sobota, 16 maja 2009

Nie tylko politykom pod rozwagę

Nie da się ukryć, że nasze społeczeństwo ma postawę roszczeniową -
a to wyższe wynagrodzenia, więcej dni wolnych od pracy, wcześniejsze
emerytury, wyższe zasiłki, zwłaszcza dla bezrobotnych. Nie będę się
dziś znęcać i tłumaczyć, dlaczego owe zachcianki nie mają szans reali-
zacji , w końcu do elit władzy nie należę, więc nie muszę.
Chcę dziś opowiedzieć o kłopotach państwa, które w pewnym momencie
przedobrzyło z wszelkiego rodzaju zasiłkami i jakie ma z tego powodu
dziś problemy. Tym krajem są Niemcy.
Kwota zasiłku dla bezrobotnych jest "ruchoma".Przysługuje on na 1 rok,
jego wysokośc to 80% ostatniej pensji, jeśli oczywiście pracowało się
conajmniej rok, przed utratą pracy.
Jeżeli w międzyczasie podejmie się pracę, nie wykorzystana część
czasookresu zasiłku przechodzi "na zaś". Gdy ten roczny
zasiłek jest już wykorzystany otrzymuje się 370€ miesięcznie oraz
różne dopłaty, uzależnione od sytuacji, w ktorej obywatel się znajduje.
Owa kwota 370€ wystarczy na miesięczne wyżywienie dla 2 osób.
Znam osoby, które na 2 osoby wydają na jedzenie 250€ i nie głodują.
Cały ten system zasiłków doprowadził do sytuacji, że tak naprawdę
wiele osób uważa , że nie opłaca się pracować. Nic dziwnego, że doszło
do takich sytuacji, że para 22-latków ma mieszkanie kupione na kredyt,
wyposażone również na kredyt, żyją z zasiłku i mają dwoje dzieci.
Oczywiście owego kredytu nie spłacają, bo nie mają z czego, ale nie
zostaną z dziećmi wyrzuceni na bruk. Władze niemieckie z przeraże-
niem dostrzegły, że mają już kolejne pokolenie bezrobotnych, jedno-
cześnie mają coraz mniej młodych ludzi z wykształceniem średnim i,
co za tym idzie wyższym. Problem ten nie dotyczy tylko i wyłącznie
osiedlonych tam imigrantów, dotyczy również rodowitych Niemców
i to w dużym procencie. Dzieci bezrobotnych notorycznie rodziców
nie mają zakodowane czegoś takiego jak etos pracy. Pojęcie obowiązku
jest im nieznane. Obowiązek szkolny kończy się w wieku 16 lat, ale
te dzieci notorycznie nie chodzą do szkoły, bo nawet nie ma kto ich
dopilnować rano i wyprawić do szkoły -przecież niepracujący rodzice
nie wstają wcześniej niż o godz. 10-tej. Dzieci bezrobotnych rodziców
wyrastają na bezrobotnych młodych ludzi, bo wiele z nich nie potrafi
czytać ani liczyć. A nawet w najprostszej pracy są to niezbędne umie-
jętności. Oczywiście co jakiś czas podejmowane są próby zdyscyplino-
wania rodziców w drodze zmniejszenia dopływu gotówki, ale efekty
są mizerne. Siedzący na bezrobotnym dorabia sobie "na czarno" i
ciężko jest ukrócić ten proceder, bo jest to korzystne i dla dorabiajcego
bezrobotnego i dla pracodowawcy, który nie jest w tym wypadku
zmuszony do ponoszenia wysokich kosztów ubezpieczenia pracownika.
Wymyślono nawet interwencyjny program dla zadłużonych bezrobot-
nych, który ma na celu zdopingowanie ich do podjęcia stałej pracy.
Warunkiem jest przepracowanie 6 lat, w czasie których zadłużeni
spłacają minimalne raty, po tych sześciu latach mogą zostać oddłużeni.
Nie myślcie,że na ulicy rozpoznacie biednego bezrobotnego żyjącego
z zasiłku - niczym się nie wyróżnia od innych przechodniów.Wyposa-
żenie jego mieszkania też nie odbiega od normy.Górą kredyty!
I teraz, gdy tak słucham jak to przeróżni działacze "pochylają się"
nad skandalicznie niskimi zasiłkami dla naszych bezrobotnych, widzę
w wyobrazni jak szybko mogłoby i u nas dojść do takiej sytuacji jak
u naszych zachodnich sąsiadów. Już teraz, gdy ponoć jest bezrobocie,
nie znajdziecie w wielu miastach chętnych do pracy na wielu stano-
wiskach, a nawet ciężko jest znalezć kogos do pomocy w domu lub
w ogrodzie.
Jestem za tym, aby słabszym, biedniejszym pomagać i robię to
w miarę swoich możliwości. Niestety wśród owych biednych ,rzekomo
potrzebujących jest cała masa notorycznych leni i cwaniaków.
Może warto pomyśleć nad tym, by u nas nie doprowadzić do takiej
sytuacji jaka jest w Niemczech oraz w Wielkiej Brytanii.
anabell

