poniedziałek, 29 czerwca 2015

Horyzont zdarzeń - V

Wszystkie trzy kobiety wpatrywały się bez słowa w fotokopie. Wreszcie Weronika nie
wytrzymała i zapytała- czy zauważyłyście, że tu jest napisane rodowe nazwisko waszego
taty?
No przecież widzę , ale nic z tego nie rozumiem- wysapała ciocia Nusia.
Pierwsze słyszę, by ktoś u nas był "herbowy" - zawtórowała jej  babcia Marysia.
Z "herbowych" to była rodzina mego męża. I strasznie byli z  tego dumni, chociaż ich
majątek dawno gdzieś przepadł. W saloniku moich teściów, nad kominkiem wisiał jakiś
herb.
Ojej, -pisnęła ze śmiechem Weronika- u nas nie ma kominka, nie ma  nawet jego imitacji,
więc nie będzie gdzie  herbu powiesić.
Rozejrzała się po pokoju z dezaprobatą - ostatecznie można by zawiesić na tym "hucule",
który wisi nad kredensem- orzekła.
Nad kredensem rzeczywiście wisiał huculski kilim, który babcia przywiozła jeszcze ze
Lwowa, a który zerwała ze ściany gdy po powstaniu wyrzucali ich z  Warszawy.
Służył wiernie jako ciepły pled jeszcze jakiś czas po wojnie, by wreszcie ponownie
zawisnąć nad kredensem. Był wyjątkowo dobrego gatunku, kupiony tuż przed
przeprowadzką do Warszawy, a więc przed 1930 rokiem. Teraz był początek lat
sześćdziesiątych, a on wyglądał jak nowy.
Mami, pokaż co tam jeszcze jest w tym pudełku - poprosiła Weronika swą babcię.
Babcia Marysia wyjęła cała zawartość pudełka na stół i zaczęła przeglądać papiery.
Są jakieś listy pisane po niemiecku, ale mój niemiecki już kiepski, poza tym one są
pisane gotykiem. Adresatem był z całą pewnością Wituś (dziadek Weroniki) , a na kilku
jest podpis "twój oddany przyjaciel" - relacjonowała  babcia.
Ale ja nic o jego przyjaciołach, którzy by do niego pisali już po wojnie, nie wiem.
Tu wcale nie ma dat, nie wiem skąd te listy i od kogo.
Nigdy ich wśród przychodzącej poczty nie  widziałam, a niemal wszystkie listy które
przychodziły z zagranicy były zapewne otwierane i sprawdzane, bo zawsze były
przepakowane lub miały mocno podklejane  koperty i pieczęć, że list dotarł do Polski
uszkodzony i trzeba je było kwitować jak polecone -babcia był naprawdę nimi mocno
zaskoczona.
Mami, zobacz - to pismo w listach i te napisy pod i nad herbami są pisane przez kogoś
innego- zauważyła Weronika.
Między listami był też szkic powiązań rodzinnych babci Marysi i kartka z tekstem
słowackim, informująca, że nazwisko babcinej rodziny można też spotkać w Libercu.
Nazwisko to nosił jeden z księży i jeden z masarzy. Była też fotokopia grobu tegoż
księdza.
Babcia Marysia i ciocia Nusia siedziały cicho wielce zadziwione.
Czuję się tak jak Weronika, gdy będąc dzieckiem nie mogła pojąć, że niemal każdy z
naszej rodziny urodził się w  innym mieście, a jesteśmy rodziną - powiedziała babcia.
Babcia starannie poukładała  wszystkie papiery i włożyła do pudełka.
No to ciekawe co jeszcze za niespodzianki nas czekają - mruknęła ciocia Nusia.
W drugim pudełku były mniej interesujące Weronikę papiery, toteż  czym prędzej
podsunęła babci pudełko z fotografiami.
Zobacz Marysiu, jak pięknie się wtedy ubierały kobiety - ciocia Nusia wpadła
w zachwyt.
A kto jest ?- dopytywała się Weronika.
Jedna z naszych ciotek, siostra twojej prababki. Szkoda, że to zdjęcie jest tak bardzo
zniszczone, narzekała ciocia Nusia. To była piękna kobieta.
Przecież te zdjęcia przeżyły pożogę wojenną, cud , że aż tyle ich ocalało. Wituś zbierał
je z podłogi po całym mieszkaniu, sporo było mocno nadpalonych. Widać kiepsko się
paliły i dlatego ocalały a nie skończyły jako rozpałka do ognia- wyjaśniła babcia.
A to jest ciocia Stasia, dla mnie ona jest bardzo, bardzo ładna -Weronika podsunęła
kolejne zdjęcie.
O, tak, była naprawdę ładna, nawet w naturze znacznie  ładniejsza. Nie widywałam jej
często,ale bardzo ją lubiłam - babcia z uśmiechem wpatrywała się w fotografię.
A to kto?- zapytała Weronika.


No jak to kto? nie poznajesz ? Na tym pierwszym to ja z twoją ciocią, a to drugie
było robione 10 lub dwanaście lat pózniej - babcia była rozczarowana, że Weronika
jej nie rozpoznała.
Ojej, nie gniewaj się, ale na obu wyglądałaś nieszczególnie. Na tym z Hanią  to
miałaś jakieś idiotyczne loczki a na tym drugim też dziwnie byłaś uczesana.
No to teraz wiesz, po kim jesteś brzydka - podsumowała babcia.
                                                                             c.d.n.

6 komentarzy:

  1. Nadrobiłam zaległości. Czekam na ciąg dalszy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. c.d rodzi się w bólach mego ledzwiowego odcinka kręgosłupa.

      Usuń
  2. Bardzo mnie ciekawi ta historia rodowa,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to w końcu bardzo zwyczajne życiorysy- dla nas może tylko nieco dziwne, bo pokolenie urodzone w ostatnich dwudziestu latach XIX wieku przeżyło dwie wojny, które w sumie wywróciły do góry nogami ówczesne obyczaje.
      Miłego,;)

      Usuń
  3. Inne fryzury, inny ubiory bardzo ciekawe są takie wspomnienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, tak się cieszę, że jesteś!

      Usuń