niedziela, 24 maja 2009

Z tego nikt się nie wyleczy

Autyzm - choroba nie zakazna, nie powoduje masowych epidemii, nikt
z jej powodu nie umiera, ale jest chorobą nieuleczalną.
Pierwszym lekarzem, który zdefiniował tę chorobę był szwajcarski le-
karz psychiatra, działający na początku XX wieku, Eugen Bleuler. To jemu
nauka zawdziędza nie tylko sam termin, ale i wiedzę na temat symptomów
choroby i jej przebiegu.
Bleuler traktował autyzm jako objaw "niektórych chorób psychicznych".
W latach 40. XX wieku badania nad autyzmem, niezależnie od siebie
prowadziło dwóch lekarzy-amerykański psychiatra Leo Kanner i austriacki
lekarz Hans Asperger. Nic dziwnego, że nie wymieniali się między sobą
badaniami , bo w Europie szalała II wojna światowa.
Dzieci badane przez Leo Kannera miały część objawów dość typowych dla
schizofrenii, takich jak : niechęć do kontaktu ze światem zewnętrznym
brak emocji, brak zainteresowania ludzmi z otoczenia oraz objawy niety-
powe - dzieci miały trudności z nauczeniem się mowy. W wieku 2,5 - 3 lat
dzieci te nie tylko nie wypowiadały słów złożonych z więcej niż jednej sy-
laby, nie reagowały również na to, co mówili do nich dorośli, choć za równo
aparat mowy jak i słuch miały w pełni sprawny. Ale w schizofrenii nie wys-
tępuje nie możność nauczenia się mowy, ani choroba ta nie występuje u
dzieci poniżej 3 roku życia.Kanner nazwał te objawy "syndrom wczesnego
dziecięcego autyzmu".
Mali pacjenci lekarza austriackiego, Hansa Aspergera byli na pierwszy rzut
oka podobni do pacjentów Kannera-byli obojętni, odcięci od świata, niechęt-
ni do komunikacji z otoczeniem, pozbawieni reakcji emocjonalnych, natręt-
nie powtarzający jedną czynność. Ale podopieczni Aspergera nie mieli
problemów z nauczeniem się mowy, ich rozwój intelektualny w pełni odpo-
wiadał ich wiekowi, wiele dzieci wykazywało niezwykłe uzdolnienia w ma-
tematyce, grze w szachy, konstruowaniu mechanizmów. Z wiekiem ich
zachowanie ulegało czasami złagodzeniu, mogli nawet nawiązać względnie
dobre relacje z otoczeniem. Asperger objawy te nazwał "autystyczną
psychopatią", dziś objawy te nazywamy zespołem Aspergera.
Pod koniec lat 90. naukowcy z uniwersytetu w San Diego zwrócili uwagę,
że za te funkcje, których zaburzenia odnotowuje się u osób z autyzmem,
odpowiedzialne są neurony lustrzane, a więc uszkodzenie tej sieci
neuronów jest odpowiedzialne za autyzm. Zaczęto poszukiwać czynników
powodujących uszkodzenia sieci neuronów. W wyniku tych badań lista
genów odpowiedzialnych za tę chorobę ciągle się wydłuża. Jednocześnie
zakłada się, że jedną z przyczyn choroby może być zanieczyszczenie
środowiska, ponieważ ilość dzieci autystycznych wzrasta w krajach
wysoko uprzemysłowionych.
Na szczęście zespół Kennera występuje dość rzadko - od 2 do 4 przypad-
ków na dziesięć tysięcy dzieci, a trzy czwarte chorych na ten syndrom
to chłopcy.
Niestety dzieci z zespołem Kannera na zawsze pozostaną poza nurtem
życia ponieważ nie są w stanie rozwinąć się intelektualnie. Do końca
życia będą wymagały stałej opieki, bo mimo dorosłego wieku nie są
w stanie prowadzić samodzielnego życia, a często nie są zdolni do samo-
obsługi w elementarnym zakresie.
Dostałam list od rodziny z Kanady, że moja mała, ośmioletnia kuzyneczka
chorująca na autyzm, robi wyrazne postępy. Umie się już przywitać
grzecznie ze wszystkimi członkami rodziny, pozwala się nawet przytulić,
ostatnio powiedziała dziadkowi, że go kocha i zrobiła dla niego laurkę.
Mała jest cały czas pod opieką psychoterapeuty, właściwie od rana do
wieczora. Oczywiście jest to opieka odpłatna, nie objęta żadnym ubezpie-
czeniem. Czy mała Klaudyna zrobi większe postępy -trudno przewidzieć.
Ale my cieszymy się i z tego co już jest.
anabell

piątek, 22 maja 2009

" a kiedy powiem sobie dość...."