piątek, 15 maja 2009

Weekendowa astrologia

Uraczyłam Was niedawno smutną, prawdziwą historią, więc teraz, na
poprawienie nastroju, coś z przymrużeniem oka. A to wszystko wzięte
jest z rosyjskiego pisemka "Itogi" i dotyczy najważniejszego dla nas
wszystkich problemu - co nas czeka w związku z kryzysem. Tym razem
są to wypowiedzi znanych rosyjskich jasnowidzów. Skoro ekonomiści nie
potrafią dać nam odpowiedzi "co dalej", może prognozy jasnowidzów
coś nam rozjaśnią w głowach?
Mehdi Ebratimi-Wafa. Według niego, kryzys w Rosji zakończy się
już za 5 miesięcy, ale reszta świata będzie walczyć z kryzysem jeszcze
półtora roku. Największe straty poniosą USA, a w Europie Grecja i
Ukraina. W ciągu najbliższych 10 lat na świecie pozostanie najwyżej 10
walut, w Europie utrzyma sie euro, w Azji -pojawi się waluta assi.
Aleksiej Fad. Jego zdaniem w roku 2021 najsilniejszym państwem
będą Chiny, drugie miejsce zajmie Rosja, która przekształci się w kraj
"państwowego socjalizmu", a rubel będzie drugą, po chińskim juanie,
walutą świata. Jedność Europy rozleci się, na terytorium Grecji
powstanie kilka nowych państw, euro nie przetrwa jako wspólna waluta,
zostanie reaktywowana marka niemiecka, umocni się frank szwajcarski.
Wielka Brytania rozpadnie się na 3 państwa: Anglię, Szkocję i Irlandię
Północną. USA w 2018 roku dotknie kolejny, cięższy kryzys, a dolar
będzie obowiązywał tylko na terytorium Stanów. Bliski Wschód straci
znaczenie jako dostawca ropy, kraje bliskowschodnie zbiednieją, za to
Izrael będzie mógł rozszerzyć swoje terytoria. Wśród krajów muzuł-
mańskich rozkwitnie Maroko, które nawiąże bardzo bliskie kontakty
z Rosją. Indie staną sie "drugą Japonią", a ludność Indii i Chin ulegnie
zmniejszeniu na skutek klęsk żywiołowych w r.2018 i 2019. Japonia
poszerzy swe terytorium o nowe wyspy. (czyżby Kuryle?)
W Ameryce Południowej zapanuje...komunizm.Kilka państw połączy
się w jeden komunistyczny organizm. W Afryce, RPA rozpadnie się na
kilka państw. W skład Rosji wejdą Białoruś oraz wschodnia Ukraina
wraz z Krymem. Obecny lider polityczny w Rosji pozostanie u władzy
do 2021 roku, zastąpi go potem młody, ambitny polityk. Kraje
bałtyckie pogrążą się w wiecznotrwałym kryzysie bez wyjścia. Mołda-
wia zjednoczy się z Rumunią.
Aleksandr Agapit. Jest przekonany, że do roku 2040 kapitalizm
przestanie istnieć, ale socjalizmu też nikt nie będzie chciał budować.
Nowy ustrój będzie się nazywać "regionalnym neokomunizmem".
We wszystkich państwach zmieni się ustrój,będzie tendencja do samo-
izolacji, zaniknie handel zagraniczny. Na świecie powstanie dziewięć
wielkich sojuszy, m.in Rosja, Białoruś, Kazachstan,Uzbekistan i USA
zawiążą sojusz z Meksykiem, Kanadą i Gwatemalą. W Europie będzie
alians Niemiec z Francją, Włochami i Wielką Brytanią, w Azji - Chin
z Mongolią, Japonią i Filipinami.
No i cóż , jak Wam się te przepowiednie podobają? A czy zauważyliście,
że nie ma tam ani słóweczka o Polsce? Sama nie wiem, czy się z tego
powodu smucić czy radować?
Proponuję Wam weekendową zabawę : napiszcie, proszę która
z prognoz wydaje się Wam najtrafniejsza (jako całość) , lub które prze-
widywane wydarzenia za najprawdopodobniejsze.
Miłej zabawy ,
anabell

