kiedyś, skąd się biorą geniusze w zupełnie przeciętnych rodzinach?
Nie często się to zdarza, ale zdarza się, że dusze z innych planet, o wyższym stopniu rozwoju cywilizacji, wybierają życie na planecie gdzie jest odmienny, niższy poziom cywilizacji.
Dlaczego tak robią? Bo mogą. Nie muszą się z tej decyzji nikomu tłumaczyć, mają wolny
wybór. Może kieruje nimi zwykła ciekawość?
Ciało i mózg są tylko domem dla umysłu i duszy. Dusza korzysta z zewnętrznej powłoki
tak samo jak ciało fizyczne.
Zewnętrzna część ludzkiej osoby dominuje nad centralnym układem nerwowym i
trójwymiarową świadomością naszego umysłu, który rozwija osobowość. Natomiast dusza
została podporządkowana autonomicznemu układowi nerwowemu, spogląda na świat
przez te same oczy i słucha tymi samymi uszami co ciało fizyczne.
Umysłem duszy jest podświadomość i to ona dominuje w głębiach systemu nerwowego.
Nie wiem czy wiecie, ale każda osoba dzieląca z wami życie najprawdopodobniej była
z wami w jakiś sposób związana w poprzednim żywocie. To dlatego do pewnych osób
od pierwszego wejrzenia czujemy sympatię a do innych nie.
Aktualne zachowania, emocje, stosunek do otoczenia są wynikiem doświadczeń, które
mieliśmy w poprzednich wcieleniach.
Musimy wiedzieć i pamiętać o tym , że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, że
wszystko do nas kiedyś wróci. Jeśli czynimy zło ono do nas w kolejnym wcieleniu
wróci. Tak samo jak dobro.
Zachęcam wszystkich do przemyślenia tego, o czym mówiłem. Tekst ten można
również przeczytać on line, zakładka WYKŁADY.
Jeżeli ktoś czegos nie zrozumiał może również zadać on line pytanie, adres na naszej
stronie.
Staramy się zostawić wam jak najwięcej czasu na własne przemyślenia. Wykłady nie
będą codziennie, zapewniam.
Ale codziennie jest czynna biblioteka i codziennie można spotkać się z terapeutą.
Dziękuję wszystkim za uwagę.
Lola po wykładzie szła zadumana do swego domku. Po chwili dogoniła ją Zuza-znów
szły pod baldachimem złotokapów.
Wiesz, chyba muszę w domu poczytać ten wykład - jakoś lepiej zapamiętuję to co
widzę niż to co słyszę, wzrokowcem byłam przez całe swe życie -powiedziała
Lola.
Ale to mężczyzni są podobno wzrokowcami - zawołała Zuza. Taaak - zwłaszcza gdy
rzecz dotyczy kobiet- skonstatowała Lola. Dla nich mało ważne to co nam w duszy
gra, znacznie bardziej istotny jest wygląd zewnętrzny.
No to pewnie dlatego tu wszyscy mamy takie piękne jednakowe ubranka.
Zauważyłaś, że w tej namiastce ziemskiego życia nie ma wcale luster? I nie ma
żadnych psów, kotów, ptaków ani owadów.Właściwie to panuje tu nienaturalna
cisza. Dobrze, że choć jakąś muzykę można posłuchać. Na bezrybiu i rak ryba- bo
znalazłam tylko muzykę rozrywkową sprzed 10 lat-perorowała Zuza.
A ja wczoraj włączyłam sobie Mozarta i było mi tak miło, że aż spokojnie zasnęłam-
przyznała się Lola.
Dochodziły już do domków i Zuza zaproponowała, by może jeszcze poszły zwiedzić
teren- zobaczą gdzie te tereny sportowe i co to za sport można tu uprawiać.
Lola się zgodziła, więc poszły dalej alejką.
Wiesz, muszę zajrzeć przez okno do swego domku - ciekawa jestem czy tu ktoś
może kogoś podglądnąć. Moj domek jest przedostatni powiedziała Zuza i skręciła za
szereg domków. Po chwili zawołała - Lola, choć tu i uszczypnij mnie, dobrze?
Lola dołączyła do niej - spojrzała w okno i zobaczyła zupełnie puste pomieszczenie.
Poszły więc dalej i zajrzały w okno domku Loli - i też zobaczyły tylko pustkę.