Poprzednio pisałam o niektórych tajemnicach naszego mózgu, dziś temat
niejako pokrewny - co sprawia, że nagle, decydujemy się porzucić nasze
dotychczasowe życie i wybieramy zupełną samotność.
Pustelnicy wcale nie odeszli wraz z średniowieczem. Nawet dziś, w XXI
wieku ludzie nadal wybierają życie w samotności i izolacji, zwracając na
siebie uwagę świata.
Na całym świecie żyją, porozrzucani po różnych zakątkach świata, ludzie,
którym do życia wystarcza tylko kawałek chleba i bliskość Boga. Dlaczego
porzucają zdobycze cywilizacji i towarzystwo innych ludzi? Czy dzieje się
tak z różnych powodów, czy może jest jeden powód, wspólny dla wszyst-
kich?
Niewątpliwie życie w społeczeństwie powoduje wiele napięć. Zmusza nas
do ciągłego kompromisu, rezygnacji z jakiejś części siebie, z życia spokoj-
nego, nieuwikłanego w gry i niezdominowanego przez rywalizację. I nic
właściwie dziwnego, że coraz większym poklaskiem cieszy się idea
prostego życia.
Dlatego niektórzy rezygnują z karier w wielkich korporacjach i wybierają
pracę np. na stacjach benzynowych. Wielu Polaków porzuca miejskie
życie i przenosi się w Bieszczady.
Ale aby nabrać dystansu do cywilizacji, nie trzeba podejmowac aż tak
drastycznych kroków. Firma Spiritour oferuje "wakacje eremity" na
marokańskich wydmach, a Ictus Voyages proponuje samotny pobyt na
pustyni Synaj.
W Polsce coraz więcej ludzi, w ramach wypoczynku, jezdzi do zakonu
benedyktynów na rekolekcje lub medytacje w odosobnieniu.
Bo "samotność to droga, która daje możliwość syntezy swojej przeszłości
i różnych doświadczeń" - tak tłumaczy te zachowania socjolog Isacco
Turina z uniwersytetu w Bolonii.
W Japonii żyje dziś około kilkuset tysięcy pustelników. Za pustelnie służą
im ich własne pokoje, w których zamykają się na okres od 2 - 7 l at. Są
to najczęściej nastolatkowie lub młodzi mężczyzni, gdyż to nad nimi
ciąży najwięcej społecznych presji. Czując swą niemoc by wypełnić wy-
magania społeczne i jednocześnie uniknąć z tego powodu porażki oraz
wstydu - stają się hikkimori , czyli "odchodzący do pustelni". W Japonii
coraz częściej słychać głosy, że ze zjawiskiem tym należy walczyć.
Łączność ze światem owi japońscy pustelnicy utrzymują za pomocą
internetu i telewizji.
Niemiecki rzezbiarz Manfred Gnadinger w 1962 roku przybył do małej
wioski Camelle w hiszpańskiej Galicji. Po kilku latach przyjął imię Man
i wybudował sobie chatkę na plaży-bez prądu, bez ciepłej wody, a jadł
tylko to, co wyhodował we własnym ogródku. Tworzył rzezby z kamienia,
drewna, kości i wszystkiego, co wyrzuciło morze. Wokół domu stworzył
Muzeum Niemca, z którego czerpał swój jedyny dochód- wstęp 1 €.
W 2002 roku, 17 listopada ropa wyciekająca z uszkodzonego tankowca
Prestige zniszczyła wybrzeże i cały dobytek Mana. Miesiąc pózniej
znaleziono go martwego.Mieszkańcy Camelli mówili, że umarł ze smutku.
W Beszowej koło Pacanowa, od 1997 roku, żyje w pustelni, bez jakich-
kolwiek wygód, brat Paweł, były zakonnik.
Amerykanin Christopher McCandless zamieszkał w opuszczonym samo-
chodzie na Alasce. Niestety zmarł w wieku 24 lat. Powstała o nim książka
oraz film.
Hugh Sawyer, pracujący na co dzień w domu aukcyjnym Sitheby's, w roku
2005 postanowił zamieszkać w lesie niedaleko Oxfordu, a swój dobytek
zredukować do pojemności plecaka. Na swoim blogu napisał: "Chcę, żeby
ludzie zastanowili się nad tym, jak dużo mają rzeczy niepotrzebnych.
Chcę udowodnić, że można przeżyć bez wielu z nich. To bardzo wyzwala-
jące doświadczenie. Nosząc przy sobie wszystko co mam, zrozumiałem,
że mam bardzo dużo".
Wszystkim zainteresowanym tematem polecam dwie książki:
1."Współcześni pustelnicy" -Maria Anna Leenen, wyd. Salwator 2009
2."Wszystko za życie" - Jon Krakauer, wyd.Proszyński i S-ka.
Dotychczas wydawało mi się ,że coś ze mną "nie tak" bo lubię przebywać
sama dumając nad tym co mnie dotąd spotkało, czego jeszcze oczekuję.
Nie lubię znajdować się w tłumie, nie podobają mi się stosunki panujące
obecnie w miejscach pracy, ten wyścig szczurów.
Po przeczytaniu "Współczesnych pustelników" utwierdziłam się w mnie-
maniu, że mam niezle działający system autoochrony przed atakującą
mnie współczesnością.
anabell