czwartek, 14 maja 2009

Słowniczek bankruta

Hans Magnus Enzensberger, niemiecki poeta, zamiast poematu, napisał
listę słów i wyrażeń, które zrobiły karierę w czasie kryzysu finansowgo.
Bad bank. Neologizm budzący skojarzenie z parszywą owcą, oraz
wątpliwość czy istnieje coś takiego jak "dobry bank".
Doradca. Pracownik banku, który wie tyle samo, co jego klienci, ale
dopóki zwiększa obroty, wciąż zarabia pieniądze, zamiast je tracić.
Ekonomia realna. Nie mylić z ekonomią całkowicie oderwaną od
rzeczywistości i zbudowaną na fikcyjnych danych.
Kasyno. Legalna instytucja stwarzająca możliwość rozbicia banku.
W internecie występuje jako bank online.
Nacjonalizacja. Ideał partii komunistycznych, podchwycony przez
wielkie instytucje bankowe.
Premia za złomowanie. Podatnik, który wycofa z użytku swój
stary i nieekonomiczny samochód, może skorzystać z ulgi. W bankowości
podobny system istnieje pod postacią bonusów przyznawanych mene-
dżerom, którzy doprowadzili firmę do upadłości.
Produkt finansowy. Często zwany "innowacyjnym". Wyimaginowany
twór sektora, który szczyci się tym, że niczego nie produkuje.
Świadectwo inwestycyjne. Dokument gwarantujący swojemu posia-
daczowi maksimum niepewności.
Toksyczny. Przymiotnik określający niektóre innowacyjne produkty,
patrz: produkt finansowy.

Myślę,że teraz łatwiej będzie nam wszystkim rozmawiać o kryzysie.