Lolu - ty zostań przy oknie mojego domku , a ja pójdę sprawdzić czy on jest
rzeczywiście pusty- Zuza niemal biegiem podążyła do swego domku. Po chwili
wróciła.
Słuchaj, to jakiś patent- weszłam i wszystko było na swoim miejscu, podeszłam do
okna, ale wcale za oknem nie zobaczyłam ciebie, tylko te dwa krzaki i tamte
drzewa. To bardzo dziwne, no nie? To znaczy, że okno nie jest oknem.
Zaczynam się czuć jak Alicja w krainie czarów - stwierdziła Zuza.
c.d.n.
jesteśmy nieobecni w ciele to jesteśmy obecni w świadomości Kosmosu.
Ziemia nie jest jedyną planetą, na której żyją inteligentne istoty, a fakt , że nikt z Ziemian
jak dotąd tej tezy nie udowodnił, nie znaczy, że jest inaczej- prelegent zawiesił głos i
rozejrzał się badawczo po sali.
Sala była wypełniona, wszystkie krzesła były zajęte. I chociaż na twarzach nie było
widać żadnych emocji, elektroniczny wskaznik poziomu uwagi (ukryty w podstawce
mikrofonu) pulsował ciemno-czerwonym blaskiem.
Dla duszy nie ma w rzeczywistości ani czasu ani przestrzeni - kontynuował mówca.
Dusze żyją wiecznie, w różnych częściach Kosmosu i mogą dowolnie wybierać miejsce
swego przyszłego wcielenia. Kosmos jest dla dusz uniwersytetem a każda planeta
swoistym kompleksem kształcenia dusz. Bo każda ma inne warunki dla życia.
Czy zastanowiliście się kiedyś, skąd się biorą geniusze w zupełnie przeciętnych rodzinach?
Nie często się to zdarza, ale zdarza się, że dusze z innych planet, o wyższym stopniu rozwoju cywilizacji, wybierają życie na planecie gdzie jest odmienny, niższy poziom cywilizacji.
Dlaczego tak robią? Bo mogą. Nie muszą się z tej decyzji nikomu tłumaczyć, mają wolny
wybór. Może kieruje nimi zwykła ciekawość?
Ciało i mózg są tylko domem dla umysłu i duszy. Dusza korzysta z zewnętrznej powłoki
tak samo jak ciało fizyczne.
Zewnętrzna część ludzkiej osoby dominuje nad centralnym układem nerwowym i
trójwymiarową świadomością naszego umysłu, który rozwija osobowość. Natomiast dusza
została podporządkowana autonomicznemu układowi nerwowemu, spogląda na świat
przez te same oczy i słucha tymi samymi uszami co ciało fizyczne.
Umysłem duszy jest podświadomość i to ona dominuje w głębiach systemu nerwowego.
Nie wiem czy wiecie, ale każda osoba dzieląca z wami życie najprawdopodobniej była
z wami w jakiś sposób związana w poprzednim żywocie. To dlatego do pewnych osób
od pierwszego wejrzenia czujemy sympatię a do innych nie.
Aktualne zachowania, emocje, stosunek do otoczenia są wynikiem doświadczeń, które
mieliśmy w poprzednich wcieleniach.
Musimy wiedzieć i pamiętać o tym , że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie, że
wszystko do nas kiedyś wróci. Jeśli czynimy zło ono do nas w kolejnym wcieleniu
wróci. Tak samo jak dobro.
Zachęcam wszystkich do przemyślenia tego, o czym mówiłem. Tekst ten można
również przeczytać on line, zakładka WYKŁADY.
Jeżeli ktoś czegos nie zrozumiał może również zadać on line pytanie, adres na naszej
stronie.
Staramy się zostawić wam jak najwięcej czasu na własne przemyślenia. Wykłady nie
będą codziennie, zapewniam.
Ale codziennie jest czynna biblioteka i codziennie można spotkać się z terapeutą.
Dziękuję wszystkim za uwagę.
Lola po wykładzie szła zadumana do swego domku. Po chwili dogoniła ją Zuza-znów
szły pod baldachimem złotokapów.
Wiesz, chyba muszę w domu poczytać ten wykład - jakoś lepiej zapamiętuję to co
widzę niż to co słyszę, wzrokowcem byłam przez całe swe życie -powiedziała
Lola.
Ale to mężczyzni są podobno wzrokowcami - zawołała Zuza. Taaak - zwłaszcza gdy
rzecz dotyczy kobiet- skonstatowała Lola. Dla nich mało ważne to co nam w duszy
gra, znacznie bardziej istotny jest wygląd zewnętrzny.