Koniecznie przeczytajcie!!!

Koniecznie przeczytajcie tekst, napisany przez naszą
blogową koleżankę alEllę
www.alella.blog.onet

Tekst ważny i pomocny i może nawet nam pomóc
w trudnej sytuacji.

anabell

środa, 20 maja 2009

Kto rządzi naszym mózgiem?

Od wielu lat naukowcy starają się jak nalepiej poznać nasz mózg i jego
działanie. Nie jest to zadanie ani łatwe ani szybkie. Badania trwają i co
jakiś czas naukowcy odkrywaja coś nowego. Najczęściej badania prowa-
dzone są na małpach. W 1992 r, w Parmie , grupa włoskich naukowców
badała grupę makaków chcąc dowiedzieć się, w jaki sposób mózg kieruje
zachowaniami motorycznymi. Badali obszar premotoryczny, w którym
rejestruje się wzmożoną aktywność, gdy małpy wykonują jakieś gesty
celowe, np. sięgają po orzech. I wtedy okazało się, że neurony premoto-
ryczne są pobudzone nie tylko wtedy, gdy małpa sama sięga po orzech,
ale także wtedy, gdy widzi, że inna małpa to robi. Charakterystyczne było
to, że neurony premotoryczne były pobudzone tylko wtedy, gdy makak-
obserwator widział gesty celowane, czyli angażujące jakiś przedmiot, a
nie np. spacer lub machanie pustą łapą. Neurony te otrzymały nazwę
lustrzanych. Powstało wówczas pytanie, czy my również powielamy
zachowania innych. Odpowiedz na to pytanie otrzymano badając ludzki
mózg za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego(IMRI) oraz
elektroencefalografu (EEG). Tak samo jak u makaków, obszary te u
ludzi są aktywowane zarówno przez wykonywanie czynności, jak i
obserwowanie innej osoby wykonującej tę czynność. Owe neurony
lustrzane pozwalają nam na imitowanie zachowań innych osób. To co
widzimy, jest zamieniane na impulsy nerwowe, przetwarzane w tylnej
części bruzdy skroniowej górnej. Stamtąd informacja trafia do neuronów
lustrzanych w płaciku ciemieniowym dolnym, zajmującym się analizą
obserwowanych ruchów, a następnie do tylnej części zakrętu czołowego
dolnego, gdzie określany jest cel działania. Ufff, trochę to skomplikowane,
ale dzięki tym dwóm aparatom wszystko można zobaczyć.
Neurony lustrzane odpowiedzialne są też za to, że często mimowolnie
naśladujemy cudze zachowanie. To tendencja wrodzona. Gdy inni szep-
czą , my też ściszamy głos, gdy jesteśmy w towarzystwie starszych osób,
chodzimy wolniej, gdy przebywamy w towarzystwie osoby mówiącej
specyficznym akcentem, bezwiednie zaczynamy go kopiować. Niekiedy
wystarczy o jakiejś czynności przeczytać by ją powielać. Okazuje się,
że widzieć jest równoznaczne z poczuć. Widzimy na filmie jak ktoś
spada ze schodów i dzięki neuronom lustrzanym dokładnie wiemy, co
czuje ten spadający człowiek. Ponadto neurony te są odpowiedzialne
za ludzką empatię.Wysyłają sygnały do układu limbicznego, obszarów
odpowiadających za konkretne emocje i pomagają dostroić się do uczuć
i zachowań innych ludzi po to byśmy wiedzieli co czują inni.
Neurony lustrzane reagują nawet na to, co widzimy w sieci. Dzięki nim
możemy z kimś podzielić jego radość, jeśli przedstawi w sieci filmik
pokazujący jego uczucie.
Za to co kupujemy w sklepie też (niestety) są odpowiedzialne nasze
neurony lustrzane. Z chwilą wejścia do sklepu nasz mózg zaczyna pod-
patrywać co wybierają inni wokół nas. A wtedy racjonalny umysł bierze
krótki urlop, do głosu dochodzą emocje, napędzane przez grupkę komórek
nerwowych, a my kupujemy kolejny gadżet, następny ciuch i tę samą
książkę, co miliony innych ludzi.
I nie łudzcie się, że w sklepie internetowym jest inaczej - zauważyliście
chyba,że gdy klikniecie na wybrany towar ukazuje się informacja wraz
z obrazkiem: ci co kupili tę właśnie rzecz, zakupili również..... i tu poka-
zane są kolejne artykuły.
I to właśnie neurony lustrzane odpowiedzialne są za : anoreksję nasto-
latek, szał gier komputerowych, sięgnięcie przez małolata po pierwszego
papierosa, szaleństwo macareny i lambady.
Ale ja zaczynam podejrzewać, że u mnie owe neurony lustrzane coś zle
pracują - odwiedziłam ostatnio kilka galerii handlowych i nic, zupełnie
nic nie kupiłam, mało tego - stwierdziłam, że nie ma na czym
oka zawiesić. Jestem naprawdę zaniepokojona.
anabell

