czwartek, 21 stycznia 2010

197. Nigdy nie jesteśmy sami

Jeżeli myślicie, że kiedykolwiek jesteśmy sami chociażby na chwilę, to się
bardzo mylicie. Bez przerwy każdy z nas ma przy sobie 100 milionów bak-
terii, więc jak tu mówić o samotności? Nasi niewidoczni towarzysze są z na-
mi stale, bez względu na stan naszego zdrowia.

Na każdym centymetrze kwadratowym naszej skóry zamieszkuje od kilku-
set po setki tysięcy bakterii, a ich ilość zależy w dużym stopniu od wilgot-
ności otoczenia.
Role bakterii są podzielone : jedne pomagają nam w trawieniu pożywienia,
inne wspierają nasz układ odpornościowy odpierając ataki bakterii chorobo-
twórczych.
Wiadomo, że pożyteczne bakterie są bliskimi krewniaczkami tych, które
są chorobotwórcze.

Uczeni postanowili zbadać, które bakterie są stałymi rezydentami ludz-
kiego ciała i ustalić, gdzie poszczególne ich rodzaje "mieszkają".
Grupa badaczy z Uniwersytetu Kolorado, pod kierunkiem biochemika
Roba Knighta postanowiła stworzyć coś na kształt atlasu bakterii stale z
nami przebywających.
Pierwsze wyniki badań opublikowano już w czasopiśmie "Science". Po
przebadaniu 27 regionów ludzkiego ciała okazało się, że każdy z nich ma
typowe dla siebie bakterie. Na dodatek okazało się , że każdy człowiek
ma swoje własne, indywidualne zbiorowisko bakterii, odmienne niż inni
ludzie. Bo rodzaj bakterii zależy również od trybu życia człowieka i śro-
dowiska, w jakim on przebywa.

Badania wykazały, że na dłoniach i rękach każdego człowieka koegzystuje
ze sobą b. wiele różnych bakterii.
Badaniem była objęta grupa ludzi całkowicie zdrowych. Przez trzy mie-
siące regularnie , tej samej grupie, pobierano próbki z tych samych
miejsc i okazało się, że mieszanka bakterii w organizmie danego człowieka
właściwie nie ulega zmianie. To prawie jak linie papilarne.

Oczywiście do ukończenia całego atlasu bakterii jest jeszcze daleko. Teraz
uczeni będą badać bakterie i ich rozmieszczenie u ludzi chorych.
Już teraz wiadomo, że wiele bakterii zamieszkujących ciało człowieka, zu-
pełnie nieszkodliwych gdy jest on zdrowy, w chwili osłabienia organizmu
staje się śmiertelnie niebezpiecznymi.

W trakcie badań okazało się również, że wiele z bakterii bytujących na
organizmie człowieka żyje na roślinach.
Wyobrazcie sobie, że na palcu wskazującym żyją cyjanobakterie, których
typowym miejscem bytowania są rośliny, a maczugowce , które u nas
zasiedlają skórę pach bytują na zgniłych fragmentach roślin.
Bakterie występujące w błonie śluzowej nosa u człowieka występują tylko
i wyłącznie w tym miejscu, ale niektóre ich rodzaje bytują też na ślimakach.
Bakterie żyjące w jamie ustnej nie powodują chorób u swego żywiciela, ale
gdy trafią w miejsce skaleczenia u innej osoby, mogą spowodować zakażenie.
Są też bakterie, bez których nie moglibyśmy trawić pożywienia - zamiesz-
kują one nasze jelita, to escherichia coli. Pożyteczne, gdy żyją w naszych
jelitach, grozne, gdy zostanie nimi skażona woda pitna.

Jak widzicie trudno mówić o samotności gdy bez przerwy mamy tak
liczne, choć niewidoczne gołym okiem towarzystwo.

