niedziela, 10 lutego 2013

Nudne życie, cz.II

Łatwo powiedzieć mam dość tego kraju - chce wyjechać i już -  ale z realizacją takich zachcianek
nie było łatwo.Po pierwsze był problem dokąd  wyjechać - powojenna Europa z trudem dzwigała
się ze zniszczeń wojennych. A do Ameryki, która wszystkim jawiła się  niczym  El Dorado, wcale
nie było łatwo.
Na razie trzeba było zapewnić rodzinie byt,a mama Tosi nie pracowała, ponieważ jej mąż na to nie
pozwalał.
"Nie po to kobieta wychodzi za mąż, by pracować zawodowo. Kobieta ma się zajmować domem
i dziećmi. Chcę mieć tę świadomość, że  gdy jestem w pracy dzieci są dopilnowane, zadbane,
 a gdy wracam do domu to czeka na mnie  ugotowany, gorący obiad".
Takie  expose tata Tosi wygłaszał za każdym razem, gdy jej mama mówiła, że powinna pójść do
jakiejś pracy, bo dzieci już przecież spore i nie wymagają ciągłej opieki, a pieniędzy ciągle wszak
brakuje.
Z uwagi na córki  przeprowadzili się do Warszawy i zamieszkali we wspólnym domu z dziadkami
Tosi.  Był to naprawdę niewielki domek, drewniak bez podstawowych wygód. Nie było bieżącej
wody, kanalizacji i bardzo długo nie było też elektryczności.
Tosia dobrze zapamiętała odrabianie lekcji przy lampie naftowej,  niemiły zapach lampy karbidowej,
noszenie wody ze studni, kąpiele w balii, palenie w piecach, przynoszenie węgla  z komórki, gotowanie
na kuchni węglowej.
Zimą dziewczynki spały w jednym pokoju z rodzicami, bo łatwiej było ogrzać jeden pokój niż dwa.
Babcia zimą spała w kuchni , by zaoszczędzić węgla.
Gdy nadchodziły ciepłe dni babcia wracała do swojej części domu, a dziewczynki spały w oddzielnym pokoju.
Pewną wiosną, mniej więcej 3 lata po zakończeniu wojny, do taty Tosi przyszedł list z PCK.
Poszukiwała go siostra jego pierwszej żony, która w czasie okupacji została wywieziona na roboty do
Niemiec. Poznała tam mężczyznę za którego wyszła za mąż i razem zamieszkali w Belgii.
Prosiła, by przysłać do nich Helę, starszą siostrę Tosi, a oni się nią zaopiekują, będzie miała u nich
lepsze życie niż w powojennej Polsce.
Tata Tosi zobaczył nagle przysłowiowe światełko w tunelu. Postanowił, że jeżeli tylko Hela  zechce
to niech jedzie do ciotki do Belgii. A potem on  znajdzie sposób by dołączyć do niej z resztą rodziny.

Załatwiania było okropnie dużo i pewnie gdyby nie pomoc kogoś z PCK cała akcja spaliłaby
na panewce. Ciotka opłaciła podróż i niemal  po roku Hela wyruszyła w podróż.
Długo w Belgii nie była, bo ciotka z mężem planowali przeprowadzkę do Stanów - nowy wujek
miał tam kuzyna, który go zaprosił do siebie i zapewnił mu pracę.

Każdy list od Heli był czytany po 100 razy, każdy jego akapit omawiamy po wielekroć i po
każdym liście tata zapewniał żonę i córkę, że jeszcze trochę, a dołączą do Heli.
Tymczasem mama Tosi, pomimo żywych protestów swego męża poszła do pracy . W domku
wreszcie zainstalowano elektryczność, a w końcu tata Tosi otrzymał służbowe mieszkanie.
Nie było duże, dwa pokoje z kuchnią , ale miało podstawowe wygody, tzn. kanalizację, gaz
i elektryczność. Nie było wprawdzie  łazienki, ale była przynajmniej toaleta.
c.d.n.


6 komentarzy:

  1. Takie czasy po wojnie były...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że powoli Tosi poprawią się warunki życia...niestety po wojnie wszyscy tak mieli...bez centralnego ogrzewania, toaleta na korytarzu i tylko zimna woda:))) Pamiętam takie mieszkanie w kamienicy w Szczecinie...w latach 50-tych. Czekam na c.d. Pozdrówka i buziaki ślę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Często w obecnych czasach ludzie nie zdają sobie sprawy, jak wielki skok cywilizacyjno-techniczny dokonał się od czasów wojny.
    Dziś mieszkanie bez elektryczności, kanalizacji a tym samym bieżącej ciepłej wody, łazienki i ogrzewania to już coraz rzadszy przypadek, a ja jeszcze się w takim mieszkaniu i w takim powojennym domu wychowałam do połowy podstawówki.
    I dziś nadal wiem o domach bez takich wygód.
    Chwilami chciałabym, żeby mnie utrzymywał jakiś mąż, ale jak sobie wyobrażę, że zarabia za mało, a ja siedzę i nie mogę iść do pracy, to mi się słabo robi :)
    Dobrze, że żaden nie próbował mnie powstrzymać!
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech...wojna ! Pokrzyzowala wiele planow, przekreslila wiele ludzkich zyc...
    Cudownie sie czyta...
    Serdecznosci sle wiele !

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko ma jak zawsze dwie strony. Koszmar wojny niszczy rodziny i wprowadza zupełnie inne spojrzenie na podstawowe wartości. Potem jednak, gdy gruzy są już przeszłością budujemy, ulepszamy aby znowu....to wszystko zniszczyć. Czemu tak wielu ludzi jest po prostu głupich?!!!

    OdpowiedzUsuń