wtorek, 19 maja 2009

Route 66

Route 66 -droga legenda -najsłynniejsza droga W Stanach Zjednoczonych,
zwana również "główną ulicą Ameryki" lub "Drogą Matką".
To pierwsza droga transkontynentalna, która od 1926 roku łączyła
Środkowy Zachód z wybrzeżem Pacyfiku. Miała 3940 km długości.
W dobie Wielkiego Kryzysu setki tysięcy farmerów, udręczonych niebywa-
łą suszą, wyruszyło tym szlakiem w poszukiwaniu lepszego życia.
Kilkanaście lat pózniej podążali nią zdemobilizowani żołnierze, powracający
do swych domów z frontów II wojny światowej.
W latach 50-tych stała się prawdziwą atrakcją turystyczną, przyciągając
turystów swymi licznymi motelami i różnorodnymi barami.
W 1985 roku została oficjalnie wykreślona z listy krajowych autostrad,
a ruch przejęły nowsze autostrady zbudowane już po II wojnie. Niektóre
jej odcinki zniknęły pochłonięte przez postępującą urbanizację.
Pomimo tego, ta trasa z Chicago do Los Angeles, pozostała mitem, kulto-
wym symbolem dla ludzi tęskniących za dawną Ameryką.
O tej właśnie drodze pisał John Steinbeck w swych "Gronach gniewu",
a współcześnie nakręcono o niej film dokumentalny, pokazujący jaka jest
teraz - razem z narratorami odwiedzamy wszystkie znaczące miejsca
leżące wdłuż drogi, zaglądamy do barów, poznajemy róznorodność kuchni.
Ostatni przystanek na Route 66 to Santa Monica Boulevard - to tutaj
kończyła się podróż szukających dla siebie nowego miejsca farmerów.
Spośród 200 tysięcy ludzi, którzy przemierzyli tę drogę w latach 1931 -
1939 szukając dla siebie nowego miejsca tylko 10% osiadło tu na stałe.
A dziś, 80 lat pózniej, gdy Ameryka znów jest w tarapatch, jak teraz
wygląda ów wymarzony Złoty Stan?
No cóż - bieda powróciła. Jeszcze przed kryzysem w Venice Beach było
73 tysiące bezdomnych, a miejsc noclegowych zaledwie 15 tysięcy. Od
30 lat nikt nie dbał o budowę mieszkań dla biednych, a od pazdziernika
zaczęło gwałtownie przybywać ludzi bezdomnych, którzy często tracili
mieszkania nie ze swojej winy- oni płacili należności za czynsz regu-
larnie, ale właściciel domu nie spłacał kredytu hipotecznego i bank
zabrał dom, lokatorzy zostali na bruku. W okolicach L.A. rzucają się
w oczy domy z zabitymi płytami wiórowymi oknami- to domy odebrane
przez banki, bo ich właściciele nie spłacali kredytu. Takich domów jest
tutaj 42 tys.Poziom bezrobocia zbliża się do 21%- w czasach Wielkiego
Kryzysu było 25%.
130 km od L.A. jest stutysięczne miasto Victorville. Jeszcze rok temu
