czwartek, 12 lutego 2015

Dom Dusz - cz.VII

Inka słuchała uważnie tego, co mówił Rafał. No a te hologramy, ta cała ukryta elektronika?
Skąd to wszystko?- spytała.
Nie wiem  i nie muszę wiedzieć - odpowiedział  Rafał. Ale w czasach, gdy ludzie na Ziemi
tkwili w epoce kamienia łupanego, w Kosmosie istniały wysoce rozwinięte cywilizacje i
teraz zapewne mają technikę i technologię jeszcze bardziej rozwiniętą  niż na Ziemi.
Tu wszystkim steruje elektronika, nasze kombinezony też są nią naszpikowane. Ona
umożliwia komunikację miedzy nami, dzięki niej widzimy, słyszymy, czujemy kombinezon
tak jak ziemskie ciało. Z pomocą elektroniki zanikną wspomnienia tego wszystkiego co
tu przeżyliśmy,  zostanie tylko świadomość tego, co wybraliśmy wracając  znów na Ziemię.
Rafał, a może Twoje uczucie do mnie to też było tylko wytworem elektroniki?-spytała Inka.
Nie, absolutnie nie - ostro zaprotestował Rafał. Mówiłem  ci -dusze mogą mieć uczucia i
nie jest to jakiś wyjątek. Wyjątkiem jest raczej to, że za każdym powrotem na Ziemię
szukałem ciebie i dobrze zdawałem sobie sprawę, że żadna  ze spotkanych kobiet nie jest tobą.
Tak naprawdę szukanie na Ziemi kobiety którą się tu spotkało i pokochało jest jak szukanie
przez niewidomego igły w stogu siana.
Nie  sądzisz chyba, że szukałem na Ziemi dziewczyny w białym kombinezonie i z blond
lokami.
Ale  wiedziałem, że gdy cię spotkam rozpoznam cię bezbłędnie - tu wiedziałem tylko że już
jesteś, a rozpoznałem cię z daleka. Popatrz na inne kobiety - każda ma blond loki i biały
kombinezon.
No ale przecież ktoś do mnie machał, z tej grupki gdy szliśmy.  Kto to był, może ktoś
z rodziny? Rafał pokręcił przecząco głową - to była grupa nowych. Zawsze  stają
na początku w  grupce, nie  wiedzą po prostu co mają robić.
Ktoś, kto tu kogoś rozpoznaje podchodzi i dopytuje się, czy jesteś  duszą tej osoby, o
której  on  myśli. I ty też, gdybyś kogoś znajomego wyczuła  zrobiłabyś tak samo.
Masz jeszcze jakieś pytania? Bo jeśli nie, to chodzmy posiedzieć w jakimś ładnym miejscu,
które  sami wyczarujemy.
Inka zgodziła się, ale miała jeszcze jedno pytanie- dlaczego skakał do morza z  tych skał-
przecież to było bardzo  niebezpieczne. Oczywiście, że było to głupie - zgodził się Rafał-
ale byłem uzależniony od adrenaliny.
No i tym sposobem znów tu wróciłem i to całkiem nie  tak dawno.
Rafał, ale ja nie chcę oglądać jak  skaczesz, to było dla mnie okropne  przeżycie.
No jasne, nie musimy tego oglądać- zgodził się Rafał - obejrzymy to, co ty wybierzesz.
Możemy zresztą wybrać coś z ogólnego katalogu i obejrzeć coś, czego jeszcze żadne
z nas nie widziało. Morze już było, więc może  zrobimy wycieczkę w Alpy? Wolisz
góry zimą czy latem?
Chyba latem, zadecydowała Inka. Poszli do swych chatek, wybrali jeden z programów,
rozsunęli jedną ze ścian a sami rozsiedli się wygodnie na leżance.
I nagle znalezli się w Austrii. Jechali  wycieczkowym autokarem, z którego okien
oglądali podalpejski krajobraz. W miarę pokonywania drogi rosła wysokość mijanych
wzgórz porośniętych  iglastymi lasami. W pewnej chwili zobaczyli, jak z jednego z nich
startuje paralotniarz. Mam nadzieję, że to nie jesteś ty - cicho powiedziała Inka.
Nie, nie ja - nigdy nie latałem na lotni, uspokoił ją Rafał. Autokar wjeżdżał w głąb gór,
pokonywał coraz bardziej strome serpentyny. Dookoła nich piętrzyły się skalne ściany.
W pewnej chwili autokar zatrzymał się na górskim parkingu. Dalej drogę pokonywano
kolejką linową.
Gdy jechali w górę, Inka poczuła strach - odległości między podporami były bardzo duże
a  gondola kolejki zawieszona na linie jakoś nie dawała  dużego poczucia bezpieczeństwa.
I chociaż była to tylko wirtualna wycieczka, Inka cały czas odczuwała lęk.
Na szczycie było mikroskopijne schronisko -  było tak mało miejsca, że  platformy
widokowe były zbudowane na stalowych podporach i miały ażurową podłogę z metalowej
gęstej kratownicy, dookoła były oczywiście barierki.
Każde spojrzenie w dół, w przepaść, która rozwierała się pod kratownicą powodowało
