niedziela, 2 lutego 2014

Pod prąd - cz.XV

Sobotnie rewelacje lekko wytrąciły Izę z równowagi. Najmniej jej przeszkadzał fakt,
że matka  chce sobie ułożyć na nowo życie. W końcu już nie musi się zajmować Izą,
jest "panną z odzysku", może wyjść za mąż.
W czasie śniadania nagle przyszło jej na myśl, że gdyby się matka uparła to mogłaby
jeszcze zafundować sobie dziecko! A może tym razem też zaliczyła nieplanowaną
ciążę? W końcu zdarzają się "leciwe matki". Na samą myśl, że trafiłoby się jej
przyrodnie rodzeństwo, Iza aż się ugryzła boleśnie w policzek.
Babcia uważnie się przypatrywała wnuczce, w końcu zapytała co ją tak trapi.
Zastanawiam się, czy  mama przypadkiem nie zrobi mi kolejnej niespodzianki, czyli
jakiegoś braciszka lub siostrzyczki. Może jest tak uwarunkowana genetycznie,kto wie?
Babcia roześmiała się serdecznie, mówiąc, że nigdy nic nie wiadomo, ale to nie
byłaby dla Izy żadna strata  moralna. Mieszka oddzielnie i jest samodzielna, więc
ewentualne dziecko jej mamy nie będzie   kłopotem Izy.
Potem przypomniała  Izie, że ma przecież dziś gościa, więc niech rozmyślania o stanie
genów swej mamy zostawi na  następny dzień.
Mietek przyjechał z różami dla Izy i bombonierką czekoladek dla  babci.
Izę aż skręcało z chęci dowiedzenia się, kto te czekoladki wystał w sklepie Wedla,
ale się w końcu powstrzymała.
Obieranie kartofli tak sprawnie szło Mietkowi, aż się nawet babcia dziwiła. Okazało
się, że po prostu jezdził na obozy harcerskie, na których dzieciaki musiały regularnie
pomagać w kuchni obozowej. Na studiach jezdził z kolei na obozy żeglarskie i tam
też sami gotowali,nie było ani pół kucharki i podstawowym daniem obiadowym były
kartofle i jakaś konserwa mięsna. Iza patrzyła na niego nieco zdziwiona - nie wyglądał
na byłego harcerzyka. No tak- pomyślała - niczego o nim nie wiem, czas zacząć się
dowiadywać.
Po obiedzie babcia poszła do swego pokoju- gorzej tej nocy spała i musiała nadrobić
zaległości. Prosiła, by się jej osobą nie krępowali.Ona teraz sobie trochę podrzemie,
a potem wybierze się do swej przyjaciółki, mieszkającej kilka domów dalej.
Iza zaparzyła jeszcze kawę i po kawie postanowili wybrać się nad Wisłę.
Po południowej  stronie miasta mieli takie  swoje ulubione miejsce. Dojeżdżali do wału
przeciwpowodziowego, zostawiali samochód przy ogrodzeniu jednego z  domków,
szli na wał i albo nim spacerowali albo siadali w miejscu, w którym był dobry widok
na rzekę.Było cicho i pusto, czasem podglądali czaple i inne ptaki.
W drodze  Mietek dopytywał się czemu Iza taka poważna, a właściwie smutna.
Przez chwilę Iza milczała, a potem zaczęła opowiadać - o rozwodzie rodziców, o tym,
że jej matka chce sobie zorganizować na nowo życie i o tym, że jakoś nie zachwyca
jej myśl, że matka mogłaby ją  "obdarować" przyrodnim rodzeństwem.Przyznała się
też do tego, że tak naprawdę to domek babciny jest teraz jej i że ojciec namawia ją
by koniecznie zrobiła prawo jazdy.A ona czuje się wciąż jeszcze mocno rozregulowana
psychicznie i jakoś ciężko jej wziąć się za cokolwiek.
No to zawracamy - powiedział Mietek. Pojedziemy w takie miejsce, gdzie sprawdzimy
czy nadajesz się na kierowcę. Bo są osoby, nie tylko płci żeńskiej, które zupełnie nie
mają predyspozycji do prowadzenia samochodu. Ocenię  jakie masz  szanse - zgoda?
I będąc niemal u celu zawrócili i pojechali z powrotem na północ. Minęli rogatki  i
skręcili w lewo od głównej drogi. Asfaltowa droga była poprowadzona w  starym lesie.