było to drugie pod względem tempa rozwoju miasto w USA, a teraz
największy w Kaliforni diler Chryslera stanął na granicy bankructwa
i gdyby nie pomoc miasta (pożyczka 200 tys. $ na 5 lat) musiałby
całkiem zamknąć firmę.
Z Victorville, kierując się Route 66 na wschód poprzez pustynię Mojave
trafiamy do Ash Fork w Arizonie. Jest tu Dunbar Stone, dotychczas
wielki dostawca do wielu przedsiębiorstw budowlanych - dziś z 50
pracowników zostało 35, którzy sami zaproponowali obniżkę wynagro-
dzeń o 30%, a każdy z nich pełni teraz 2 lub 3 funkcje zamiast jednej.
Miasto Flagstaff oddalone godzinę drogi od Wielkiego Kanionu.
Magistrat planuje zwolnienie 50 osób z 900 pracowników, chcą wydać
ok.5 milionów $ z kasy miejskiej by pobudzić gospodarkę lokalną.
W Vega, 86 letnia typowa amerykańska mamuśka, która jeszcze 10 lat
wcześniej sama prowadziła ranczo o pow. 5,7 tys. hektarów opowiada:
"ludzie pokupowali domy, na które nie było ich stać. To nie wina rządu,
rząd nie powinien się mieszać w te sprawy.
Kryzysy są czymś normalnym, a czas życia biegnie cyklicznie.
Na początku lat 60-tych też był kryzys, z powodu suszy. I też wyszliśmy
z tego."
W Tulsie (stan Oklahoma) w US Shooting Academy biznes kwitnie. Broń
ręczna i karabiny-rozchodzą się niczym ciepłe bułeczki, a kursy strzela-
nia przepełnione. Zgłaszaja się ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli
broni. Wszyscy chcą nabyć broń, nim będzie wprowadzony zakaz jej
posiadania. Tu nikt nie wierzy w obietnice prezydenta Obamy.
Zapasy amunicji też warto zrobić.
Zakłady Chryslera w Fenton. W pazdzierniku 2008 roku fabryka przer-
wała produkcję. Zwolnieni pracownicy dostają po 13 tys.$ na szkolenie
zawodowe. Inni są na "bezrobociu technicznym" i podpisano z nimi
umowę gwarantującą im wypłacanie pensji takiej jak dotychczas, aż do
2011 roku.
W Saint Louis (stan Missouri) miasto zlikwidowalo lub skróciło wiele
tras linii autobusowych, ponieważ mieszkańcy nie zgodzili się na
podniesienie o 5% podatku VAT w celu sfinansowania połączeń autobu-
sowych. Rezultat- 362 tysiące osób pozbawionych możliwości korzys-
tania z autobusów.
Chicago- przedmieście Rolling Meadows. Tu o godzinie 11 zaczynaja się
targi pracy. Setki kobiet i mężczyzn, ubranych niemal odświętnie.
Stoją w budynku Maedows Club, ściskając w rękach CV. Większość
opuszcza budynek z niczym.
Historia kołem się toczy.....
anabell