poniedziałek, 11 maja 2009

Klara cz.V, ostatnia

"Klara, Klara, otwórz oczy, popatrz na mnie." Klara usiłuje dopasować ten
głos, do postaci, które przesuwają się w jej pamięci. Ale żadna z nich nie
pasuje , więc otwiera oczy. Przy łóżku stoi mąż, obok młodszy syn , a
obok drzwi jeszcze 3 osoby. Klara nie bardzo może rozpoznać kto tam
jest i pyta męża: " a tamci do mnie?" Mąż kiwa głową i mówi :"tam jest
Michał z żoną i żona Pawła". Klara dziwi się, że nagle wszyscy razem tu
się spotkali. Nie wie, że siostra przełożona, na polecenie lekarza popro-
siła by wszyscy dziś przyjechali, bo stan Klary może się w każdej
pogorszyć. Klara uśmiecha się smutno i przepraszająco - czuje się zle,
nie ma siły na rozmowę.Bierze za rękę męża i cicho prosi: "idzcie już".
Zamyka oczy, odwraca głowę do ściany-audiencja skończona- szepcze
sama do siebie. Nieco zdezorientowani goście wychodzą i idą do gabi-
netu siostry przełożonej.
Klara powraca do przerwanych wspomnień, ale teraz wspomnienia
nie układają się jak dotychczas, chronologicznie. To pojedyncze obrazy.
Klara widzi ślub brata - znalazł drugą kobietę swego życia, bardzo
atrakcyjną blondynkę, którą Klara lubi. Ale coś w tym wszystkim jest
nie tak, Asia płacze, siedzi u Klary w pokoju i płacze bo wczoraj Jerzy
umarł. Klara gwałtownie otwiera oczy i widzi przy oknie sylwetkę
zakonnicy. Patrzy na nią chwilę, powraca do minionych lat. Pamięta,
Jerzy umarł na raka, a ona, jego siostra nie poszła na jego pogrzeb.
Nie poszła, bo kilka lat przed jego chorobą przestali ze sobą rozma-
wiać. Klara pamięta jak to było - Jerzy skrytykował jej poglądy
polityczne, nazwał idiotką, wypomniał błędy życiowe a ona w złości
wrzasnęła by się wynosił i nie przychodził nawet na jej pogrzeb bo
ona na jego pogrzeb z całą pewnością nie przyjdzie. I nie przyszła -
leżała chora.
Klara uśmiecha się -jest na weselu swego starszego syna, jest sporo
gości, cała jej rodzina, nawet Bianka z mężem i kilkuletnią córką.
Bardzo się Klara napracowała, by znalezć dla niego dobrą kandy-
datką - Michał był dobrym chłopakiem, ale mocno niedouczonym.
Owszem miał zawód, miał ukończoną szkołę zawodową. Znalazła
mu żonę- miłą, mądrą, po studiach , 10 lat starszą. Dla Pawła nie
szukała żony, sam sobie znalazł. Klara lubiła obie swe synowe i
była naprawdę dobrą teściową. Umiała z nimi znalezć wspólny
język. Młodsza synowa urodziła już dwóch chłopców, ale Klara
nie może sobie przypomnieć ile który z nich ma lat.
Klara zaciska szczęki i pięści -przypomina się jej ostatnia rozmowa
z Bianką. Zapytała się Bianki, czy ona ją kocha- Bianka popatrzyła
się na Klarę ja na egzotyczne zwierzę i zapytała -"a za co ja mam
cię kochać?" czy za to, że mnie urodziłaś? chyba nie sądzisz, że to
wystarczający powód? Klara pamięta, że zaczęła płakać, a Bianka
wstała, powoli ubrała się i wycedziła przez zęby-"przestań
histeryzować". To było ich ostatnie spotkanie. Nie widziały się i
nie rozmawiały ze sobą 10 lat. Klara na to wspomnienie zaczyna
płakać, płacze głośno i nie może przestać. Podchodzi siostra, ociera
Klarze łzy, daje łagodny środek uspakajający.
Następnego dnia o świcie Klara umarła. Bianka była na pogrzebie
sama, bez męża i córki. Pytana, dlaczego jest sama - odpowiedziała
cicho - to tylko moja sprawa, nie ich.