No to pewnie dlatego tu wszyscy mamy takie piękne jednakowe ubranka.
Zauważyłaś, że w tej namiastce ziemskiego życia nie ma wcale luster? I nie ma
żadnych psów, kotów, ptaków ani owadów.Właściwie to panuje tu nienaturalna
cisza. Dobrze, że choć jakąś muzykę można posłuchać. Na bezrybiu i rak ryba- bo
znalazłam tylko muzykę rozrywkową sprzed 10 lat-perorowała Zuza.
A ja wczoraj włączyłam sobie Mozarta i było mi tak miło, że aż spokojnie zasnęłam-
przyznała się Lola.
Dochodziły już do domków i Zuza zaproponowała, by może jeszcze poszły zwiedzić
teren- zobaczą gdzie te tereny sportowe i co to za sport można tu uprawiać.
Lola się zgodziła, więc poszły dalej alejką.
Wiesz, muszę zajrzeć przez okno do swego domku - ciekawa jestem czy tu ktoś
może kogoś podglądnąć. Moj domek jest przedostatni powiedziała Zuza i skręciła za
szereg domków. Po chwili zawołała - Lola, choć tu i uszczypnij mnie, dobrze?
Lola dołączyła do niej - spojrzała w okno i zobaczyła zupełnie puste pomieszczenie.
Poszły więc dalej i zajrzały w okno domku Loli - i też zobaczyły tylko pustkę.
Lolu - ty zostań przy oknie mojego domku , a ja pójdę sprawdzić czy on jest
rzeczywiście pusty- Zuza niemal biegiem podążyła do swego domku. Po chwili
wróciła.
Słuchaj, to jakiś patent- weszłam i wszystko było na swoim miejscu, podeszłam do
okna, ale wcale za oknem nie zobaczyłam ciebie, tylko te dwa krzaki i tamte
drzewa. To bardzo dziwne, no nie? To znaczy, że okno nie jest oknem.
Zaczynam się czuć jak Alicja w krainie czarów - stwierdziła Zuza.
c.d.n.
środa, 15 kwietnia 2015
Między nami, duszyczkami-IV
Tu nie ma żadnego sądu - obruszył się osobnik za biurkiem. Tu jest, tu jest.... no, taki
ośrodek samodoskonalenia.
Tu każdy pracuje nad swoim wnętrzem, analizuje swoje dokonania w czasie pobytu
na Ziemi.
Każdy? Obowiązkowo? - zdziwiła się Zuza.
Tak, każdy. Nawet jeśli nie chce powrotu na Ziemię.
Lola szarpnęła Zuzę za rękę. Chodz, bo ja za chwilę zasnę na stojąco.
Wyszły z tego pokoju wprost na rozległy teren.
Oooo, jak tu ładnie. Sporo tu zieleni, a tam, popatrz, jakiś zagajnik. Tu też wiosna,
tam wyraznie kwitną jakieś drzewa, pewnie owocowe- Lola rozglądała się wokół.
Pewnie to hologramy - Zuza był pełna niechęci do tego miejsca. Pokaż ten planik,
zobaczymy dokąd mamy iść.
Idziemy w lewo, potem skręcimy w prawo i dojdziemy na miejsce- pewnie te
rzędy krzyżyków to te szeregowce. Sądząc z opisu to są nieco większe od psich
bud - narzekała Zuza.
Słuchaj Zuza - ciesz się, że nie będzie to ten japoński hotel, w którym pokój jest
wielkości trumny, do którego wczołgujesz się, a nie wchodzisz.
A jeśli masz zamiar cały czas tak narzekać, to lepiej zamieszkajmy w pewnej od
siebie odległości. Jestem stara, zmęczona, zdołowana i chcę mieć trochę spokoju.
Doszły do końca alejki, która teraz skręcała w lewo.
Ależ pięknie - rozpromieniła się Lola. Te kwitnące na żółto drzewa to złotokap;
nie sądziłam, że może tworzyć pergolę. Kiedyś widziałam taką aleję na jakiejś
fotografii.
No fakt, wygląda całkiem niezle -burknęła nadal niezadowolona Zuza. Aleja
chyba schodziła nieco w dół, bo nie było widać jej końca. Była naprawdę długa.
Lola obróciła się za siebie - z tyłu, w sporej odległości widziała jakąś sylwetkę.