u Inki dreszcz. I była bardzo wdzięczna Rafałowi, gdy wziął ją za rękę. W trzech
miejscach były jeszcze dodatkowe balkoniki  wiszące nad przepaścią i Inka, choć nie
marzyła o tym, by i z nich obejrzeć krajobraz, musiała wirtualnie na nie wejść. I było
to naprawdę wielkie przeżycie, znacznie mocniejsze niż jazda kolejką w obie strony.
Powrót był nieco inną drogą i znów podziwiali piękno i majestat Alp. Inka była
zachwycona ale i zmęczona  co ją zdziwiło - tak naprawdę calutki czas siedziała na
własnej leżance.
Ja to chyba jestem tchórz - ta wizyta na platformie widokowej i jazda kolejką linową
były dla mnie straszne- cały czas umierałam ze strachu. Rafał, czy dusza może
umrzeć ze strachu? I zupełnie nie rozumiem jak można uzależnić się od adrenaliny.
Na Ziemi bardzo starannie unikałam sytuacji niebezpiecznych chociaż bardzo lubiłam
szybko jezdzić samochodem.  Nie wpadałam w kontrolowane poślizgi i nigdy nie
jezdziłam w  rajdach. Ale miałam jedno marzenie- lot balonem nad Serengeti.  A to
było mocno nierealne marzenie i nigdy się nie spełniło, zwłaszcza, że nic nie robiłam
w tym kierunku by się ono spełniło. Rafał, a ty miałeś niespełnione marzenie?
Rafał chwilę milczał, a potem powiedział - tak, miałem- spotkać wreszcie ciebie.
I to marzenie pozostało niespełnione, chociaż naprawdę bardzo się starałem cię znalezć.
Rafał, przestań, stajesz się monotematyczny. I wcale nie jest pewne, czy czułbyś się
ze mną na Ziemi szczęśliwy. Miałam paskudny charakter, byłam złośliwa i despotyczna.
Wiesz, a może to jest tak, że każde nasze wielkie marzenie nie może być spełnione?
Może to taka strategia, by chęć spełnienia takiego marzenia powodowała chęć powrotu
na Ziemię?
Nie sadzę- odparł Rafał. Nastepnym razem poszukamy w katalogu lotu balonem nad
Serengeti. I wiesz- nie zsuwajmy tej  ściany miedzy naszymi domkami, dobrze?
Tu nie ma zakazu wspólnego mieszkania. Z czasem coraz więcej dusz zaczyna razem
przebywać i to bez względu na płeć.Zgadzasz się?  Tak, może być, przekonasz się
wtedy jaka jestem paskuda - odparła Inka.
Ja teraz muszę iść na wykład, ty masz czas wolny. Możesz sobie coś obejrzeć lub
poczytać, albo zwyczajnie poleżeć i odpocząć po tej wycieczce w  Alpy.
Rafał wprowadził jakieś ustawienia na swoim komputerze i wyszedł.
Inka położyła się na leżance i zaczęła rozmyślać o Rafale.
Był dla niej swego rodzaju zagadką - w swym dość długim życiu nigdy nie spotkała
takiego mężczyzny. Zaczęła się zastanawiać jak wyglądał w swym ziemskim
wcieleniu. Niespotykana trwałość uczuć. U większości trwałość uczuć wynikała
głównie z notorycznego braku okazji.Czy był wysokim brunetem czy może niewysokim,
pulchnym blondynkiem?
Ten skaczący ze skały z pewnością był niezle zbudowany, wysoki, ale jego twarz
nie była widoczna.Lubiła ładnych ludzi - potrafiła  zupełnie bez cienia zazdrości
docenić również urodę kobiet. Zawsze tłumaczyła mężowi, że traktuje te  wszystkie ładne
twarze jak galerię portretów.
c.d.n.



















7 komentarzy:

  1. Bohaterowie tego domu są bardzo zajęci rzeczami ziemskimi, skąd mają tyle energii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież dusza jest właśnie energią.

      Usuń
  2. Totalnie przyziemny obraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałaś tak, jak pewna moja znajoma, której się wydawało, że gdy zamieni
      Polskę na Australię to wszystko od A do Z będzie zupełnie inne niż w Polsce.
      Myślę, że każdy z nas nosi inny obraz nie tylko tego co jest "potem" ale i tego co jest dziś poza codziennością.

      Usuń
  3. Myślę, że po takiej rewelacyjnej wycieczce w Alpy .... to musi cię coś wydarzyć.
    Ciekawe jak to napiszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc o tej platformie widokowej zastanawiałam się, czy rozpoznasz to miejsce, bo to wcale nie jest opis szczytu w Alpach. Ale takie miejsce osobiście odwiedziłam.
      No ale pędzę dalej do pisania.

      Usuń
  4. Platformę od razu rozpoznałam ze stokrotkowej relacji, bo wtedy też zrobiła na mnie wielkie wrażenie ( okropnie się boję wysokości i stromych ścian!)

    OdpowiedzUsuń