anabell

Klara cz.IV

Siostry zakonne pomogły Klarze zmienić bieliznę, zrobić toaletę i przy-
niosły malutką toaletkę z lusterkiem. Dostała ją w prezencie od syno-
wej. Nienawidziła tej chwili, gdy zmuszano ją do spojrzenia w lustro
bo za każdym razem spoglądała z niego obca, nieładna twarz.Posiwiałe
sztywne włosy sterczące w różnych kierunkach, mocno opuchnięte,
niebiesko wyblakłe oczy, nalane, obrzmiałe policzki. Wciąż nie mogła
się przyzwyczaić do tego widoku - w pamięci miała zupełnie inny obraz:
bardzo ciemne, dobrze ułożone włosy, oczy o fiołkowym odcieniu,
ładnie wymodelowane brwi, umalowane usta, nieco kpiący uśmiech.
I gdzie to wszystko się podziało? Klara przeciągnęła szczotką po
włosach, machnęła ręką i opadła bezwładnie na poduszki. Dlaczego nie
pozwalają jej spać w dzień?przez nich wciąż wracają do niej wspomnienia.
Klara widzi siebie , szykującą się do wizyty u teściowej. Nadal jest
młoda i ładna, nawet udało się jej nieco przytyć i dekolt w sukience nie
eksponuje kości obojczykowych. Jechała tam z duszą na ramieniu, bo
chociaż teściowa wiedziała,że Klara ma dziecko, nie była pewna jak
zareaguje Bianka. Wizyta była dziwna, teściowa przyjęła ją serdecznie,
małego pogłaskała po główce , ale Bianka stała w pewnej odległości,
nie przyszła jej uściskać, ograniczyła się do : "dzień dobry mamo".
Na małego wogóle nie zwracała uwagi, zresztą on trzymał się kurczo-
wo matki i był lekko przerażony. Gdy Klara usiłowała wyjść do toalety,
rozpaczliwie chwytał ją za ubranie krzycząc :" ja też, ja też". Odrywając
ręce małego postawiła go na siłę obok Bianki i powiedziała -przytrzymaj
go chwilę. Gdy wróciła Bianka ocierała małemu łzy a teściowa wtykała
mu w rączki jakąś czekoladkę. Klara skróciła wizytę, umawiając się,
że Bianka do niej przyjedzie w najblizszą niedzielę. Nie ujawniła swoich
planów - a plan miała świetny- zabierze Biankę do siebie, Michaś rano
będzie w przedszkolu, potem Bianka go odbierze i będą razem na nią
czekać w domu. Nie szkodzi, że to tylko jeden mały pokój w "kołchozo-
wym" mieszkaniu, weżmie się łóżko, na którym teraz śpi Bianka, bez
problemu się zmieści. I do liceum będzie Bianka miała blisko, a nie
tak jak teraz. Klara wyszła od teściowej nieco niezadowolona. Michaś
z całą pewnością nie zrobił na teściowej dobrego wrażenia, Bianka też
nie wyglądała na zachwyconą.
Klara chyba nigdy nie zapomni tej wizyty Bianki - zaproponowała, by
Bianka przeprowadziła się do niej. Córka milczała dłuższą chwilę, potem
powiedziała cicho, ale Klarze wydawało się, że wykrzyczała jej w twarz:
"nigdy w życiu, ja nie będę niańką dla twojego dziecka a ty nie jesteś
dla mnie matką, bo jesteś nią tylko na papierze. I żaden sąd nie zmusi
mnie bym zamieszkała z tobą, lub z ojcem. Nie obchodziłam was 16 lat,
a teraz i jemu i tobie jestem potrzebna? Wiem i on i ty potrzebujecie
służącej, ale na mnie nie liczcie, dobrze?" Klara do dziś czuje się tak jak
wtedy - zaskoczona i ...skrzywdzona. Przecież ona chciała jak najlepiej.
Do dziś ma żal do córki, że nie chciała z nią i Michasiem zamieszkać.
Jedynym miłym akcentem w tym wszystkim była wiadomość ,że
córka Adamowi też odmówiła. Klara ciężko wzdycha i myślami prze-
nosi się znów w przeszłość.
Nie ponowiła swej propozycji, wiedziała, że nie zdoła przekonać córki.
Wpadła w codzienny kierat- dobrze,że przedszkole i pracę udało się jej
załatwić blisko domu. Michaś sprawiał ciągle kłopoty wychowawcze,
zarówno w przedszkolu jak i w domu. Lekarz skierował małego na le-
czenie specjalistyczne do sanatorium. Klara odwiedzała go tam raz
w tygodniu i przy okazji była instruowana jak ma z nim postępować,
gdy mały stamtąd wyjdzie. Miała czas, nadal była młoda i atrakcyjna.
Postanowiła wyjść za mąż. Kandydad znalazł się dość szybko - to co,
że był od niej młodszy, ale nie krzywił się na myśl, że będzie miał
pasierba. O tym, że jest jeszcze "na wyposażeniu" córka, powiedzia-
ła mu w przeddzień ślubu. Ale on nie zrejterował, nie przeszkadzało
mu to starsze dziecko, zwłaszcza,że nie miało być na jego utrzymaniu.
Następne lata Klara wspomina prawie z radością - Michaś lepiej się
sprawował mając "wujka", ale został skierowany do szkoły specjalnej,
ponieważ miał ogromne kłopoty z przyswojeniem sobie materiału.
Dublował pierwszą klasę szkoły podstawowej, w połowie drugiej-
zmieniono mu szkołę. W międzyczasie zmienili mieszkanie na
samodzielne, spóldzielcze i Klarze wpadło na myśl, że przecież nic
tak nie cementuje rodziny jak dziecko. Przezornie nie poinformowała
o tej decyzji swego męża. Urodziła kolejne dziecko - też chłopca.
Wreszcie była szczęśliwa. Nawiązała nawet kontakt z Bianką, która
już zdążyła nawet wyjść za mąż. Następne lata Klara wspomina
z przyjemnością - wszystko układało się po jej myśli, jedynym zgrzy-
tem były stosunki z aktualną teściową i dość chłodne stosunki
z Bianką. Poza tym okazało się, że Klara ma cukrzycę i to mocno
zaawansowaną.
c.d.n.