Poza tym to było pusto. Wreszcie zobaczyły, że "złotokapowa" aleja się kończy.
Przed nimi rozpościerała się spora polana otoczona kępami różnych drzew, pod
nimi stały w szeregach nieduże, kolorowe domki.
Patrz, te domy nie mają okien , mają tylko drzwi - zawołała Zuza i przyspieszyła.
Lola statecznie poszła za nią. W tym rzędzie było jeszcze kilka wolnych domków.
Zmęczona bardzo Lola wsadziła swój klucz do pierwszego z brzegu wolnego
domku, nie interesując się, który domek zajmie Zuza.
Pomieszczenie nie było duże, ale bardzo miłe. Okno było po przeciwnej stronie
domku niż drzwi. Zgodnie z instrukcją Lola zapisała na kluczu nr domku.
W domku była klimatyzacja, okno nie otwierało się. Z okna widziała kawałek
dobrze utrzymanego trawnika, kilka kwitnących krzewów i drzewa, przez które
prześwitywał następny rząd szeregowców.
Zadowolona z domku ułożyła się na tapczanie i nim się spostrzegła już spała.
Zuza wzruszyła tylko ramionami gdy zobaczyła, że Lola już wchodzi do
domu.
Ona postanowiła się wpierw rozejrzeć a nie lokować w pierwszym z brzegu
domku. Poszła dalej, minęła trawnik, dostrzegła przy okazji, że domki mają jednak
okna, przeszła do następnego rzędu domków. Niczym chyba się nie różnił od tego
pierwszego- lokalizacja nie była ani lepsza ani gorsza, więc postanowiła wrócić
do pierwszego rzędu.
Gdy wróciła okazało się, że już tylko jeden domek jest wolny.
Tu jakoś dziwnie płynie czas- pomyślała. Gdy tu szłyśmy, to gdzieś bardzo daleko
majaczyła czyjaś sylwetka, rozstałam się z Lolą kilka minut temu a tu już nagle
tylko jeden domek wolny. Otworzyła drzwi i rozejrzała się krytycznie po jego
wnętrzu.
No, nie tak tragicznie- okno jest, jest na czym leżeć i siedzieć. Podeszła do biurka,
wzięła mazak i na kluczu wpisała numer domku.Włączyła komputer.
Z przyzwyczajenia skierowała kursor na wiadomości. Ale wszystkie wiadomości
dotyczyły tylko i wyłącznie miejsca, w którym się znajdowała.
Była bardzo rozczarowana. Odczytywanie wiadomości z kraju i ze świata było jej
pierwszą poranną czynnością. Wstawała rano z łóżka i z miejsca włączała
komputer - wpierw był komunikat pogodowy, potem wiadomości a przy śniadaniu
rzut oka na stronę biznesową i plotkarską.
O rany, tu nawet reklam nie ma! I żadnych sklepów! Ciekawe czy są jakieś gry-
Zuza nerwowo przeglądała zawartość komputera.
Gry były pod hasłem "rozrywka", ale pożal się Boże co to za gry były -sudoku,
trochę krzyżówek, warcaby, jakieś kolorowe kulki i kostka Rubika.
Odruchowo chciała się zalogować na swoje konto, ale nie działały tu żadne
"ziemskie" konta. Rozczarowana i nieco zła zamknęła komputer, przesunęła fotel
tak, by siedząc w nim mogła z niego obserwować drzewa. Po chwili zasnęła.
c.d.n.
ośrodek samodoskonalenia.
Tu każdy pracuje nad swoim wnętrzem, analizuje swoje dokonania w czasie pobytu
na Ziemi.
Każdy? Obowiązkowo? - zdziwiła się Zuza.
Tak, każdy. Nawet jeśli nie chce powrotu na Ziemię.
Lola szarpnęła Zuzę za rękę. Chodz, bo ja za chwilę zasnę na stojąco.
Wyszły z tego pokoju wprost na rozległy teren.
Oooo, jak tu ładnie. Sporo tu zieleni, a tam, popatrz, jakiś zagajnik. Tu też wiosna,
tam wyraznie kwitną jakieś drzewa, pewnie owocowe- Lola rozglądała się wokół.
Pewnie to hologramy - Zuza był pełna niechęci do tego miejsca. Pokaż ten planik,
zobaczymy dokąd mamy iść.