sobota, 16 maja 2009

Nie tylko politykom pod rozwagę

Nie da się ukryć, że nasze społeczeństwo ma postawę roszczeniową -
a to wyższe wynagrodzenia, więcej dni wolnych od pracy, wcześniejsze
emerytury, wyższe zasiłki, zwłaszcza dla bezrobotnych. Nie będę się
dziś znęcać i tłumaczyć, dlaczego owe zachcianki nie mają szans reali-
zacji , w końcu do elit władzy nie należę, więc nie muszę.
Chcę dziś opowiedzieć o kłopotach państwa, które w pewnym momencie
przedobrzyło z wszelkiego rodzaju zasiłkami i jakie ma z tego powodu
dziś problemy. Tym krajem są Niemcy.
Kwota zasiłku dla bezrobotnych jest "ruchoma".Przysługuje on na 1 rok,
jego wysokośc to 80% ostatniej pensji, jeśli oczywiście pracowało się
conajmniej rok, przed utratą pracy.
Jeżeli w międzyczasie podejmie się pracę, nie wykorzystana część
czasookresu zasiłku przechodzi "na zaś". Gdy ten roczny
zasiłek jest już wykorzystany otrzymuje się 370€ miesięcznie oraz
różne dopłaty, uzależnione od sytuacji, w ktorej obywatel się znajduje.
Owa kwota 370€ wystarczy na miesięczne wyżywienie dla 2 osób.
Znam osoby, które na 2 osoby wydają na jedzenie 250€ i nie głodują.
Cały ten system zasiłków doprowadził do sytuacji, że tak naprawdę
wiele osób uważa , że nie opłaca się pracować. Nic dziwnego, że doszło
do takich sytuacji, że para 22-latków ma mieszkanie kupione na kredyt,
wyposażone również na kredyt, żyją z zasiłku i mają dwoje dzieci.
Oczywiście owego kredytu nie spłacają, bo nie mają z czego, ale nie
zostaną z dziećmi wyrzuceni na bruk. Władze niemieckie z przeraże-
niem dostrzegły, że mają już kolejne pokolenie bezrobotnych, jedno-
cześnie mają coraz mniej młodych ludzi z wykształceniem średnim i,
co za tym idzie wyższym. Problem ten nie dotyczy tylko i wyłącznie
osiedlonych tam imigrantów, dotyczy również rodowitych Niemców
i to w dużym procencie. Dzieci bezrobotnych notorycznie rodziców
nie mają zakodowane czegoś takiego jak etos pracy. Pojęcie obowiązku
jest im nieznane. Obowiązek szkolny kończy się w wieku 16 lat, ale
te dzieci notorycznie nie chodzą do szkoły, bo nawet nie ma kto ich
dopilnować rano i wyprawić do szkoły -przecież niepracujący rodzice
nie wstają wcześniej niż o godz. 10-tej. Dzieci bezrobotnych rodziców
wyrastają na bezrobotnych młodych ludzi, bo wiele z nich nie potrafi
czytać ani liczyć. A nawet w najprostszej pracy są to niezbędne umie-
jętności. Oczywiście co jakiś czas podejmowane są próby zdyscyplino-
wania rodziców w drodze zmniejszenia dopływu gotówki, ale efekty
są mizerne. Siedzący na bezrobotnym dorabia sobie "na czarno" i
ciężko jest ukrócić ten proceder, bo jest to korzystne i dla dorabiajcego
bezrobotnego i dla pracodowawcy, który nie jest w tym wypadku
zmuszony do ponoszenia wysokich kosztów ubezpieczenia pracownika.
Wymyślono nawet interwencyjny program dla zadłużonych bezrobot-
nych, który ma na celu zdopingowanie ich do podjęcia stałej pracy.
Warunkiem jest przepracowanie 6 lat, w czasie których zadłużeni
spłacają minimalne raty, po tych sześciu latach mogą zostać oddłużeni.
Nie myślcie,że na ulicy rozpoznacie biednego bezrobotnego żyjącego
z zasiłku - niczym się nie wyróżnia od innych przechodniów.Wyposa-
żenie jego mieszkania też nie odbiega od normy.Górą kredyty!
I teraz, gdy tak słucham jak to przeróżni działacze "pochylają się"
nad skandalicznie niskimi zasiłkami dla naszych bezrobotnych, widzę
w wyobrazni jak szybko mogłoby i u nas dojść do takiej sytuacji jak
u naszych zachodnich sąsiadów. Już teraz, gdy ponoć jest bezrobocie,
nie znajdziecie w wielu miastach chętnych do pracy na wielu stano-
wiskach, a nawet ciężko jest znalezć kogos do pomocy w domu lub
w ogrodzie.
Jestem za tym, aby słabszym, biedniejszym pomagać i robię to
w miarę swoich możliwości. Niestety wśród owych biednych ,rzekomo
potrzebujących jest cała masa notorycznych leni i cwaniaków.
Może warto pomyśleć nad tym, by u nas nie doprowadzić do takiej
sytuacji jaka jest w Niemczech oraz w Wielkiej Brytanii.
anabell