anabell

niedziela, 10 maja 2009

Klara cz.III

Klara przypomina sobie dzień, to była niedziela, gdy przyjechał do niej
teść z wiadomością, że Bianka ma zakażenie gruzlicze i w związku z tym
Klara powinna jak najprędzej wykonać badania kontrolne, bo pewnie i
ona jest zarażona. Klara ,tak jak wtedy czuje dziwny ucisk w żołądku,
boi się, ale energicznie zaprzecza- to niemożliwe, skąd? Teść
spogląda na nią ze smutkiem i mówi -przecież Twój ojciec jest chory a
razem przez jakiś czas mieszkaliście. Nie poszła od razu na badania -
bała się a jednocześnie nie wierzyła, że mogła się zarazić. Wreszcie
zrobiła badania -wyniki były złe, nawet bardzo złe, miała duże zmiany
w płucach.
Następne kilka lat Klara wspomina jak koszmarną mozaikę ułożoną
z pobytów w szpitalu, miesięcy spędzonych w kolejnych sanatoriach,
strachu, bólu i samotności pośród tak samo ciężko chorych ludzi.
W jednym z sanatoriów nawiązała romans z żonatym pacjentem.
Wiedziała, że jest żonaty, ale oboje tak bardzo potrzebowali bliskości
i ciepła, że nie zastanawiała się nad konsekwencjami. Sanatoryjny
romans zaowocował ciążą , której z powodu toczącej ją choroby nie
można było usunąć. Współsprawcy minęła miłość, zresztą za trzy
miesiące wracał "do cywila". Do chwili rozwiązania Klara była w sana-
torium, potem przewieziono ją do szpitala gruzliczego, gdzie powiła
syna. Znów Klara znalazła się w tragicznej sytuacji. Ojciec już nie żył,
brat był zajęty własnymi sprawami (rozwodził się z Angielką), ona
była bez pracy i środków do życia, na domiar złego znów gorączkowała.
Klara nie pamięta kto, ale ktoś jej doradził, by oddała dziecko do
domu małego dziecka, a sama znów zgłosiła się na leczenie. Przed
oczami Klary przesuwają się kolejne 4 lata leczenia - nowe leki oraz
decyzja o wykonaniu odmy. Unieruchomione płuco wreszcie zaczęło
się goić.
Klara przypomina sobie dzień, w którym pojechała do synka. Miał
4 lata i wogóle jej nie znał, tak jak i ona jego. Ale jak wszystkie dzieci
z domu dziecka łaknął ciepła i pieszczot. Klara pamięta te wszystkie
maluchy tulące się do niej. Była bliska płaczu, więc szybko załatwiła
formalności i wróciła z małym do Warszawy.
Miała pracę, była wyleczona, znalazła dla małego przedszkole i.....
przypomniała sobie, że ma nastoletnią córkę. Przez te wszystkie
lata nie mogła się z nią widywać, ale teraz postanowiła wybrać się
do teściów, by przedstawić im swoje nowe dziecko i pewną
propozycję.
c.d.n
anabell