36 komentarzy:

  1. Klik dobry:) Nastawiłam się po tytule na tekst o ludziach, którzy o samotnych myślą ciepło i wspierają gdzieś z oddali i ukrycia... etc... etc..., a tu takie fuj! Jakieś zgnilizny pod pachami! hihihi

    Pozdrawiam słonecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby nie poczciwe moje ulubione bakterie, to nigdy bym się nie napił mojego ulubionego napoju, który sam sobie napędziłem. Pozdro!
    trocki

    OdpowiedzUsuń
  3. alElluniu, no to Cię zaskoczyłam:))))
    Kiedyś też się nabrałam na podobny tytuł, ale tam autor pisał,że nigdy nie jesteśmy sami, bo zawsze jesteśmy ze swymi myślami i że bardzo trudno pozbyć się myślenia.Ale ja bym się z nim nie zgodziła- gdy obserwuję działalność wielu osób, jestem pewna,że myślą mało, a do tego niezbyt często.
    No popatrz, a trocki lubi bakterie.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj trocki, ogólnie biorąc bakterie nie są złe.Właśnie przed chwilą umyłam ręce i zaczęłam się zastanawiać, ile tych biednych bakterii spłukałam do umywalki.I przypomniało mi się powiedzenie mojej babci,że pocałunek to wymiana mikrobów.Babcia była realistką.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anabell, czytałam u Gospo, że trocki to nawet ryż skaża jakimiś bakteriami :)))
    Powinien przybrać nick Wielbiący Bakterie ;) :)))

    alElla

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też myślałam, że to będzie o naszym funkcjonowaniu wśród ludzi - albo o innych mieszkańcach, gdzieś z kosmosu:) A tu taka niespodzianka, hihi:)
    Dobrze, że to tacy cisi lokatorzy. Bo jakby zaczęły tupać nózkami i prowadzić ożywione dyskusje - to by się dopiero działo:)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie dobrany tytuł :)
    W bakteriach piękne jest to, że mimo prostoty udowy są one dużo genialniejsze od jakiegokolwiek wielokomórkowca: świadczy o tym choćby ich powszechność. Małe nie znaczy prymitywne, chociaż zwykliśmy tak o nich myśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bakterie, wirusy, i inne draństwa, mniej lub bardziej przyjazne. I pomyśleć... takie małe, a taką ma moc. Zbawienna lub niszczycielską:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze czułem, że ktoś niewidoczny cały czas mnie obserwuje skrycie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. kiedyś, draga Anabell, oglądałam (o!) folm dokumentalny o zyjątkacj żyjących na naszym ciele:) przeraziły mnie jakieś taki jakby roztocza łażące po naszych brwiach i rzęsach, widać je pod mikroskopem oczywiśćie, ale od tamtej pory, malując rzęsy zawsze myslę o Nich:)

    OdpowiedzUsuń
  11. alEllu, muszę napisać do trockiego, to może być coś ciekawego.A może miał na myśli podlewanie risotta winem?
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Ewutku, całe szczęśie,że to cisi lokatorzy. Trochę mnie przeraża ich ilość.Aż dziwne, że nas jeszcze spod nich widać:))))
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Em, bakterie właściwie są niezwykłymi organizmami. Żywią się niemal wszystkim,mogą przeżyć w bardzo ekstremalnych warunkach, bo i w bardzo niskich temperaturach i wysokich.Najbardziej mnie zadziwiło,że mogą pochłaniać rdzę. A niektóre z nich mają fantastyczne kształty i śmiało można powiedzieć,że małe jest piękne, nie tylko zmyślne.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj Nivejko, właściwie naszymi "lokatorami" są bakterie dla nas przyjazne, niemniej zdarza się, że mogą nas zaatakować.Podziwiam naukowców, którzy z pełnym poświęceniem badają te maleństwa.Mam tylko nadzieję,że nie będą nas na lotniskach rozpoznawać po składzie bakterii.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj Jerzy, a ja już teraz wiem, dlaczego lubię samotność- pewnie mam podwójną ilość bakterii na sobie.Jak widać z doświadczeń niektórych pań, lepiej być w towarzystwie własnych bakterii niż w towarzystwie pewnych panów, zwłaszcza p.Tomka.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Beatko, roztocza właściwie też są stale z nami, pochłaniając nasz martwy naskórek. Ale one są bardzo mało urodne, w skali od -2 do +2, dałabym im -3.Wiesz, o obecności bakterii w nas i na nas to wiedziałam, ale nie sądziłam,że każdy z nas ma swój własny, charakterystyczny dla siebie zbiór bakterii.W przeciwieństwie do roztoczy bakterie bywają całkiem ładne pod względem kształtu i koloru.
    Miłego;)
    P.S.
    Ciekawe, a tusz do rzęs nie szkodzi tym roztoczom?

    OdpowiedzUsuń
  17. ja myslę, że szkodzi dlatego mi głupio:) i sie nie maluję:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Stanowczo wypieram Twoje rewelacje! My home is my castle i nie życzę sobie ,,dzikich lokatorów''! No, wiem, że są... Może spróbuję je polubić?

