sobota, 29 listopada 2014

Ninka

Ninkę obudził dojmujący ból głowy. Czuła się fatalnie - gardło miała obolałe jak od
długotrwałego krzyku, w ustach czuła suchośc, żołądek wyprawiał dziwne  harce.
Grypę mam, czy co? - przemknęło jej przez głowę?  Nie otwierając oczu usiadła na
łóżku - zalała ją fala mdłości -  nadal mając zamknięte oczy opuściła nogi na podłogę.
Po kilku sekundach otworzyła oczy i zobaczyła kilka dziwnych rzeczy - w pokoju
panował bałagan, szafa ubraniowa była otwarta, ilośc książek na półkach wyraznie
zmalała, a ona była ubrana w swą uniwersalną, "małą czarną" sukienkę wyraznie czymś
utytłaną. Ciągle niezbyt jeszcze przytomna powlokła się do łazienki - z trudem zdjęła
ubranie i weszła pod prysznic. Nie miała siły stac , więc osunęła się na  podłogę i
usiadła na antypoślizgowej macie opierając się o zimne  kafelki brodzika.
Starała się przypomniec sobie wczorajszy wieczór , który spędziła razem z Miśkiem
w klubie. Ale wszystkie wspomnienia urywały się na chwili, gdy podeszli do nich
jacyś koledzy Miśka, których zupełnie nie znała i jeden z nich zapytał Miśka, czy
pozwoli, że teraz on zatańczy z Ninką. Jak nigdy dotąd Misiek nie zaprotestował i
Ninka poszła tańczyc. W trakcie tańca z objęc tego kolegi Miśka wyrwał ją inny
młody człowiek i lawirując wśród tańczących podprowadził do baru, pytając,  co ona
woli - colę czy pepsi.Ninka  jak zwykle wolała colę bezcukrową i chłopak podał jej
szklankę. Ona ze szklanką a on z puszką pepsi nadal tańczyli. A co było dalej - Ninka
nie wiedziała.
Z trudem podniosła się z podłogi i staranie się umyła.
Stanęła przed  lustrem i zdębiała- z półki zniknęły wszystkie drobiazgi kosmetyczne
Miśka, a z wieszaka  jego szlafrok.
Owinięta w ręcznik kąpielowy powlokła się do pokoju - dopiero teraz zrozumiała,
dlaczego w pokoju był bałagan a drzwi szafy otwarte. Misiek po prostu zabrał swoje
rzeczy i się wyprowadził. Nie było jego rzeczy, książek, notatek, płyt i jego dwóch
ogromnych waliz.
Ninka czuła się tak, jakby przejechał po niej pociąg pospieszny i pozbawił ją nie
tylko zdrowia i sił ale i zdolności myślenia. Powlokła się do kuchni- tu jedynym
śladem bytności Miśka był rozbity kubek z napisem "Michał " -prezent od Ninki.
Nie zabrał go ze sobą, ale rozbił.
Ninka uruchomiła  express do kawy wsypując niemal podwójną jej ilośc. Wróciła
do pokoju i przejrzała wiadomości w komórce - były tylko jakieś reklamy.
Włączyła  komputer - miała nadzieję, że w poczcie czeka na nią wiadomośc od Miśka.
Często Misiek przesyłał maila, zamiast sms'a na komórkę. Gdy włączyła się poczta
wzrok Ninki zatrzymał się na dolnym pasku  - data wskazywała, że to nie jest sobotnie
popołudnie a niedzielne! Rzuciła się do kalendarza ściennego - no tak, komputer nie
kłamał. To jest niedziela! A co się w takim razie stało z sobotą?
W klubie byli  w piątek wieczorem i zapewne wrócili już po północy. Więc coś tu
było nie tak.
Nerwowo przejrzała całą pocztę - nie było ani słowa od Miśka. Ninka poczuła zimne
mrówki na plecach i jakąś gulę w gardle.
Wróciła do kuchni, nalała sobie kawę i stojąc przy oknie zastanawiała się co ma
teraz zrobic.
Właściwie miała niewielkie pole manewru. Zadzwoniła na jego komórkę utajniając
jednocześnie swój numer. Otrzymała wiadomośc, że abonent jest poza zasięgiem.
Nadal nie mogła pojąc co się stało - byli w wolnym związku, Misiek pomieszkiwał
z nią i często zdarzało się, że wyjeżdżał niespodziewanie na tydzień lub nawet dwa.
No ale wtedy nie zabierał wszystkich swoich rzeczy! I zawsze ją o tym informował.
Czasem telefonicznie, czasem mailem.
Tak naprawdę  to mało o nim wiedziała, chociaż od trzech lat "byli razem".
Wiedziała tylko, że jest rozwiedziony, że jest od niej 7 lat starszy, że pracuje razem
z kolegą - prowadzą firmę  cosultingową i z tego powodu ma nienormowany czas
pracy i niespodziewane wyjazdy.Wiedziała też, że z powodu rozwodu ma złe
stosunki ze swymi rodzicami, bo oni bardzo lubili swą synową, która była córką
bliskiej  koleżanki jego  matki Miśka.
Sącząc kawę rozpatrywała swój związek z Michałem - od chwili gdy Michał się
do niej wprowadził, tylko raz się nieco pokłócili - wtedy Ninka  zażartowała ,że
nie pije żadnego alkoholu dlatego, że przecież w każdej chwili może zajśc w ciążę.
Nie był to najlepszy żart, oj nie. Misiek się  wściekł, oświadczył, że on nie marzy
o dziecku. Więc Ninka spokojnie mu powiedziała, że jeśli zdarzy się jej taka rzecz
jak nieplanowana ciąża, to będzie wtedy tylko jej dziecko i jej problem- nie jego,
ani któregokolwiek faceta, bo to jej brzuch, jej organizm i jej sprawa. I jeśli  ona
dojrzeje do tego, by posiadac dziecko, to jej żaden mąż nie będzie do tego
potrzebny - do zapłodnienia też nie. A gdy będzie w ciąży to z pewnością mu tego
nie powie, bo nie chce kogokolwiek stawiac w sytuacji przymusowej.
Misiek rzucił mało wytwornie, że Ninka jest głupią wariatką, założył dres i wybiegł
z domu pobiegac. Wrócił po 2 godzinach z maleńkim bukiecikiem stokrotek -
"przepraszam , nie jesteś głupia, tylko wariatka" - powiedział wciskając jej w rękę
stokrotki.
Nigdy więcej się  już nie pokłócili.
Niewątpliwie byli dziwną parą - nie wypytywali się wzajemnie o to, co było w ich
życiu zanim się poznali, żadne z nich nie wprowadziło partnera do kręgu swych
dawnych znajomych, a z tymi obecnie wspólnymi znajomymi też nie łączyły ich
zbyt bliskie kontakty. Przeważali znajomi Miśka, którzy często zmieniali partnerki.
Ninka nie była zaprzyjazniona z ani jedną z tych dziewczyn.
Sama  miała zaledwie dwie bliskie koleżanki, które nawet jeśli się dziwiły jej
związkowi z Miśkiem, nigdy tego nie zwerbalizowały.
Poza tym Ninka nie należała do tych, które zdradzałyby koleżankom jakieś szczegóły
ze swego życia intymnego.
Było jej z Miśkiem całkiem dobrze. I teraz zupełnie nie mogła pojąc co się stało.
c.d.n.