Klara - cz.II

Klara krzywi się, zastrzyk sprawia jej ból. Ma dosyć tego leżenia, już się jej
znudziło, leży tak już dwa lata, a może trochę dłużej? Nie pamięta dokład-
nie. Na początku sama chciała tak leżeć, nie wstawać, "niech on wie, że musi
się mną opiekować, bo ja nie mogę wstawać". A on -on ją oddał pod opiekę
tych zakonnic. Ją, zagorzałą ateistkę, socjalistkę z przekonania, członkinię
PZPR!. Klara przygląda się spod rzęs siostrze przełożonej i zastanawia się,
czy ona wie, że Klara jest ateistką. Nie zapyta o to, chce by jak najszybciej
stąd odeszły, chce spać, bo znów zaczyna ją męczyć przeszłość.
Znów wracają obrazki z okresu okupacji. Jest lato 1944 roku. Skończyły
się wesołe eskapady z Ewą, Ewa dziwi się, że Klara zupełnie nie interesuje
się swoim dzieckiem. Dzień przed wybuchem powstania Klara jedzie
do teściów by zobaczyć co z dzieckiem. Na miejscu podejmuje decyzję o
zabraniu małej do siebie. Pakuje wszystkie rzeczy dziecka, teść sprowa-
dza dorożkę, pomaga zapakować wózek do dorożki, układa torby. Teścio-
wa ma łzy w oczach, Adam obserwuje wszystko zza firanki.
Następnego dnia wybucha powstanie warszawskie. Klara traci kontakt
z teściami. Ojciec Klary zostaje wywieziony na roboty do Niemiec. Był
w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Sytuacja Klary za-
czyna być trudna. Zaczyna do niej docierać niepewność jutra. Nadchodzi
moment upadku powstania, matka Klary,wciąż jeszcze młoda kobieta,
umiera nagle na wylew. Klara zostaje sama z dzieckiem, nie ma kon-
taktu z teściami, nawet nie wie, czy żyją. Pomaga jej jedna z sióstr
zmarłej matki. Klara trwa w jakimś specyficznym zawieszeniu, sama nie
wie co ma dalej ze sobą począć. Tego kursu kosmetycznego nie ukoń-
czyła, nie ma wykształcenia, nie ma pracy. Matka nie żyje, ojciec gdzieś
tam, nie ma od niego wiadomości, mąż i jego rodzice - nie wiadomo co
z nimi. Gdy Klara przypomina sobie tamte chwile, łzy napływają jej do
oczu .
-Proszę nie płakać, wszystko będzie dobrze - dociera do niej głos młodej
zakonnicy. Klara z lekka przytomnieje, wraca do rzeczywistości. Tamto
minęło, Klara się uspakaja, ale wraca myślą do 1945 roku. W marcu
tego roku pojawił się u niej teść, by dowiedzieć się co z nią i dzieckiem.
Zostawił nieco jedzenia, kilka kg mąki, mannę dla dziecka, cukier, opo-
wiedział co u nich się działo. Mąż Klary został wywieziony do Niemiec,
teściom udało się wydostać z grupy wypędzanych z Warszawy
mieszkańców i z Okęcia przedostać się na piechotę do Milanówka. Dom,
w którym mieszkali w Warszawie ocalał, teść usiłował doprowadzić
teraz do porządku ich ocalałe mieszkanie. W niedługim czasie wrócił
do domu ojciec Klary - powrócił z koszmarnym kaszlem, który nie
ustępował. Odezwał się również brat Klary. Pisał, że się ożenil z Angielką,
ma synka.Ojciec Klary napisał, o wszystkim co się dotąd wydarzyło i
nalegał, by syn wrócił do Polski, oczywiście razem z żoną i dzieckiem.
Wrócił również mąż Klary.Postanowili wziąć rozwód, bo po co ciągnąć
coś, co de facto nie istnieje? Rozwód dostali bez trudu, w zamian za nie
orzekanie winy Klara zrzekła się alimentów i dziecko zostało przy niej.