Idziemy w lewo, potem skręcimy w prawo i dojdziemy na miejsce- pewnie te
rzędy krzyżyków to te szeregowce. Sądząc z opisu to są nieco większe od psich
bud - narzekała Zuza.
Słuchaj Zuza - ciesz się, że nie będzie to ten japoński hotel, w którym pokój jest
wielkości trumny, do którego wczołgujesz się, a nie wchodzisz.
A jeśli masz zamiar cały czas tak narzekać, to lepiej zamieszkajmy w pewnej od
siebie odległości. Jestem stara, zmęczona, zdołowana i chcę mieć trochę spokoju.
Doszły do końca alejki, która teraz skręcała w lewo.
Ależ pięknie - rozpromieniła się Lola. Te kwitnące na żółto drzewa to złotokap;
nie sądziłam, że może tworzyć pergolę. Kiedyś widziałam taką aleję na jakiejś
fotografii.
No fakt, wygląda całkiem niezle -burknęła nadal niezadowolona Zuza. Aleja
chyba schodziła nieco w dół, bo nie było widać jej końca. Była naprawdę długa.
Lola obróciła się za siebie - z tyłu, w sporej odległości widziała jakąś sylwetkę.
Poza tym to było pusto. Wreszcie zobaczyły, że "złotokapowa" aleja się kończy.
Przed nimi rozpościerała się spora polana otoczona kępami różnych drzew, pod
nimi stały w szeregach nieduże, kolorowe domki.
Patrz, te domy nie mają okien , mają tylko drzwi - zawołała Zuza i przyspieszyła.
Lola statecznie poszła za nią. W tym rzędzie było jeszcze kilka wolnych domków.
Zmęczona bardzo Lola wsadziła swój klucz do pierwszego z brzegu wolnego
domku, nie interesując się, który domek zajmie Zuza.
Pomieszczenie nie było duże, ale bardzo miłe. Okno było po przeciwnej stronie
domku niż drzwi. Zgodnie z instrukcją Lola zapisała na kluczu nr domku.
W domku była klimatyzacja, okno nie otwierało się. Z okna widziała kawałek
dobrze utrzymanego trawnika, kilka kwitnących krzewów i drzewa, przez które
prześwitywał następny rząd szeregowców.
Zadowolona z domku ułożyła się na tapczanie i nim się spostrzegła już spała.
Zuza wzruszyła tylko ramionami gdy zobaczyła, że Lola już wchodzi do
domu.
Ona postanowiła się wpierw rozejrzeć a nie lokować w pierwszym z brzegu
domku. Poszła dalej, minęła trawnik, dostrzegła przy okazji, że domki mają jednak
okna, przeszła do następnego rzędu domków. Niczym chyba się nie różnił od tego
pierwszego- lokalizacja nie była ani lepsza ani gorsza, więc postanowiła wrócić
do pierwszego rzędu.
Gdy wróciła okazało się, że już tylko jeden domek jest wolny.
Tu jakoś dziwnie płynie czas- pomyślała. Gdy tu szłyśmy, to gdzieś bardzo daleko
majaczyła czyjaś sylwetka, rozstałam się z Lolą kilka minut temu a tu już nagle
tylko jeden domek wolny. Otworzyła drzwi i rozejrzała się krytycznie po jego
wnętrzu.
No, nie tak tragicznie- okno jest, jest na czym leżeć i siedzieć. Podeszła do biurka,
wzięła mazak i na kluczu wpisała numer domku.Włączyła komputer.
Z przyzwyczajenia skierowała kursor na wiadomości. Ale wszystkie wiadomości
dotyczyły tylko i wyłącznie miejsca, w którym się znajdowała.
Była bardzo rozczarowana. Odczytywanie wiadomości z kraju i ze świata było jej
pierwszą poranną czynnością. Wstawała rano z łóżka i z miejsca włączała
komputer - wpierw był komunikat pogodowy, potem wiadomości a przy śniadaniu
rzut oka na stronę biznesową i plotkarską.
O rany, tu nawet reklam nie ma! I żadnych sklepów! Ciekawe czy są jakieś gry-
Zuza nerwowo przeglądała zawartość komputera.
Gry były pod hasłem "rozrywka", ale pożal się Boże co to za gry były -sudoku,
trochę krzyżówek, warcaby, jakieś kolorowe kulki i kostka Rubika.