piątek, 15 maja 2009

Weekendowa astrologia

Uraczyłam Was niedawno smutną, prawdziwą historią, więc teraz, na
poprawienie nastroju, coś z przymrużeniem oka. A to wszystko wzięte
jest z rosyjskiego pisemka "Itogi" i dotyczy najważniejszego dla nas
wszystkich problemu - co nas czeka w związku z kryzysem. Tym razem
są to wypowiedzi znanych rosyjskich jasnowidzów. Skoro ekonomiści nie
potrafią dać nam odpowiedzi "co dalej", może prognozy jasnowidzów
coś nam rozjaśnią w głowach?
Mehdi Ebratimi-Wafa. Według niego, kryzys w Rosji zakończy się
już za 5 miesięcy, ale reszta świata będzie walczyć z kryzysem jeszcze
półtora roku. Największe straty poniosą USA, a w Europie Grecja i
Ukraina. W ciągu najbliższych 10 lat na świecie pozostanie najwyżej 10
walut, w Europie utrzyma sie euro, w Azji -pojawi się waluta assi.
Aleksiej Fad. Jego zdaniem w roku 2021 najsilniejszym państwem
będą Chiny, drugie miejsce zajmie Rosja, która przekształci się w kraj
"państwowego socjalizmu", a rubel będzie drugą, po chińskim juanie,
walutą świata. Jedność Europy rozleci się, na terytorium Grecji
powstanie kilka nowych państw, euro nie przetrwa jako wspólna waluta,
zostanie reaktywowana marka niemiecka, umocni się frank szwajcarski.
Wielka Brytania rozpadnie się na 3 państwa: Anglię, Szkocję i Irlandię
Północną. USA w 2018 roku dotknie kolejny, cięższy kryzys, a dolar
będzie obowiązywał tylko na terytorium Stanów. Bliski Wschód straci
znaczenie jako dostawca ropy, kraje bliskowschodnie zbiednieją, za to
Izrael będzie mógł rozszerzyć swoje terytoria. Wśród krajów muzuł-
mańskich rozkwitnie Maroko, które nawiąże bardzo bliskie kontakty
z Rosją. Indie staną sie "drugą Japonią", a ludność Indii i Chin ulegnie
zmniejszeniu na skutek klęsk żywiołowych w r.2018 i 2019. Japonia
poszerzy swe terytorium o nowe wyspy. (czyżby Kuryle?)
W Ameryce Południowej zapanuje...komunizm.Kilka państw połączy
się w jeden komunistyczny organizm. W Afryce, RPA rozpadnie się na
kilka państw. W skład Rosji wejdą Białoruś oraz wschodnia Ukraina
wraz z Krymem. Obecny lider polityczny w Rosji pozostanie u władzy
do 2021 roku, zastąpi go potem młody, ambitny polityk. Kraje
bałtyckie pogrążą się w wiecznotrwałym kryzysie bez wyjścia. Mołda-
wia zjednoczy się z Rumunią.
Aleksandr Agapit. Jest przekonany, że do roku 2040 kapitalizm
przestanie istnieć, ale socjalizmu też nikt nie będzie chciał budować.
Nowy ustrój będzie się nazywać "regionalnym neokomunizmem".
We wszystkich państwach zmieni się ustrój,będzie tendencja do samo-
izolacji, zaniknie handel zagraniczny. Na świecie powstanie dziewięć
wielkich sojuszy, m.in Rosja, Białoruś, Kazachstan,Uzbekistan i USA
zawiążą sojusz z Meksykiem, Kanadą i Gwatemalą. W Europie będzie
alians Niemiec z Francją, Włochami i Wielką Brytanią, w Azji - Chin
z Mongolią, Japonią i Filipinami.
No i cóż , jak Wam się te przepowiednie podobają? A czy zauważyliście,
że nie ma tam ani słóweczka o Polsce? Sama nie wiem, czy się z tego
powodu smucić czy radować?
Proponuję Wam weekendową zabawę : napiszcie, proszę która
z prognoz wydaje się Wam najtrafniejsza (jako całość) , lub które prze-
widywane wydarzenia za najprawdopodobniejsze.
Miłej zabawy ,
anabell