Doskonale wiedziała z czyjej winy nastąpił rozpad związku i bała się,
że przy orzeczeniu jej winy, dziecko przyznają ojcu. To były czasy gdy
matka musiała mieć nienaganną opinię, by dziecko zostało przy niej.
Klara uśmiecha się leciutko do swych myśli. Jej brat, namawiany
usilnie przez ojca wraca do Polski. Przyjeżdża wraz z żoną i synkiem.
Tymczasem do ich trzypokojego mieszkania dokwaterowano jeszcze
1 rodzinę.W zniszczonym mieście jest dotkliwy brak mieszkań, więc
władze prowadzą politykę "zagęszczania".Klara przypomina sobie
przerażoną minę bratowej, gdy ta zorientowała się, jakie są warunki
mieszkaniowe. Ale Klara była zadowolona, miała z kim zostawić
dziecko, bo w domu była cały dzień bratowa. Ojciec, zaraz po powrocie
syna trafił do szpitala. Gruzlica i cukrzyca. Nie brzmiało to dobrze.
Klara zaczęła pracować jako kelnerka w restauracji. Przebywała w pracy
do póznej nocy, często nie wracała na noc do domu. Bratowa męczyła
się z dwójką dzieci, brat ciągle zwracał jej uwagę, że powinna więcej
zajmować się dzieckiem. A Klara - balowała, nie czuła żadnej więzi
z dzieckiem. Pewnego dnia przyjechali do niej teściowie i zapropono-
wali,że wezmą małą na troche do siebie, by Klara nieco odpoczęła.
Klara i jej bratowa przyjęły te propozycję z ulgą, bo bratowa spodziewa-
ła się drugiego dziecka.
Teściowie nie powiedzieli Klarze,że była u nich jej ciotka i błagała ich,
by wzięli małą trochę do siebie, bo dziecko jest zaniedbywane przez
matkę.
Gdy mała wróciła do Klary, w domu był już drugi synek jej brata, a zde-
gustowana życiem w Polsce bratowa marzyła o powrocie do Anglii.
Brat Klary był zdecydowany adoptować swą małą siostrzenicę i
wrócić wraz z żoną do Anglii. Ale Adam nie zgodził się na wyjazd
dziecka za granicę, z kolei władze nie zgodziły się na wyjazd brata
Klary do Anglii. Nadal miał obywatelstwo polskie i nie dostał zgody
na wyjazd. Angielka zapakowała cały swój dobytek i razem z dziećmi
wyjechała do Anglii. Wtedy Klara widziała ją po raz ostatni. Wcale nie
była z tego powodu zasmucona.
Teściowie zaproponowali, że zajmą się wychowaniem dziecka, a Klara
niech się zacznie uczyć i jednocześnie pracuje.Tym sposobem mała
Bianka przestała być kłopotem dla Klary.
-Pani Klaro, mąż telefonował, że przyjedzie jutro razem z synem i
pytał, czy ma coś dla pani przynieść- Klara otworzyła oczy i znów
zobaczyła młodą zakonnicę, spojrzała na nią z niechęcia i wycedziła
przez zęby: nic mi trzeba, śmierci mi nie przyniesie. Zakonnica
pogłaskała ją po ręce i cichutko odeszła.
Klara stale myślała o śmierci. Przez jakiś czas zbierała tabletki przeciw-
bólowe, nawet połknęła je, ale zapomniała o jednej, którą zgubiła
w łóżku. Gdy straciła przytomność i zaczęto ją ratować znaleziono tę
tabletkę i zorientowano się co się stało. Odratowano, a potem, jeśli
skarżyła się na ból, robiono zastrzyki.
Klara zamyka oczy, a myśli mimo woli powracają do dawnych lat. Widzi
siebie, młodą, ładną, wolną, zadowoloną z zaistniałej sytuacji. Znalazła
pracę, skierowano ją do szkoły dla pracujących, co już wzbudziło w niej
mniejszy entuzjazm, bo miała za mało czasu dla siebie, a adoratorów,
chętnych do spotkań nie brakowało.
c.d.n.

anabell