Odruchowo chciała się zalogować na swoje konto, ale nie działały tu żadne
"ziemskie" konta. Rozczarowana i nieco zła zamknęła komputer, przesunęła fotel
tak, by siedząc w nim mogła z niego obserwować drzewa. Po chwili zasnęła.
c.d.n.
wtorek, 14 kwietnia 2015
Między nami, duszyczkami- III.
Po jakimś czasie wszystkie niemal krzesła w sali były w kolorze świeżej pomarańczy, a więc
były zajęte.
Światła nieco przygasły, a ściana naprzeciwko krzeseł zamigotała błękitem.
Po chwili zobaczyły na niej duży napis "WITAMY" , a gdy zniknął pokazała się na ekranie
bardzo dziwna postać- generalnie wyglądała na człowieka ubranego w jednoczęściowy
jasno szary kombinezon.
Z trójkątnego dekoltu kombinezonu wyzierała bladoróżowa szyja, nad nią była twarz, która
wyglądała jakby była z porcelany, na czoło opadała grzywka, włosy sięgały do dolnego
krańca ucha. Była to wyraznie wersja uczesania "na pazia".
Z twarzy spoglądały na salę bardzo niebieskie oczy,mocno różowe usta poruszały się
prawie w rytm wypowiadanych słów.
Witam wszystkich, mam na imię Matylda.
Dla waszej i naszej wygody, każdy z mieszkańców Naszej Przystani zostanie wyposażony
w kombinezon. Wszystkie kombinezony są w takim samym kolorze -kombinezony damskie
mają nieduży trójkątny dekolt, męskie są wykończone półgolfem.
Wszystkie kombinezony mają po dwie kieszenie zamykane na suwak, a na rękawach
zostaną zamocowane chipy.
Wszystkie kombinezony są wykończone dłońmi i stopami. Kombinezony nie brudzą się,
będą wam służyć podczas całego waszego tutaj pobytu. To jest teraz wasze "ciało".
Z czynności fizjologicznych będziecie odczuwać tylko potrzebę snu.
Pierwsze kilka tygodni pobytu wszyscy dużo śpią. Potem z tą potrzebą snu bywa różnie.
Wszystkie mieszkania są jednakowo wyposażone i mieszczą się w szeregowcach.
W pokoju jest jednoosobowy tapczan, biurko, komputer, fotel.
Ściany pomiędzy pokojami są cienkie, więc miłośnicy muzyki proszeni są o słuchanie
ulubionych utworów przy pomocy słuchawek.
Słuchawki są na wyposażeniu każdego pokoju.
Do ogólnego użytku jest kilka boisk sportowych, sale kinowe, planetarium, biblioteka
wraz z czytelnią.
Część krajobrazu jest hologramem,więc się nie wystraszcie, gdy nagle znikną jakieś
drzewa czy też krzaki. Albo gdy zmienią nagle swe miejsce.
W budynku administracji całą dobę ktoś dyżuruje.
To już właściwie wszystko co na początku powinniście wiedzieć.
A teraz proszę byście kolejno przechodzili do sąsiedniej sali. Wchodzicie gdy nad tymi
czarnymi drzwiami zapali się zielone światełko.
Życzę wszystkim miłego pobytu.
Postać zniknęła z ekranu, światła znów świeciły się jasno.
Zuza i Lola, nadal ze związanymi nadgarstkami siedziały razem i śledziły proces zmian
koloru krzeseł - puste pomarańczowe zmieniały się w puste zielone.
To naprawdę było wielce zabawne.
O kurczę! - zaklęła Zuza- ślicznie będziemy wyglądać.
Ale za to będzie sprawiedliwie - wszyscy będziemy wyglądali jak wypłosze. I nawet
nam nie zorganizują wieczorku zapoznawczego - zaśmiała się Lola.
Ciekawa jestem czy dusze facetów też mają fryzury "na pazia"- zastanawiała się Zuza.
Wiesz, a może tu w ogóle nie ma męskich dusz? Chociaż nie, pewnie są, bo coś
plotła o męskich kombinezonach. Ale zapewne są tu w mniejszości, bo chyba niewielu
facetów posiada coś takiego jak dusza -kontynuowała Zuza. Gdybym spotkała takiego
z duszą, to pewnie byłabym mężatką.
Uważaj, uważaj, bo w następnym wcieleniu możesz trafić w męskie ciało.
No co ty, Lola, w jakim następnym wcieleniu.? Osadzą nas tu, a potem gdzieś karnie
przesiedlą .I niezależnie od tego czy będzie to nagroda za dotychczasowe życie czy też
kara, to będzie nuuuudno.