Było na niej pusto, ani samochodów, ani rowerzystów, ani pieszych. Mietek zatrzymał
samochód i kazał Izie przesiąść się na miejsce kierowcy. Potem pomału tłumaczył
co ma zrobić by ruszyć z miejsca , jak potem zmienić bieg, jak ma regulować prędkość,
zabronił przekraczania  20km/godz.
Iza była maksymalnie skoncentrowana- sporo było tego,  na co miała zwracać uwagę.
Pomału, pod dyktando Mietka udało się jej względnie łagodnie ruszyć i zmienić
pierwszy bieg na drugi. Zerknęła na szybkościomierz i leciutko przyspieszyła.
Mietek kazał jej spojrzeć we wsteczne lusterko, ale nie ruszać przy tym rękami, by
nie zmienić położenia kierownicy. Potem miała spojrzeć w lusterko boczne, oczywiście
nie zmieniając kierunku jazdy. A potem kazał jej spokojnie zjechać bardziej na prawy
brzeg szosy, nie wjeżdżając przy tym do rowu i stanąć. Cały czas mówił co ma robić.
Iza zatrzymała się spocona z wrażenia. Sama  nie wierzyła w to, co przed chwilą
robiła- "o matko, jechałam,udało się!", powtarzała jak mantrę.
Mietek się śmiał i dopytywał, czego  ona tak szukała językiem na swej brodzie w czasie
jazdy. Potem przejął kierownicę i pojechali na "dziki plac treningowy". Tak naprawdę
był to teren, który co jakiś czas służył za składowisko palet. Gdy był pusty brama była
otwarta.
Iza zrobiła kilka rundek dookoła placu, ćwiczyła z zapałem ruszanie i stawanie, ale po
pół godzinie Mietek przerwał zabawę. Uznał, że jak na pierwszy raz to już dość.
Gdy wysiedli z samochodu by się zamienić miejscami powiedział - wiesz, chyba należy
mi się od ciebie  buziak za szkolenie.A miał przy tym takie spojrzenie, że Iza zarzuciła
mu ręce na szyję i zwykły buziak  zamienił się w bardzo namiętny pocałunek .
Mietek rozejrzał się dokoła i szepnął - "chodż, jedziemy stąd, bo  tu jest paskudnie.
To nie miejsce na całowanie takiej dziewczyny jak ty".
Nim wyjechali na główną szosę wjechali na drogę leśną, która zapewne prowadziła
do jakiejś wsi.
Mietek zatrzymał samochód, popatrzył na  Izę i bardzo poważnym głosem powiedział:
"nie śmiej się ze mnie, ale naprawdę się w Tobie zakochałem i to właśnie wtedy gdy
cię przywiezli z sali operacyjnej. Wyglądałaś tak, jakbyś za chwilę miała odlecieć
z tego świata a ja z tego powodu czułem straszliwy ból. Byłaś bledziutka, na brodzie
zakrwawiony plaster, włosy potargane od czepka, grzywka stała ci  dęba ale czułem ,
że jesteś mi niesamowicie bliska i bardzo potrzebna.
Dopiero pózniej, gdy przyjeżdżałem na opatrunki dowiedziałem się od swego sadysty,
że o mało nie straciłaś życia w trakcie operacji.Wiem też, że musisz spokojnie dojść
do formy, zwłaszcza psychicznej. A to trwa, coś o tym wiem. Sam strawiłem na to
niemal dwa lata- tak mnie wykończyła moja  była żona"
A teraz?- zapytała Iza - jak teraz, jesteś po rozwodzie? Zaczynam podejrzewać, że
przyciągam do siebie rozwiedzionych lub uzależnionych od matek facetów.
I w rewanżu opowiedziała o swoim zerwanym narzeczeństwie i nieudanej przyjazni
z Alkiem.
Na zakończenie powiedziała - poznaliśmy się w dziwnym miejscu, nie mogę
zrozumieć jak mogłeś zadurzyć się w na pół  żywej dziewczynie.Wiem, że
wyglądałam koszmarnie, widziałam się nazajutrz w lustrze na  sali zabiegowej.
Bardzo cię lubię, jest mi z tobą dobrze i bezpiecznie, nie wiem jak to robisz, ale
odgadujesz moje myśli, wręcz uprzedzasz moje życzenia. To zabawne, ale znamy
wzajemnie swe różne intymne szczegóły, jednocześnie tak mało się znając.
Teraz chyba musimy zacząć się naprawdę poznawać. Boje się tylko żebyś się
aby nie rozczarował, bo trochę narwana jestem i mało cierpliwa.
Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale Mietek zamknął jej buzię pocałunkiem.
A potem zaproponował, że może wróciliby do miasta.
c.d.n.