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tam lubie moje bakterie, no bo jak ich nie lubic skoro moje:)) A jeszcze bardziej lubie wymieniac te flore bakteryjna z takim jednym co sie Wspanialy zwie:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. witaj Anabell! Pełny szacunek dla kultur bakterii potrafiących uprzyjemnić człowiekowi życie. Szczególny pokłon dla tych fermentacyjnych dostarczających co prawda niemiłych wrażeń zapachowych w autobusach, natomiast dających nieocenione przysługi w produkcji sfermentowanych napojów. ;-) Swoją drogą, chciałbym kiedyś spróbować napitku z przeżutych przez kobiety roślin. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Beatko, a może one dostają alergii i tak intensywnie chorują,że aż my to odczuwamy? Zaczynam się zastanawiać, czy te nasze alergie nie wynikają z tego,ze naszym stałym lokatorom nie odpowiada to, co my im aplikujemy.Chyba muszę pogadać o tym z jakimś alergologiem, najwyżej pomyśli,że mam fioła:)))))Być może,że gdy ci uczeni ukończą ten atlas bakterii, to trzeba będzie inaczej spojrzeć na wiele naszych dolegliwości.
    Miłego,:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj Zgago, a my, kobiety, powinnyśmy bardzo kochać bakterie Lactobacillus, które produkują kwas mlekowy, który nas chroni.No i cieszmy się,że ta cała "zgraja" nie jest widoczna gołym okiem, bo wtedy moglibyśmy śmiesznie wyglądać, pokryci laseczkami, krętkami, kulkami lub pałeczkami, do tego w różnych kolorach.
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Stardust, taaak, ogólnie biorąc wymiana flory bakteryjnej to miła rzecz.
    Miłego ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witaj mironq, nic straconego, tylko trzeba skądś skombinować bulwę manioku, a potem namówić jakąś kobietę, by ją dla Ciebie przeżuła.
    Może to być w sumie nieco tańsze i mniej kłopotliwe niż wyprawa nad Amazonkę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam świadomość, że bakterie są na i w moim organizmie, ale Twój post dokładnie pokazał, ze jest ich pełno, w każdym miejscu mego ciała i że to tylko moje własne, a nawet niektóre tylko dla mnie typowe. I jeśli mi nie szkodzą, a niektóre pomagają to dobrze. Cóż, jeśli nie mogę się pozbyć tych żyjątek muszę je polubić.
    Nola

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj Anabell, wydawaloby sie, że sporo już wiemy o bakteriach, a jak widać ciągle jeszcze odkrywane są nowe rzeczy. Bakterie nam pomagają, do czasu, jak jesteśmy osłabieni, to sie na nas rzucają. Jak się tak pomysli, to wszystko jest w takiej kruchej równowadze.
    Maria Dora

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Anabell Zaciekawiłaś mnie tum temastem i popatrz co znalazłam
    Zemsta kurczaków.
    Nie jechać za transportem kurczaków .

    Źródłem zakażenia może być powietrze wewnątrz samochodów podążających za transportem i same zewnętrze powierzchnie samochodów. Wyniki badań opublikowano na łamach Journal of Infection and Public Health.
    Zazwyczaj drób transportowany jest w klatkach, bez zastosowania barier chroniących otoczenie przed kontaminacją. Badania przeprowadzono w Maryland, Delaware i Wirginii - regionach o najwyższym odsetku farm drobiu w Stanach Zjednoczonych.
    W badaniach oznaczono zawartość bakterii w samochodzie podążającym na odcinku 17 mil za transportem kurczaków. Wszystkie wentylatory w samochodzie zostały wyłączone, pozostawiono otwarte okna. Wszystkie próbki powietrza zebrane w samochodzie zawierały podwyższoną zawartość patogennych bakterii (w tym opornych na antybiotyki). Zakażone zostały również powierzchnie zewnętrzne samochodu – bakterie występowały m. in. na klamkach.
    Podobno wyniki prezentowanych badań wskazują na realne zagrożenie zakażenia się człowieka, zwłaszcza podczas letnich miesięcy, wynikające z nieodpowiednio zabezpieczonych transportów drobiu.
    Wyizolowane szczepy bakterii, często wykazywały oporność na trzy powszechnie stosowane w lecznictwie antybiotyki, zatwierdzone do użycia jako dodatek do pasz na fermach drobiu.