No może tylko w nagrodę zafundują nam nieco lepsze w wyglądzie pokrowce, np.
pokrowiec imitujący Sophię Loren - rozmarzyła się Zuza.
Lola, a skąd ci przyszło na myśl, że będziemy mieć następne wcielenie? Przecież nikt
dopóki żyje nie ma pojęcia co jest potem - najwięcej osób wierzy, że kiedyś ktoś nasze
życie oceni i nagrodzi dobre uczynki wysyłając do Nieba, a ukarze za złe i wyśle do
Piekła.
W rzędzie, w którym siedziały, krzesła już zaczęły z powrotem odzyskiwać swój zielony
kolor, co oznaczało, że wkrótce nadejdzie i ich kolej.
I rzeczywiście - w niedługim czasie zamigotało nad drzwiami zielone światło.
Ponieważ nadal miały spięte razem nadgarstki, weszły do drugiego pomieszczenia razem.
Oooo, papużki nierozłączki - powiedział siedzący za biurkiem osobnik. Chyba macie
tendencję do uciekania, skoro ktoś was potraktował kajdankami. Połóżcie ręce na biurku
w tym zagłębieniu pomalowanym na zielono, zaraz to zdejmiemy.
Po chwili coś zasyczało, mignęła zielona lampka i nadgarstki były już uwolnione.
A teraz trochę biurokracji - proszę ubrać kombinezon, na prawo wiszą damskie.
Wszystkie mają jednakowy rozmiar i wygląd, jak widzicie. Po włożeniu kombinezonu
proszę podejść do czytnika - muszę zanotować w dokumentach numer. Potem dam
każdej z was prosty plan sytuacyjny terenu, kartę wstępu do biblioteki i innych
ogólnych obiektów. No i "klucze" do mieszkania dla każdej . Ta prostokątna karta
jest kartą wstępu, ta mała-owalna to klucz do mieszkania. Już zajęte mieszkania mają
nad drzwiami pasek pomarańczowego koloru. Gdy już każda z was otworzy swoje
mieszkanie, zapiszcie na kluczu nr mieszkania, by potem nie usiłować dostać się
przez pomyłkę do kogoś innego.
To chyba wszystko. Macie jakieś pytania?
A kiedy będą nas sądzić? - zapytała Zuza.
c.d.n.
były zajęte.
Światła nieco przygasły, a ściana naprzeciwko krzeseł zamigotała błękitem.
Po chwili zobaczyły na niej duży napis "WITAMY" , a gdy zniknął pokazała się na ekranie
bardzo dziwna postać- generalnie wyglądała na człowieka ubranego w jednoczęściowy
jasno szary kombinezon.
Z trójkątnego dekoltu kombinezonu wyzierała bladoróżowa szyja, nad nią była twarz, która
wyglądała jakby była z porcelany, na czoło opadała grzywka, włosy sięgały do dolnego
krańca ucha. Była to wyraznie wersja uczesania "na pazia".
Z twarzy spoglądały na salę bardzo niebieskie oczy,mocno różowe usta poruszały się
prawie w rytm wypowiadanych słów.
Witam wszystkich, mam na imię Matylda.
Dla waszej i naszej wygody, każdy z mieszkańców Naszej Przystani zostanie wyposażony
w kombinezon. Wszystkie kombinezony są w takim samym kolorze -kombinezony damskie
mają nieduży trójkątny dekolt, męskie są wykończone półgolfem.
Wszystkie kombinezony mają po dwie kieszenie zamykane na suwak, a na rękawach
zostaną zamocowane chipy.
Wszystkie kombinezony są wykończone dłońmi i stopami. Kombinezony nie brudzą się,
będą wam służyć podczas całego waszego tutaj pobytu. To jest teraz wasze "ciało".
Z czynności fizjologicznych będziecie odczuwać tylko potrzebę snu.
Pierwsze kilka tygodni pobytu wszyscy dużo śpią. Potem z tą potrzebą snu bywa różnie.
Wszystkie mieszkania są jednakowo wyposażone i mieszczą się w szeregowcach.
W pokoju jest jednoosobowy tapczan, biurko, komputer, fotel.
Ściany pomiędzy pokojami są cienkie, więc miłośnicy muzyki proszeni są o słuchanie
ulubionych utworów przy pomocy słuchawek.
Słuchawki są na wyposażeniu każdego pokoju.
Do ogólnego użytku jest kilka boisk sportowych, sale kinowe, planetarium, biblioteka
wraz z czytelnią.
Część krajobrazu jest hologramem,więc się nie wystraszcie, gdy nagle znikną jakieś
drzewa czy też krzaki. Albo gdy zmienią nagle swe miejsce.
W budynku administracji całą dobę ktoś dyżuruje.
To już właściwie wszystko co na początku powinniście wiedzieć.
A teraz proszę byście kolejno przechodzili do sąsiedniej sali. Wchodzicie gdy nad tymi
czarnymi drzwiami zapali się zielone światełko.
Życzę wszystkim miłego pobytu.
Postać zniknęła z ekranu, światła znów świeciły się jasno.
Zuza i Lola, nadal ze związanymi nadgarstkami siedziały razem i śledziły proces zmian
koloru krzeseł - puste pomarańczowe zmieniały się w puste zielone.
To naprawdę było wielce zabawne.
O kurczę! - zaklęła Zuza- ślicznie będziemy wyglądać.
Ale za to będzie sprawiedliwie - wszyscy będziemy wyglądali jak wypłosze. I nawet
nam nie zorganizują wieczorku zapoznawczego - zaśmiała się Lola.
Ciekawa jestem czy dusze facetów też mają fryzury "na pazia"- zastanawiała się Zuza.
Wiesz, a może tu w ogóle nie ma męskich dusz? Chociaż nie, pewnie są, bo coś
plotła o męskich kombinezonach. Ale zapewne są tu w mniejszości, bo chyba niewielu
facetów posiada coś takiego jak dusza -kontynuowała Zuza. Gdybym spotkała takiego
z duszą, to pewnie byłabym mężatką.
Uważaj, uważaj, bo w następnym wcieleniu możesz trafić w męskie ciało.
No co ty, Lola, w jakim następnym wcieleniu.? Osadzą nas tu, a potem gdzieś karnie
przesiedlą .I niezależnie od tego czy będzie to nagroda za dotychczasowe życie czy też
kara, to będzie nuuuudno.
No może tylko w nagrodę zafundują nam nieco lepsze w wyglądzie pokrowce, np.
pokrowiec imitujący Sophię Loren - rozmarzyła się Zuza.
Lola, a skąd ci przyszło na myśl, że będziemy mieć następne wcielenie? Przecież nikt
dopóki żyje nie ma pojęcia co jest potem - najwięcej osób wierzy, że kiedyś ktoś nasze
życie oceni i nagrodzi dobre uczynki wysyłając do Nieba, a ukarze za złe i wyśle do
Piekła.
W rzędzie, w którym siedziały, krzesła już zaczęły z powrotem odzyskiwać swój zielony
kolor, co oznaczało, że wkrótce nadejdzie i ich kolej.
I rzeczywiście - w niedługim czasie zamigotało nad drzwiami zielone światło.
Ponieważ nadal miały spięte razem nadgarstki, weszły do drugiego pomieszczenia razem.
Oooo, papużki nierozłączki - powiedział siedzący za biurkiem osobnik. Chyba macie
tendencję do uciekania, skoro ktoś was potraktował kajdankami. Połóżcie ręce na biurku
w tym zagłębieniu pomalowanym na zielono, zaraz to zdejmiemy.
Po chwili coś zasyczało, mignęła zielona lampka i nadgarstki były już uwolnione.
A teraz trochę biurokracji - proszę ubrać kombinezon, na prawo wiszą damskie.
Wszystkie mają jednakowy rozmiar i wygląd, jak widzicie. Po włożeniu kombinezonu
proszę podejść do czytnika - muszę zanotować w dokumentach numer. Potem dam
każdej z was prosty plan sytuacyjny terenu, kartę wstępu do biblioteki i innych
ogólnych obiektów. No i "klucze" do mieszkania dla każdej . Ta prostokątna karta
jest kartą wstępu, ta mała-owalna to klucz do mieszkania. Już zajęte mieszkania mają
nad drzwiami pasek pomarańczowego koloru. Gdy już każda z was otworzy swoje
mieszkanie, zapiszcie na kluczu nr mieszkania, by potem nie usiłować dostać się
przez pomyłkę do kogoś innego.
To chyba wszystko. Macie jakieś pytania?
A kiedy będą nas sądzić? - zapytała Zuza.
c.d.n.
Subskrybuj:
Posty (Atom)