    OdpowiedzUsuń
  28. tym tematem -oczywiście pardon

    OdpowiedzUsuń
  29. O tak- mikroorganizmy są wciąż z nami.Niektóre to całkiem użyteczne,. Gorzej jak ktoś nie ma wspomnianego przez Ciebie towarzystwa- przykładowo dziecko chowane w sterylnych warunkach przez walniętą mamusię (przepraszam za ostre słowa, ale przypomniała mi się kuzynka koleżanki. Po urodzeniu dziecka dziewczynie palma odbiła i kazała do dziecka podchodzić w maseczce (dziecko nie urodziło się chore, lecz zdrowe tylko matce coś odbiło) i sterylizowała smoczki, zabawki itd. Potem dziecko poszło do przedszkola. Byle kichnięcie i dziecko ciężko chore bo ma jałowy organizm a układ odporniściowy wcześniej z niczym się nie zetknął. No i teraz babka doszła do wniosku, że rodzina miała rację jak jej mówili, że źle robi)
    Meriam

    OdpowiedzUsuń
  30. Witaj Nolu, mam nadzieję,że rozpoznawanie nas po zestawie bakterii pozostanie tylko i wyłącznie w mojej nieco zwichrowanej wyobrazni.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj Mario, gdy się zastanowić, to cała przyroda pozostaje w kruchej równowadze, a my, często chcąc najlepiej, powodujemy jej zachwianie.Już nie raz się okazało,że np. chcąc ocalić jakiś gatunek powodujemy niekontrolowany i nadmierny jego przyrost a potem nie za bardzo wiadomo co z tym fantem zrobić.Wynalezlizmy antybiotyki i tyleż z tego dobrego co i złego.Czasami naprawdę ciężko przewidzieć skutki naszego działania.Nie za bardzo potrafimy ochronić potrzebne nam bakterie likwidując te, które nam szkodzą, a zresztą tak naprawdę nie wiemy do końca na ile nam szkodzą.Chwilami kwadratura koła.:)))
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Witaj Ula, już wiem, skąd moja awersja do drobiu:)))Ale nie tylko drób może nas zainfekować drogą powietrzną- papużki mogą wywołać jakąś ciężka infekcję płucną u swych
    właścicieli.Swoją drogą to mi szkoda tych zaklatkowanych papużek.One tak ładnie wyglądają w naturze - takie latające kolory. A tym dodawaniem antybiotyków do wszelkich hodowli, to sami sobie kręcimy bicz na własną skórę-ryby hodowlane też są "pasione" antybiotykami.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Witaj Meriam, czyżbyś znała jedną z moich bratowych?Ona myła swej córce codziennie głowę aż do 3 roku życia i tym sposobem wyhodowała jej nadmierny łojotok, który dość grubą warstwą pokrywał małej główkę. Łyżeczki, smoczki, kubki, wszelką zastawę wyparzała też do 3 roku życia, do tego zawsze szczelnie zamykała okna, a dziecko ciurkiem chorowało na zapalenie oskrzeli.Gdy lekarka kazała, by mała spała koniecznie przy uchylonym oknie i w temp. ok 17 stopni, omal nie wyzwała lekarki od idiotek.Powstrzymało ja jedynie to,że była to bardzo znana
    w pediatrii postać.
    No cóż, życie czasem bywa dziwne.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Z bakteriami źle i bez bakterii źle, ale to zupełnie jak w życiu, jak jest wszystko dobrze to ma się od cholery przyjaciół a jak tylko coś słabo pójdzie to przyjaciele zmieniają się w krwiożercze pijawki i na koniec jeszcze przydepczą. Cóż życie... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Czarny, życie nigdy nie jest romansem, własna rodzina ci może dokopać, a co dopiero bakterie, z którymi nie jesteś wszak spokrewniony:)))))Ze dwa lata temu 2-letni bachor sąsiadki wpakował mojemu psu swą łapę w pysk i pies go w tę łapę leciutko drasnął. Poleciało kilka kropelek krwi i głupia mamuśka dziecka, w ramach dezynfekcji, oblizała dziecku to skaleczenie. Za 3 dni rączka dziecka spuchła a babsztyl miał do mnie pretensje, więc poszłam z nią do mego weterynarza, by jej wytłumaczył,że to nie wścieklizna. I on ją "obsobaczył", bo to ona zainfekowała dziecku rękę; oblizując ją wprowadziła do skóry dziecka swoje chorobotwórcze dla dziecka bakterie, które miała w jamie ustnej.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń